Na pohybel

Nikt nie mówił że będzie dobrze. I nie jest. A jednak żal.

Ten żal osładza mi wizyta mężczyzny mojego życia. Mam przez ten tydzień wnuka u siebie, wzięłam urlop i zamiast śledzić twittera, cieszę się życiem rodzinnym. W niedzielę wydałam obiad na 11 osób, podałam domodę o której pisałam tydzień temu i odniosłam sukces!

W tym natłoku przepisów, kuchni świata, programów kulinarnych udało mi się czymś zaskoczyć. Nikt z moich gości nie spotkał się wcześniej z takim połączeniem. Tyle, że na drugi raz drobniej pokroję warzywa.

Pani od ogrodu się odezwała, ale dalej nie jesteśmy po słowie. Tak, że nie wiadomo czy i kiedy ogarnie ten chaos. Ogród wygląda strasznie, dokładnie tak jak na zdjęciu, obok chwastowiska, które przynajmniej jest zielone, straszy poremontowy piach. Tylko w kilku miejscach, punktowo ostało się ładne zielone.

To krzew w środku to kalina. Podobno bardzo dobrze sobie radzi na kiepskich glebach i pani od ogrodu zaproponowała posadzenie jeszcze innych odmian.

Zanim przyjdzie pani od ogrodu musze wyplenić zielsko koło płotu (mści się na mnie nie położenie stosownego podkładu).

Najprościej byłoby round-upem, ale boję się, że uszkodzi tuje, które rosną za płotem. Spróbuję ekologocznie, ponoć pomaga taki roztwór:

  • 3.5 l octu czyszczącego
  • pół szklanki soli
  • 50 ml płynu do naczyń

Ale pewnie skończy się na chemii. Tak jak w przypadku tej plamy na kaloryferze (to brązowe po lewej stronie), farba, a nie reagowała na żaden rozpuczalnik.

Poddała się i zaczęłą powoli znikać, gdy pocierałam ją tym czymś do usuwania silikonu. Mam jeszcze kilka plam do usunięcia, ale nie wiem jak przed tym zajzajerem chronić dłonie. Musi być to niezłe świństwo, skoro z gumowymi rękawiczkami daje sobie radę dużo szybciej niż z plamą.

Z pamiętnika wk … konsumentki

Inpost

Wszystko zdarzyło się przez to, że podając adres popełniłam bład: zamiast Al. Ujazdowskie, wpisałam Al. Jerozolimskie. Zorientowałam się o tym już następnego dnia, gdy dostałam sms o możliwości przekierowania paczki dostawy pod inny adres. Postanowiłam z tego skorzystać, ale okazało się że na stronie Inpostu zmienić można jedynie numer domu (czy mieszkania), nie ulicę. Zadzwoniłam na Infolinię, gdzie dowiedziałm się, że adres dostawy może zmienić jedynie nadawca. Zapytałam kto to jest (ostatnio zrobiłam sporo zakupów przez Internet i nie wiedziałam, o którą paczkę chodzi), ale okazało się że dane nadawcy to tajemnica chroniona RODO Chwilę mi to zajęło, ale ustaliłam, kto był nadawcą i na Fejsie poprosiłam by wysłał do Inpostu stosowny mail. Następnego dnia pani na infolinii Inpostu poinformowała mnie, że jak tylko zarejestrują mail od nadawcy, to przygotują paczkę do wysłania i dostarczą najpóźniej następnego dnia. Tyle, że następnego dnia dowiedziałam sie jedynie, że paczka nie została wydana kurierowi bo podany przeze mnie w zamówieniu kod nie pasował do ulicy. Kolejne telefony, tym razem też wszystko miało już być ok, dodatkowo pod koniec dnia zadzwoniłam na infolinię, zapewniono mnie że teraz to już na pewno …

Tyle, że ustalenia na Infolinii nie mają żadnego przełożenia na kuriera, który zadzwonił do mnie kolejnego dnia, że stoi na Al. Jerozlimskich i nie może mnie znaleźć. Jak w końcu dostałam tę paczkę do ręki okazało się, że był na niej dalej adres Al. Jerozlimskie, ale za to wpisali nowy kod, tak by wszystko sie zgadzało.

dobry serial

Czarnobyl

Pięcioodcinkowy serial o tym co dzialo sie po wybuchu w Czarnobylu w tzw. kręgach decyzyjnych. Świetna obsada, duża dbalość o odtworzenie realiów ZSRR z lat 80-tych XX wieku. Strach zagląda w oczy, kiedy patrzy się jakie kompetencje mają ci, którzy nami rządzą. Dostępne sa na razie 3 odcinki, kolejny będzie można obejrzeć 28 maja.

Serial przebił sufit i w rankingu Imbd ma 9,7 punkow, Zasłużenie.

Reklamy

Zmęczenie czasem

Cały czas jestem zmęczona/zblazowana/zniesmaczona. Nie jestem politykiem, nie muszę uśmiechać się do kamery i udawać, że jest we mnie cień wiary, że jeszcze będzie normalnie. Nie będzie.

W normalnych czasach zdiagnozowałabym u siebie depresję. Ale ponieważ wszyscy wokół mają tak samo, więc jest to standardowa reakcja na to co nas otacza.

Dodatkowo, pogubiłam się przy wychodzeniu z remontu i nie potrafię złapać na nowo rytmu. Od trzech miesięcy nie byłam w kinie. Przestałam chodzić na spotkania/odczyty. I patrząc na mój kalendarz, nie wiem czy w najbliższym czasie uda mi się to wszystko na nowo ułożyć.

Konieczny do życia uśmiech dają mi ciotki i życie towarzyskie. Ostatnio Joanna przyniosła coś przepysznego, co ugotowała jej córka. Danie jest z Gambii, nazywa się domoda, znalazłam w Internecie przepis. Mam już główny składnik, masło orzechowe z kawałkami orzechów i w przyszłym tygodniu mam zamiar podać to danie na wielkim rodzinnym obiedzie.

Obok masła (fit, bez soli, cukru i oleju palmowego), wkleiłam zdjęcie herbaty, jednej z lepszych, z tych jakie są dostępne na rynku

Chyba zapomniałam, że jak się mieszka w swoim domu, a nie kątem u mamusi to ma się huk obowiązków. I teraz całe moje życie kręci się wokół domu, który po zawieszeniu pierwszych obrazów coraz bardziej nabiera klimatu.

W tym tygodniu dowiedziałam się jakie zegary mi się podobają (międzywojnie), np. taki jaki przylega do pleców Jaśka.

Z pamiętnika wk … konsumentki

Ikea blues – kontynuacja
W poprzednim odcinku na pożegnanie BOK Ikei wyraził nadzieję, że podobna sytuacja się nie powtórzy. Odczytałam to tak, że mają nadzieję, że się od nich odczepię i już nie będę chciała być ich klientem. 
Ale ponieważ dalej nie mam dwóch uchwytów, jak tylko poczułam, że trochę mi już przeszła na alergia na Ikeę, postanowiłam je zamówić.
Przez Internet się nie udało: program zatrzymywał się na koszyku i nie chciał iść dalej. 
Zadzwoniłam. Pani przyjęła zamówienie. Była bardzo miła. Zrezygnowałam gdy dowiedziałam się, że chociaż standardowy koszt dostawy uchwytów wynosi 15 zł, to ten jeden który potrzebuje, dowożą za 49 zł (pewnie dlatego zakup on-linie mi nie wychodził). Oczywistą oczywistością jest, że jest to jedyna forma dostawy towaru.
Ikea jest bardziej beznadziejna niż myślałam. Przez zakaz handlu w niedzielę, coraz więcej osób będzie się decydowało na zakup on-line. A w takim przypadku, jak coś jest nie tak, jest tylko możliwość zwrotu towaru w przeciągu 14 dni. Nie ma żadnych narzędzi pozwalajacych na wymuszenie pozytywnego załatwienia reklamacji/. Jak zapytałąm dlaczego transport z Ikei na Targówku uchwytu 30 cm kosztuje 15 zł, a uchwytu 10 cm, odpowiedzieli: Kalina, przykro nam, że nie jesteś zadowolona z ceny. Dostawa kurierem wynosi 15 zł, jednak w tej chwili nie jest jeszcze dostępna dla wszystkich produktów.

A na świecie coraz wiecej dziwnych robali. Np. pszczoła w rozmiarze XXL

dav

Przeczytałam 2019.5

A raczej odsluchałam … Bo wszystko to audiobooki..


Patrioci Sana Krasikov

Słodko-amerykański romans historyczny. Dużo, bardzo dużo słuchania. dwadzieścia kilka godzin o tym jak tryby historii mieliły w ZSRR losy zwykłych ludzi

Opowieść zaczyna się w latach 30-tych XX wieku: zniechęcona do kapitalizmu młoda Amerykanka porzuca rodzinę i przenosi się do ZSRR. Pierwsze lata spędza tam jako obywatelka USA, potem podstępnie pozbawiona amerykańskiego paszportu, dzieli los obywateli ZSRR, z więzieniem i łagrem włącznie.

O tym jak wyglądały ostatnie lata jej życia dowiadujemy się towarzysząc jej synowi, gdy w 2008 roku odwiedza Moskwę.  

O czasach stalinowskich napisano dużo lepszych książek. Dodatkowo autorka nie poradziła sobie moim zdaniem z prawdą psychologiczną głównych bohaterów, nie umiała przekonująco opisać  dlaczego – mimo ostrzeżeń – nie skorzystali z możliwości opuszczenia ZSRR kiedy jeszcze było to możliwe.

Ale mimo tych zastrzeżeń słucha się tego dobrze, lektor (a nawet dwóch) czyta tak jak najbardziej (poza nielicznymi wyjątkami, gdy jest to wspaniała kreacja aktorska) lubię, czyli beznamiętnie, dystansując się do tekstu, ciepłym i miłym dla ucha głosem..

Królestwo Szczepan Twardoch

Nie przepadam za prozą Twardocha, drażni mnie jego kreacja na macho polskiej literatury XXI wieku.

Ale z trzech jego książek które przeczytałam (Morfina, Król, Królestwo) ta ostatnia jest najlepsza. Śledzimy w niej dalsze losy bohatera Króla, Jakuba Szapiro, boksera i gangstera żydowskiego pochodzenia. O jego wojennych losach opowiada naprzemiennie jego kochanka Ryfka oraz syn, któremu udało się przeżyć wywózkę z getta.

Bardzo gorzka opowieść o polskim antysemityzmie i krachu idei asymilacji. Poza Polakami i Żydami opowieść ubarwiają w odpowiednio historycznie spreparowanych rolach Niemcy, Ukraińcy i Ślązacy.

Czyta Maciej Stuhr i robi to dobrze

Wanda Anna Kamieńska

Kolejna, po Simonie. Opowieści o niezwykłym  życiu Simony Kossak biografia Anny Kamińskiej. Napisała ich jeszcze kilka, ale już żadna – z uwagi na postacie, którym poświęciła swoją uwagę – nie zaciekawiła mnie na tyle, by wpisać je na listę książek do przeczytania. A szkoda, bo Kamińska dobrze te biografie pisze.

O życiu Wandy Rutkiewicz, od dzieciństwa,  przez pasmo  sukcesów, po ostatnie lata, kiedy nie umiała zejść ze sceny. Bez wyliczanek, powodzi nic nie wnoszących do opowieści faktów, zalewu nazwisk. I też bez pudełkowych klimatów.

Próba przybliżenia tej bardzo skomplikowanej postaci. Autorka nawet nie próbuje udawać, ze ją rozgryzła. Bo to chyba nie możliwe.

Czyta Danuta Stenka.  Nie ma głosu Krzysztofa Gosztyły, ale miło się słucha. Pasuje to tego co czyta

Grace i Grace Margaret Atwood

Oparta na faktach kanadyjska wersja sprawy będącej skrzyżowaniem historii Bonny i Clyde oraz Gorgonowej

W połowie XIX wieku zamordowany został kanadyjski właściciel ziemski i jego kochanka. Podejrzani o  popełnienie tego morderstwa; stajenny i 16 letnia pokojówka zbiegli do Stanów. Za daleko nie uciekli, szybko zostali złapani i skazani na śmierć, Na mężczyźnie wyrok wykonano, dziewczynie udało się uratować głowę i zamieniono jej wyrok na dożywocie.

W więzieniu Grace zaczęła zasłaniać się niepamięcią. Czy była winna? Wielu uwierzyło w jej niewinność. I o tym jest ta książka.

Opowieść idealna na audiobook. Czyta Anna Dereszowska. Robi to poprawnie, ale to jak to robi, nie stanowi żadnej wartości dodanej, bo niestety są momenty, kiedy ucieka w interpretację, czego ja nie lubię. Ale na szczęście tylko momenty.

Roztopy Jędrzej Pasierski

Gdy w sobotnim Tok FM usłyszałam ochy i achy, powiedziałam sprawdzam.

Ale tego czym oni się zachwycili, ja w tej książce nie zobaczyłam. Bardzo schematyczny kryminał z mało prawdopodobnym zakończeniem. To że są tam Łemkowie i cień historii XX wieku, nie stanowi moim zdaniem wartości dodanej. Gdyby akcja działa się na Dzikim Zachodzie byliby Indianie.

Czyta Jerzy Zadura. Robi to sprawnie. Ale co on może, jak sama opowieść haczy.

Jak przestałem kochać design Marcin Wicha

Rozważania o tym o czym w tytule.

Bardzo to ciekawe, zwłaszcza dla kogoś w moim wieku, bo a autor opowiada o świecie rzeczy, który jeszcze pamiętam. Tyle, że moim zdaniem albo książka nie nadaje się na audiobook (co jest więcej niż prawdopodobne) albo lektor (czyta Marcin Popciński) mi nie pasował, tylko nie umiałam się do niczego konkretnego przyczepić, bo mam wielkie uzucie niedosytu. Audiobookowa porażka. Ale że to co w środku ciekawe, obiecałam sobie, że kiedyś to jeszcze przeczytam w analogu, czy na kindlu.

Koniec !!!

Pomijając to, że:

  1. Brakuje jeszcze półek w moim saloniku, nie została wykończona szafka na tarasie, trzeba wymienić listwę w kuchni i porobić szereg akrylowo-malarskich „poprawek
  2. Muszę wymóc na poprawienie w raamach reklamacji przyłącza wodociagowego, albo znaleźć hydraulika, który to zrobi
  3. Pani od ogrodu nie odbiera telefonów
  4. Brakuje dwóch uchwytów od szafy i na razie Ikea nie ma ich w magazynie
  5. Brukarz nie zabrał całego gruzu i przestał odbierać telefony 
  6. Popsuła się spłuczka w toalecie pod schodami i muszę ją reklamować

REMONT uważam za zakończony !!!!

Ostatnim elementem było pozbycie się niepotrzebnych rzeczy z komórki. Przydała się do tego myjka parowa, która poległa z kretesem na podłodze w łazience na piętrze. Nie mam już więcej pomysłów jak mogłabym domyć tę podłogę. Rozważam reklamację – ale nawet jeżeli ją uznają, dadzą co najwyżej nowe płytki, skucie i położenie na mój koszt.

Rzeczy z komórki już za płotem i jak je wywiozą, będę mogła z czystym sumieniem głosić ideę „zero waste”.

Przy okazji wywożenia gratów, chłopcy kolejny raz chłopcy musieli pojechać naprawić kółko w taczce. Poprzednia moja taczka nie była wygodna, ale – do czasu, aż rdza przeżarła kółko – przynajmniej niezawodna. Wygląda na to, że trawersując prawo Kopernika: zła taczka wypiera dobrą taczkę.

Zakończenie remontu nie oznacza stagnacji, cały czas zmienia się wystrój, między innymi na miejscu całkiem porządnej szafki z sosnowego drewna, pojawiła się szara do kompletu

Z powrotem poczułam, że Brwi to moje miejsce na ziemi. Założyłam też klub miłośników Papugi Brwinowskiej

i oglądam na Twitterze twity o hodowaniu papugi od wyklucia się jej z trzymanego w ręku jajka

Przy czym w Brwi mieszka aleksandretta większa, a te brzdące to aleksandretty śliwogłowe.

W piątek kolejny raz zasiadłam z Joluśką śledzić losy bohaterów Gry o Tron. Po godzinie dałyśmy sobie spokój, nie udało nam się nawet doczołgać do końca pierwszego sezonu. Tam się tylko mordują, w przerwach uprawiając dość schematyczny sex. I tak odcinek za odcinkiem.

Następny wieczór był bardziej udany, Tym razem obejrzałam z Joanną Tylko nie mów nikomu. Nie spodziewałam się, że aż tak dużo osób wpadnie tego dnia na ten sam pomysł.

A na koniec mina kota sąsiada, gdy próbowałam mu wytłumaczyć, że ma sobie znaleźć inne hobby, bo ma wystarczająco dużo żarcia w misce by nie mordować ptaków na mojej działce,