Przeczytane 2019.6

Tym razem odrobina egzotyki

Niebieskie buty Aleksander McCall Smith


To nie tylko nie jest wielka literatura, ale nawet wyróżniająca się wśród przeciętnych. Jednak polecam, bo ma w sobie to coś, co jest nie do podrobienia: egzotykę. Dawno nie miałam w ręku tak uroczo klimatycznej książki.

Niebieskie buty to siódmy (i chyba ostatni) tom opisujący Kobiecą Agencję Detektywistyczną nr 1. Nie czytałam poprzednich tomów, o ich istnieniu dowiedziałam się z okładki, ale nie trzeba ich znać, by śledzić kolejne przygody właścicielki tej agencji. Mma Ramotswe żyje w Botswanie, lubi swój kraj, otoczenie, ludzi wokół i swoją tradycyjną budowę kobiecą (bardzo mi się podoba to określenie).

Nie jest to, jak sugeruje tytuł, żaden kryminał, sprawy których wyjaśnienia podejmuje się Mma Ramotswe zazwyczaj są zbyt małej wagi, by interesowała się nimi policją. Bardziej takie obyczajowe afrykańskie plepleple. Polega ono oczywiście na tym samym co wszędzie, ale zaciekawia inny sposób w jaki jest opisane, Z tym, że jak ze wszystkimi ciekawostkami – podejrzewam, że przez siedem tomów bym nie przebrnęła!

No i jak zwykle zrobiłam sobie apetyt na film. Ale co z tego, że The No 1 Ladies Detective Agency to serial HBO, jak go w HBOGO nie dają? Kolejny raz mi się to zdarza. I teraz nie wiem co wybrać: zasady czy piracenie?

Człowiek tygrys Eka Kurniawan

Druga przeczytana przeze mnie książka tego autora. Poprzednia: Piękno to bolesna rana o niebo lepsza.

Człowiek tygrys to kryminał na opak. Na pierwszych stronach dowiadujemy się kto, kogo i w jaki – dość oryginalny, bo zagryzając niczym tygrys, sposób zabił. Potem powoli, poznając losy głównego bohatera, młodego chłopaka, zaczynamy rozumieć dlaczego doszło do tej zbrodni. Wszystko się dzieje w indonezyjskiej wiosce. Nieszczęśliwe kobiety uwięzione w zaaranżowanych małżeństwach i równie nieszczęśliwi, zaprzęgnięci do kieratu walki o byt mężczyźni, Podlane przemocą więzy, którymi są złączeni są dla nich źródłem nieustannego cierpienia.

Słowem i dość ponury obraz ludzkiego bytu. Osładza sposób w jaki to jest opisane: wciągający realizm magiczny, klimatem przypominający Marqueza.

Tyle, że jak napisałam w pierwszym zdaniu. Przy książce, Piękno to bolesna rana tego autora, Człowiek tygrys robi wrażenie wprawki.

Reklamy

Przeczytane 2019.5

A raczej odsluchałam … Bo wszystko to audiobooki..


Patrioci Sana Krasikov

Słodko-amerykański romans historyczny. Dużo, bardzo dużo słuchania. dwadzieścia kilka godzin o tym jak tryby historii mieliły w ZSRR losy zwykłych ludzi

Opowieść zaczyna się w latach 30-tych XX wieku: zniechęcona do kapitalizmu młoda Amerykanka porzuca rodzinę i przenosi się do ZSRR. Pierwsze lata spędza tam jako obywatelka USA, potem podstępnie pozbawiona amerykańskiego paszportu, dzieli los obywateli ZSRR, z więzieniem i łagrem włącznie.

O tym jak wyglądały ostatnie lata jej życia dowiadujemy się towarzysząc jej synowi, gdy w 2008 roku odwiedza Moskwę.  

O czasach stalinowskich napisano dużo lepszych książek. Dodatkowo autorka nie poradziła sobie moim zdaniem z prawdą psychologiczną głównych bohaterów, nie umiała przekonująco opisać  dlaczego – mimo ostrzeżeń – nie skorzystali z możliwości opuszczenia ZSRR kiedy jeszcze było to możliwe.

Ale mimo tych zastrzeżeń słucha się tego dobrze, lektor (a nawet dwóch) czyta tak jak najbardziej (poza nielicznymi wyjątkami, gdy jest to wspaniała kreacja aktorska) lubię, czyli beznamiętnie, dystansując się do tekstu, ciepłym i miłym dla ucha głosem..

Królestwo Szczepan Twardoch

Nie przepadam za prozą Twardocha, drażni mnie jego kreacja na macho polskiej literatury XXI wieku.

Ale z trzech jego książek które przeczytałam (Morfina, Król, Królestwo) ta ostatnia jest najlepsza. Śledzimy w niej dalsze losy bohatera Króla, Jakuba Szapiro, boksera i gangstera żydowskiego pochodzenia. O jego wojennych losach opowiada naprzemiennie jego kochanka Ryfka oraz syn, któremu udało się przeżyć wywózkę z getta.

Bardzo gorzka opowieść o polskim antysemityzmie i krachu idei asymilacji. Poza Polakami i Żydami opowieść ubarwiają w odpowiednio historycznie spreparowanych rolach Niemcy, Ukraińcy i Ślązacy.

Czyta Maciej Stuhr i robi to dobrze

Wanda Anna Kamieńska

Kolejna, po Simonie. Opowieści o niezwykłym  życiu Simony Kossak biografia Anny Kamińskiej. Napisała ich jeszcze kilka, ale już żadna – z uwagi na postacie, którym poświęciła swoją uwagę – nie zaciekawiła mnie na tyle, by wpisać je na listę książek do przeczytania. A szkoda, bo Kamińska dobrze te biografie pisze.

O życiu Wandy Rutkiewicz, od dzieciństwa,  przez pasmo  sukcesów, po ostatnie lata, kiedy nie umiała zejść ze sceny. Bez wyliczanek, powodzi nic nie wnoszących do opowieści faktów, zalewu nazwisk. I też bez pudełkowych klimatów.

Próba przybliżenia tej bardzo skomplikowanej postaci. Autorka nawet nie próbuje udawać, ze ją rozgryzła. Bo to chyba nie możliwe.

Czyta Danuta Stenka.  Nie ma głosu Krzysztofa Gosztyły, ale miło się słucha. Pasuje to tego co czyta

Grace i Grace Margaret Atwood

Oparta na faktach kanadyjska wersja sprawy będącej skrzyżowaniem historii Bonny i Clyde oraz Gorgonowej

W połowie XIX wieku zamordowany został kanadyjski właściciel ziemski i jego kochanka. Podejrzani o  popełnienie tego morderstwa; stajenny i 16 letnia pokojówka zbiegli do Stanów. Za daleko nie uciekli, szybko zostali złapani i skazani na śmierć, Na mężczyźnie wyrok wykonano, dziewczynie udało się uratować głowę i zamieniono jej wyrok na dożywocie.

W więzieniu Grace zaczęła zasłaniać się niepamięcią. Czy była winna? Wielu uwierzyło w jej niewinność. I o tym jest ta książka.

Opowieść idealna na audiobook. Czyta Anna Dereszowska. Robi to poprawnie, ale to jak to robi, nie stanowi żadnej wartości dodanej, bo niestety są momenty, kiedy ucieka w interpretację, czego ja nie lubię. Ale na szczęście tylko momenty.

Roztopy Jędrzej Pasierski

Gdy w sobotnim Tok FM usłyszałam ochy i achy, powiedziałam sprawdzam.

Ale tego czym oni się zachwycili, ja w tej książce nie zobaczyłam. Bardzo schematyczny kryminał z mało prawdopodobnym zakończeniem. To że są tam Łemkowie i cień historii XX wieku, nie stanowi moim zdaniem wartości dodanej. Gdyby akcja działa się na Dzikim Zachodzie byliby Indianie.

Czyta Jerzy Zadura. Robi to sprawnie. Ale co on może, jak sama opowieść haczy.

Jak przestałem kochać design Marcin Wicha

Rozważania o tym o czym w tytule.

Bardzo to ciekawe, zwłaszcza dla kogoś w moim wieku, bo a autor opowiada o świecie rzeczy, który jeszcze pamiętam. Tyle, że moim zdaniem albo książka nie nadaje się na audiobook (co jest więcej niż prawdopodobne) albo lektor (czyta Marcin Popciński) mi nie pasował, tylko nie umiałam się do niczego konkretnego przyczepić, bo mam wielkie uczucie niedosytu. Audiobookowa porażka. Ale że to co w środku ciekawe, obiecałam sobie, że kiedyś to jeszcze przeczytam w analogu, czy na kindlu.

Przeczytane 2019.4

dobra książka

Dom z dwoma wieżami Maciej Zaremba Bielawski

Książka arcydzieło: Niby to co zawsze: kolejne wspomnienia, rekonstrukcja losów w oparciu o szczątkowe dowody. Ale jak napisana! Autor wyjechał z matką i dwoma braćmi do Szwecji w 1968 roku. Miał wtedy 17 lat. Ojciec, wiele lat starszy od matki, z „dobrym”, nawet bardzo dobrym bo herbowym pochodzeniem. został w Polsce. Rodzice milczeli. Matka konsekwentnie do końca. Ojciec zaczął mówić (pisać listy), gdy został sam. Ale też nie o wszystkim.

Po latach, gdy już dawno nie było ich na świecie, nieliczne ocalałe dokumenty pozwoliły stworzyć prawdopodobną wersję wydarzeń. Przejmujące jest w tej książce wszystko. Los matki, która gdy przeżyła Holocaust, postanowiła zrobić wszystko, by jej dzieci nigdy nie były nazwane Żydami (co jak wiadomo jej się nie udało). To jak potoczyły się losy ojca, który tylko dlatego że poślubił Żydówkę, stracił swoją ukochaną pracę, przedtem i potem też nie miał łatwo, a pod koniec życia stracił i rodzinę, dla której tyle wcześniej poświęcił. Losy pozostałych. Gorzkie rozmyślania autora, który nigdy nie pogodził się do końca z tym, że ludzie potrafią czuć się dobrze z popełnianymi przez siebie świństwami.

Moim zdaniem pozycja obowiązkowa.

Dlaczego nie przyjechałaś przed wojną Lizzie Doron


O młodej żydówce, która przeżyła Holocaust i która podobnie jak matka Macieja Zaremby do końca milczała na temat tego co przeszła. Ale żyjąc w Izraelu i samotnie wychowując córkę.
Dwadzieścia bardzo krótkich scenek z ich codziennego życia. Główną bohaterką jest wojenna trauma, która powraca, zmuszając swoja ofiarę do trudnych do zrozumienia dla tych „co przyjechali przez wojną” zachowań. Nastrojowe i dobrze napisane.


Od Holocaustu do Hollywood Gene Gutowski

Wspomnienia Gene’a Gutowskiego. Jego życie to gotowy materiał na serial, w którym w każdym odcinku byłoby więcej przygód i niespodziewanych zwrotów akcji niż w filmie z Bondem. Urodził się w bogatej, zasymilowanej rodzinie żydowskiej i pierwsze lata spędził w Rawie Ruskiej. Już wtedy zainteresował się płcią przeciwną:

Od wczesnego dzieciństwa interesowałem się (powiem więcej, byłem zafascynowany) dziewczętami, a niekiedy również dorosłymi kobietami. Jako uczeń, zamiast wkuwać na pamięć De bello Gallico Cezara lub wygłaszane w rzymskim senacie, a wymierzone przeciw Katylinie przemówienia Cycerona, cytowałem często łacińskie powiedzenie: Inter pedespuellarum est voluptas puerorum (Przyjemność chłopców znajduje się między nogami dziewcząt).
Muszę ze wstydem przyznać, że kiedy miałem cztery lata, napastowałem seksualnie trzyletnią córkę sąsiadów z ulicy Zbaraskiej we Lwowie. Zamknąłem się z nią w toalecie i zażądałem, aby zdjęła majteczki, gdyż chcę ją zbadać. Gdy odmówiła, rozwinąłem przed nią wizję okropnych nieszczęść, jakie ją spotkają, jeżeli nie spełni mojej prośby. Przerażona, zapłakana dziewczynka zgodziła się wreszcie, a ja zaspokoiłem moją chłopięcą ciekawość. Choć przysięgła, że zachowa zajście w tajemnicy, perfidna ta osóbka natychmiast wszystko opowiedziała swojej matce, a ja dostałem potężne lanie. I tak już na początku życia nauczyłem się nieufności wobec kobiet…

I tak już mu zostało. Powiedzieć, że był seksoholikiem to mało.

Gdy wybuchła wojna uciekli do Lwowa, gdzie podczas sowieckiej okupacji studiował na wydziale rzeźby. Gdy weszli Niemcy, kilka razy otarł się o śmierć, uratowały go aryjskie papiery i perfekcyjna znajomość niemieckiego. Za każdym razem, kiedy czytam takie historie, jak ta o dziadku autora, myślę sobie że ważniejsze do tego, co ja myślę na temat tego do jakiej należę wspólnoty, jest to, do jakiej ci z zewnątrz mnie zaliczają:

Stary pułkownik armii cesarskiej, który nienawidził sowieckiej okupacji, niemal płakał z radości, widząc wkraczające do miasta zwycięskie oddziały niemieckie i austriackie. Bądź co bądź były to jego chłopaki. Gdy więc pewnego ranka weszli do mieszkania dwaj młodzi oficerowie Waffen SS i policji wraz z towarzyszącym im funkcjonariuszem ukraińskiej milicji, powitał ich płynną niemczyzną, przedstawił się i pokazał odznaczenia oraz portret swego ojca, szlachcica i oficera, Edlera von Chlumberg. Oficerowie spokojnie wysłuchali jego przemowy, a potem zaczęli go brutalnie bić. Kiedy upadł, skopali go bezlitośnie, nazywając parszywym Żydem. Ukraiński milicjant stał bezczynnie i uśmiechał się z ironią. Oboje z babką, przerażeni i zaszokowani, wcisnęliśmy się w kąt pokoju, ale oni nas nie tknęli. Rozbili natomiast szklaną gablotę, rozrzucili po podłodze medale dziadka i podeptali je, a później zdarli ze ściany fotografie i portrety. Następnie pospiesznie opuścili mieszkanie.

A byli to światli ludzie, interesowali się tym co dzieje się na świecie, czytali gazety, Z Lwowa na lewych papierach uciekł do Wwy, gdzie nikt na ulicy nie mógł go rozpoznać. W dzieciństwie matka pianistka dała mu do wyboru: nauka gry na pianinie albo języków. Wybrał wtedy to drugie, co nie raz uratowało mu życie. To nie pierwsza biografia, w której domowa nauka języka wystarczyła, by w godzinę próby mówić bez obcego akcentu, a przecież nie wyjeżdżali wówczas na Erasmusa.

W Wwie konspiracja, wsypa, kolejna ucieczka, tym razem schronił się w fabryce na Łotwie. Razem z fabryką został ewakuowany do Niemiec, gdzie po przedostaniu się do strefy amerykańskiej wykorzystał znajomość angielskiego i rozpoczął współpracę z amerykańskim wywiadem.
Potem już cały świat. Król życia. Wielkie pieniądze, wszystkie kobiety tego świata. Świat powojenny stwarzał ku temu wyjątkowe możliwości. To co przeżył wcześniej zamknął głęboko w sobie. O tym co przeżył, kim był powiedział swoim dzieciom gdy były już dorosłe. Syn nakręcił o tym film Mój tata Gene Gutowski. Jest dostępny w Itunes, tylko nie wiedzieć czemu kolejny dzień nie udaje mi się go wypożyczyć, bo system „chwilowo nie przetwarza kart kredytowych”.


Bardzo dawno temu, mniej więcej w zeszły piątek
Jan Tomasz Gross


Książka składa się z dwóch części. Pierwsza, to wywiad rzeka z Janem Grossem, człowiekiem, który stał się symbolem złego, nienawidzącego Polski Żyda, który – o czym nie wiedziałam – nim nie jest (inna sprawa, że jeszcze 10 lat temu nie uwierzyłabym, że takie myśli przyjdą mi w ogóle do głowy). Druga to wypowiedzi na temat Grossa zebrane od osób teraz, lub kiedyś mu bliskich.
Najciekawsza część to opowieść o Warszawie lat 60-tych. Ciepło opowiedziana poprzetykana anegdotami opowieść o ciekawych ludziach. Marzec 68 i to co potem, mimo że też ciekawe to i przeraźliwie smutne. Tym bardziej teraz, gdy historia znów otwiera te same drzwi.
Jest i warstwa pudelkowo-historyczna. Można śledzić podziały i różnice zdań, które cechowały nasz świat przed nadejściem duopolu. Np. dlaczego Jan Gross nie zgadzał się z optyką Władysława Bartoszewskiego, czy dlaczego rozeszły się ich drogi z Adamem Michnikiem itd.
Najbardziej urzekła mnie ta anegdota: kiedy jako dziecko zaczął przynosić z podwórka zakorzenione w ludowym antysemityzmie zwroty, matka postanowiła mu powiedzieć, że jego ojciec jest Żydem. Gdy ojciec wrócił z pracy, siadł mu na kolanach i powiedział do niego ze współczuciem: Oj ty Żydzie jeden …..

Przeczytane 2019.3


Niewyjaśnione okoliczności – Dr. Richard Shepherd

O medycynie sądowej postrzeganej jako wyrafinowana sztuka dochodzenia prawdy.
Autor to czołowy patolog angielski, tyle że ta „czołowość” wybija z każdej strony i szybko staje się nudna. Coś takiego mógł napisać tylko facet. Bo jakkolwiek różne są i lokatorki na tej ziemi, tak rozbuchane ego w parze z chromosomami XX w przyrodzie nie występuje i jeżeli istniałby kościół medycyny sądowej, autor z pewnością byłby w niej papieżem.
Ale może to być też wina tłumaczenia i denerwującego języka tych opisów.
Opis kolejnych przypadków, kryminalnych zagadek, które wraz z tym jak rośnie jego pozycja zawodowa, coraz częściej były opisywane na pierwszych stronach gazet.
Jest tu na tyle ciekawych rzeczy, że warto wziąć do ręki. Ale Godzina detektywów Jurgena Thotnwald to to nie jest

Komu bije Big Ben Milena Rachid Chebab

Zbiór reportaży o współczesnej Wlk. Brytanii.
Bohaterami kolejnych rozdziałów są ludzie, którzy z bardzo różnych powodów, wybijają się ponad przeciętność, rzucają się oczy. Czy reprezentują to co odchodzi (dziennikarstwo z Fleet Street) i to co nadchodzi (radykalny kaznodzieja).
Bardzo nierówna książka.
Są rozdziały bardzo ciekawe i przez które z trudem przebrnęłam.

Zbrodnie kościoła Giuseppe Staffa

Najważniejsze i najdonioślejsze „osiągnięcia” kościoła katolickiego na tym polu.Od mroków wczesnego średniowiecza: intryg, zbrodni i fałszerstw w jakich wykluwał się podział na kościół wschodni i zachodni, przez kolejne stulecia aż po Rwandę.
Jedno mnie zawsze dziwi, gdy o tym czytam. Chociaż nikt nie kwestionuje faktów i wielu w historii było tym delikatnie to określając „zniesmaczonych”, to w zasadzie jedynie kontra Lutra odniosła sukces (co z ty dalej zrobiono to już inna bajka).
Nie wiem tylko dla kogo jest tak książka. Z jednej strony autor zakłada, że czytelnik ma podstawową wiedzę o tle historycznym i zaledwie go szkicuje (pewnie i dlatego by zmieścić się w jednym tomie). Ale tak wyrobiony czytelnik, pewnie dużą część przedstawianych w tej książce faktów zna.
Z drugiej strony, ta książka to coś więcej niż tylko opisy zbrodni przetykane garściami zgrabnych anegdot i więc wyrasta ponad „pudelkową sieczkę”.
Takie podręczne kompendium. Ale sam temat wart głębszego zbadania.