Przeczytane 2019.9

Czas ciekawy, czas niespokojny – Zbigniew Mentzel rozmawia z Leszkiem Kołakowskim

Wywiad rzeka z Leszkiem Kołakowskim. Już na początku wywiadu Kołakowski określił granice: Nie będziemy rozmawiać o moich Rodzicach. Jestem bardzo przywiązany do bliskich Zmarłych. Nie chcę również rozmawiać o tym, kto z kim spał. Sztywno się tego trzymał przez co całe dwa tomy są poświęcone w zasadzie jego pracy zawodowej, z lekko zarysowanym tłem historycznym.

Bardzo to wszystko ciekawe, ale … dla mnie Leszek Kołakowski jest w bardzo ważnym punkcie osoba niemądrą. Ktoś, kto ma pełny dystans do swoich lat „chmurnych i durnych”:

Ze swoim przyjacielem Ryszardem Herczyńskim, który matematykę studiował, chodziłem na seminaria Henryka Mehlberga z teorii nauki. Jako wszech­wiedzący dwudziestolatek przeprowadziłem tam druzgocą­cą polemikę z teoriami Poincarego, wielkiego matematyka francuskiego. Zatroskany Mehlberg tłumaczył mi łagodnie: „Panie Leszku, może ten Poincare nie jest aż taki głupi…”.

Bardzo krytycznie patrząc na ideę, która swego czasu go uwiodła:

Prawdziwi komuniści uważali się właściwie za narzędzie tej ideologii i tej partii (…) odmawiając zeznań, chociaż ich torturowano na śmierć. Co więcej, odmawiali popełnienia samobójstwa. To był przypadek Duracza choćby, znanego adwokata, który bronił komunistów na procesach (…) Kiedy aresztowało go Gestapo, była możliwość dostarczenia mu trucizny, ale on odmówił, chociaż był torturowany straszliwie i w końcu zabili go podczas przesłuchania. Myślę, że taki komunista prawdziwy, stuprocentowy, nie czuł się w prawie dysponować własnym życiem. W partii komunistycznej samobójstwo było zabronione, nieformalnie oczywiście, ale było zabronione.

Na stare lata zachorował na to samo: zafascynował go kolejny autorytaryzm. Do momentu przeczytania tej książki, myślałam, że na starość „zluzował” swoje krytyczne podejście do religii. Tymczasem poszedł dalej, bijąc hołdy przedstawicielom Boga na ziemi. Nie jestem przekonana, że wszystko można tłumaczyć wiekiem (wywiadu udzielał, już pod koniec życia). Zapis myślenia, które pogrążyło nas na początku lat 90-tych, wtedy mówili o ty nieliczni, dziś kolejni przecierają oczy ze zdumienia.

Na deser jeszcze jeden cytacik:

Jako jedenastoletni chłopiec usłyszałem na wsi od innego chłopca, że Żydzi nie mogą widzieć słońca. Kiedy go zapytałem, dlaczego w takim razie noszą czasem okulary przeciwsłoneczne, odpowiedział: „Oni tak udają…”

Czytając wywiad z Kołakowskim, w  roli przerywników, czyli niewiele ponad 100-kartkowych przekąsek na jeden wieczór, wystąpiły:

Severina Rodrigo Rey Rosa

Opis książki na okładce, zapowiada, że jest to: Opowieść o wyzwalającej, a zarazem destrukcyjnej sile miłości. Zagadka kryminalna na tle barwnego obrazu Gwatemali.

Opis mocno na wyrost. To, ze zafascynowany kobietą mężczyzna pozwala jej kraść książki ze swojej księgarni trudno nazwać „zagadką kryminalną” a fakt, że akcja toczy się w Gwatemali, barwnym jej obrazem.

Urokliwe czytadełko. Nic więcej

Bębny nocy

Najsłabsza z trzech przeczytanych przeze mnie książek Miljenko  Jergović (dwie pozostałe, to Ojciec i Buick riviera, obie całkiem niezłe).

Bębny nocy to opowieść o Sarejewie.  Bohater książki przyjeżdża latem 1914 roku do Sarajewa badać klon jaworowaty, drzewo, które rośnie  w okolicznych górach i jest od wieków wykorzystywane jako materiał na gęśle i skrzypce (robiono z niego robiono Stradivariusy).  Wyjeżdża z Sarajewa w 1919 roku. Przez cały czas pobytu robił notatki , które zostały dwukrotnie wydane, drugi raz w latach osiemdziesiątych.  Obie wersje trochę się od siebie różnią i książka to  w dużym stopniu analiza porównawcza obu tych wydań.

Pomysł na książkę ciekawy, napisana jest w formie historycznej gawędy, ale nie „haczy”. Może to wina tłumacza?

Reklamy

Przeczytane 2019.8

dobra książka

Chan al-Chalili Nadżib Mahfuz

Znalezione obrazy dla zapytania Chan al-Chalili Nadżib Mahfuz

Kair podczas drugiej wojny światowej. Bohater, 40-letni urzędnik, po części życiowa fajtłapa,  przeprowadza się razem ze swoimi rodzicami do Chan al-Chalili, dzielnicy świętych meczetów wierząc, że w ten sposób ucieknie przed bombardowaniem.

Takich jak on jest więcej i książka opowiada o wojennych losach mieszkańców tej dzielnicy: tych którzy tu mieszkali od zawsze i tych, którzy zamieszkali w niej na czas wojny.

Jest coś takiego w prozie Mahfuza, że wciąga już od pierwszych stron, zaczarowuje i gdy opowieść się kończy, czuje się żal, że można się jedynie domyślać, jak dalej potoczą się losy jej bohaterów.

Jeżeli o mnie chodzi, każda książka tego autora budzi mój zachwyt. Ta też.

Instrukcja dla pań sprzątających Lucia Berlin

Znalezione obrazy dla zapytania sprzątających Lucia Berlin

Tak jak nie lubię opowiadań, tak te dają się zjeść. Nie tylko dlatego, że są świetnie napisane. Chyba i dlatego, że razem tworzą całość, opowiadając o tym samych ludziach.

Opowiadania, fotografie zwykłych dni, codziennych zdarzeń. Bez początku, ani końca. Taki zapis ulotnych chwil.

Ameryka drugiej połowy XX wieku, Ta żyjąca na zasiłkach, pijąca alkohol, zaliczająca kolejne odwyki i borykająca się z chronicznym brakiem pieniędzy. Kłopoty z alkoholem, odwykiem …

Asymetria Lisa Halliday

Znalezione obrazy dla zapytania Asymetria Lisa Halliday

Debiutancka książka, która przez „Time”, „New York Times” została uznana za jedną z najważniejszych książek 2018 roku.  Jak dla mnie mocno na wyrost.

Składa się z trzech niezależnych części. Pierwsza to opowieści o romansie studentki ze starym pisarzem, który tak bardzo przypomina Philipa Rotha, że nie może być nikim innym. Druga opowiada o Amerykanie, irackiego pochodzenia, który podróżując do Iraku zostaje na Heathrow zatrzymany przez służby imigracyjne. Trzecia to wywiad z młodym pisarzem.

Z tego wywiadu fajny przykład jak religia robi ludziom wodę z mózgu:

Młody adept szkoły rabinicznej ma się żenić, więc idzie do mądrego starego rabina, takiego z brodą do ziemi, i mówi: „Rabbi, chciałbym wiedzieć, co jest dopuszczalne, a co nie. Nie chcę robić niczego, co zakazane. Czy będzie dobrze, jeżeli położymy się do łóżka, ja wejdę na swoją żonę i odbędziemy stosunek w tej pozycji?”. „Dobrze!”, woła rabin. „Zupełnie dobrze”. „A będzie dobrze, jeżeli ona przekręci się na brzuch i odbędziemy stosunek w tej pozycji? Kiedy będę na niej leżał, o tak?” „Dobrze!”, odpowiada rabbi. „Zupełnie dobrze. Doskonale”. „A jeżeli usiądę na brzegu łóżka, a ona na mnie, zwrócona twarzą w moją stronę, i zrobimy to w ten sposób?” „Doskonale! Zupełnie dobrze”. „A jeżeli zrobimy to na stojąco, zwróceni twarzami do siebie?” „Nie!”, woła rabin. „W żadnym wypadku! Wtedy byłoby to coś w rodzaju tańca!

Przeczytane 2019.7

Dwie bardzo, bardzo dobre książki

Tancerka i Zaglada Weronika Kostyrko

Bardzo, bardzo dobra książka. W dodatku świetnie napisana. Biografia Poli Nireńskiej, żony Jana Karskiego. Niewiele o niej było wiadomo przed napisaniem tej książki i to, że ukazała się ta książka, tego nie zmieni. Nie ma już komu odpowiedzieć na większość pytań i nawet jeżeli były jakieś dokumenty, to poginęły. Inna sprawa, że brak odpowiedzi na wiele pytań czasami niewiele zmienia – w gruncie rzeczy z obecnej perspektywy nie jest aż tak ważne, czy kolejne zakręty w życiu wynikały bardziej z wiatrów historii, czy dyktowały je uczuciowe zawirowania. A żyła w burzliwych czasach, obracając się w świecie mało opisanym, a bajecznie ciekawym.

Urodziła się w Warszawie, w zamożnej rodzinie żydowskiej, okna jej mieszkania wychodziły na Tłomackie. Rodzina nie była ortodoksyjna, córki posłano do katolickiej szkoły, ale też nie aż tak postępowa, by pogodzić się z tym, że że jedna z córek pragnie zostać tancerką. Postawiła jednak na swoim, wyjechała z Polski, tańczyła w Niemczech, Austrii. Nawet nie miałam pojęcia, że życie przedwojennej bohemy było aż tak ciekawe (i niekonwencjonalne).

Potem patrzyła jak rodzi się faszyzm. Brzmi znajomo:

Jesienią 1933 roku Liga Niemieckiej Kultury sformułowała „Wytyczne dla odnowy tańca w Niemczech”. Reguła pierwsza mówiła, że taniec musi być wyrazem zdrowej siły narodu.
Reguła druga, że kobiety mają wykonywać ruchy płynne i posuwiste, a mężczyźni powinni wznosić ramiona i skakać. Wolno im także tupać.
Reguła trzecia nakazywała zachować odstęp między mężczyznami a kobietami. Zamiast łączyć się w pary, mężczyźni i kobiety mają łączyć się w korowody.
Reguła czwarta mówiła o nierozerwalnym związku tańca z muzyką.
Reguła piąta kazała szukać inspiracji w radosnym tańcu ludu.
Nowe władze ostro się wzięły za tancerzy, bo taniec był im potrzebny. Kalendarz świąt państwowych rozszerzono o dwanaście rocznic ważnych dla NSDAP. W dni świąteczne wystawiano propagandowe spektakle, które miały totalnie – ulubione słowo nazistów – przemawiać do wszystkich zmysłów. Myślenie nie było w cenie, skracano i upraszczano więc teksty.

Gdy wybuchła wojna była poza Polską. Nigdy już do niej nie wróciła. Z poślubionym po wojnie Janem Karskim mówiła tylko po angielsku. Słowem jeszcze jeden poplątany życiorys.
Chyba taki czas, że w poszukiwaniu ciekawych tematów, sięga się po zapomniane życiorysy. Czytając tę książkę, zapisałam sobie kolejną do przeczytania: Piotr Mitzner, Gabinet cieni.

Czarnobylska modlitwa Swietlana Aleksiejewicz

Czytałam, mając przed oczami serial HBO GO. Serial obejrzy dużo więcej ludzi niż przeczyta tę książkę. A szkoda. Bo książka lepsza. Przejmująca i waląca po trzewiach. Ale inaczej opisać losów tych ludzi się chyba nie da.

Przeczytane 2019.6

Tym razem odrobina egzotyki

Niebieskie buty Aleksander McCall Smith


To nie tylko nie jest wielka literatura, ale nawet wyróżniająca się wśród przeciętnych. Jednak polecam, bo ma w sobie to coś, co jest nie do podrobienia: egzotykę. Dawno nie miałam w ręku tak uroczo klimatycznej książki.

Niebieskie buty to siódmy (i chyba ostatni) tom opisujący Kobiecą Agencję Detektywistyczną nr 1. Nie czytałam poprzednich tomów, o ich istnieniu dowiedziałam się z okładki, ale nie trzeba ich znać, by śledzić kolejne przygody właścicielki tej agencji. Mma Ramotswe żyje w Botswanie, lubi swój kraj, otoczenie, ludzi wokół i swoją tradycyjną budowę kobiecą (bardzo mi się podoba to określenie).

Nie jest to, jak sugeruje tytuł, żaden kryminał, sprawy których wyjaśnienia podejmuje się Mma Ramotswe zazwyczaj są zbyt małej wagi, by interesowała się nimi policją. Bardziej takie obyczajowe afrykańskie plepleple. Polega ono oczywiście na tym samym co wszędzie, ale zaciekawia inny sposób w jaki jest opisane, Z tym, że jak ze wszystkimi ciekawostkami – podejrzewam, że przez siedem tomów bym nie przebrnęła!

No i jak zwykle zrobiłam sobie apetyt na film. Ale co z tego, że The No 1 Ladies Detective Agency to serial HBO, jak go w HBOGO nie dają? Kolejny raz mi się to zdarza. I teraz nie wiem co wybrać: zasady czy piracenie?

Człowiek tygrys Eka Kurniawan

Druga przeczytana przeze mnie książka tego autora. Poprzednia: Piękno to bolesna rana o niebo lepsza.

Człowiek tygrys to kryminał na opak. Na pierwszych stronach dowiadujemy się kto, kogo i w jaki – dość oryginalny, bo zagryzając niczym tygrys, sposób zabił. Potem powoli, poznając losy głównego bohatera, młodego chłopaka, zaczynamy rozumieć dlaczego doszło do tej zbrodni. Wszystko się dzieje w indonezyjskiej wiosce. Nieszczęśliwe kobiety uwięzione w zaaranżowanych małżeństwach i równie nieszczęśliwi, zaprzęgnięci do kieratu walki o byt mężczyźni, Podlane przemocą więzy, którymi są złączeni są dla nich źródłem nieustannego cierpienia.

Słowem i dość ponury obraz ludzkiego bytu. Osładza sposób w jaki to jest opisane: wciągający realizm magiczny, klimatem przypominający Marqueza.

Tyle, że jak napisałam w pierwszym zdaniu. Przy książce, Piękno to bolesna rana tego autora, Człowiek tygrys robi wrażenie wprawki.