Może nie jest dobrze, ale jest lepiej. Po trzech tygodniach krioterapii, od poniedziałku znów mam 2 godziny czasu do wykorzystania więcej. Rzeczy do zrobienia huk, deadline, czyli przyjazd córki, coraz bliżej, tak że na senne leniwe wakacje nie mam żadnych szans.
Zainaugurowałam piwniczkę wstawiając pierwszą plastikowa półkę, na której postawiłam 10 słoiczków z przetworami. Miejsca jest na dużo więcej (zawsze można też dokupić kolejną półeczkę) więc zamierzam rozwijać się dalej w tym kierunku.

Zawsze jak jestem u Agnieszki na brydżu podziwiam jej ogród. Mam nadzieję, że moja hortensja pnąca też się tak rozrośnie. Jak przyjmie się na jednej sośnie, zaproszę na następną. Byle tylko bluszcz jej tam nie stłamsił.

Po raz pierwszy zobaczyłam tez nową generację zabawek dla psów – zanim dostaną smakołyk, muszą pokombinować jak się dostać do środka

Odwiedziła mnie ciotka, która mi uświadomiła, że nawet jak ci mówią że jedziesz po bandzie, znajdzie się ktoś, dla kogo jesteś średniakiem. Z wielu rzeczy zrezygnowałam, by łatwiej było i ogarniać dom. Ale tak daleko jak ta ciotka się nie posunęłam: zlikwidowała bibliotekę, w szafce za szybą ma tylko najukochańsze książki, reszta w chmurze.
W Kawiarni Filozoficznej na Nowym świecie posłuchałam dyskusji o cenzurze. Dyskutowali: Joanna Hańderek, Feliks Falk, Konrad Szołajski i Andrzej Dominiczak.

Wesoło nie jest. Ale też trochę jest i tak, że „nasz” problem polega polega po części też i na tym, że oni mają sukcesy w zamykaniu nam ust, a to my byśmy chcieli zamknąć im usta. Jak słyszę jeżdżące po mieście szczekaczki (poprzednio antyaborcyjne, teraz anty LGBT) krew zalewa.
Po spotkaniu sięgnęłam po biblijną Księgę Powtórzonego Prawa. Wprawdzie, ponieważ ciężko się to czytało to szybko przełączyłam się na bryki, czyli strony z biblijnymi cytatami. Ale ze zdziwieniem odkryłam, że nie tylko Biblia (o czym zawsze wiedziałam) jest okrutna, ale i Nowy Testament ma „niezłe” kawałki.
Ewangelia wg św. Łukasza 14:26: Jezus mówi: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.
W sumie to ktoś powinien ich przycisnąć ich do muru, niech w końcu powiedzą co trzeba brać dosłownie, co jako przenośnię i dlaczego.
dobry serial
Rok za rokiem

Losy angielskiej rodziny: wiekowa babcia + czwórka dorosłych wnuków. Poznajemy ich w 2019 roku i patrzymy co dzieje się z nimi i ze światem (nie tylko Wlk. Brytanią) przez następne 15 lat.
Strach się bać. Serial BBC, więc na osłodę jest spory kawałek melodramatu, przyprawiony angielskim humorem. Z tym że autorom zadrżała ręka i za wszelką cenę chcieli uniknąć filmu katastroficznego. Przypomniał mi się amerykański film The Day After, gdzie groza następnego dnia po wybuchu bomby atomowej polegała na tym, że na śniadanie nie było soku pomarańczowego. Tu też może z trudem, ale życie dalej biegnie przewidywalnym torem. Co przy tym chaosie, jest mało realne.
Z pamiętnika wk … konsumentki
Znów o tym samym czyli o poczcie. Kolejny raz przysłali mi swoje standardowe „wyjaśnienie”.

A ja żałuję, że wyrzuciłam listy polecone, które włożyli mi do skrzynki razem z przyklejonymi do nich „zwrotkami”. Zadzwoniłam do urzędu z którego je nadano z pytaniem, czy dostali zwrotkę. Nie dostali i Pani mi obiecała, że zapyta pocztę czy doręczyli, a jeżeli tak, to kiedy. Dostała odpowiedź, że doręczyli. W systemie jest odnotowana godzina doręczenia. O tyle śmieszno, że „doręczyli” mi w godzinach pracy. A nie miałam w tym czasie urlopu. Prokurator?













