Martwy tydzień

Listopadowa smuta. W tygodniu praca – dom. Bez kina, bez spotkań towarzyskich, innych atrakcji. Zrobiłam listę zaległych spraw do załatwienia (stale się wydłużą) i teraz po kolei, punkt po punkcie, odhaczam. Może przed Nowym Rokiem zdążę.

Przy czym z jednej strony skreślam, z drugiej dopisuję. Czekam na rozpatrzenie reklamacji dolnopłuku, a tu niepodziewanie odkleiła się od oprawki i spadła na stół szklana oprawa dekoracyjnej żarówki z Ikei. I teraz do listy dopisałam „Ikea”.

Powoli przybywa mojego Kolibra. Jako znaczniki rewelacyjnie sprawdzają się spineczki do włosów dla bardzo małych dziewczynek. Dedykowane druciarkom trzeba przesuwać na drucie, a te wczepia się w robótkę i w niej tkwią. Wprawdzie podają miejsce tylko w przybliżeniu, ale przy robieniu szala to wystarcza.

Jeszcze raz pochwalę się moim zygokaktusikiem. Szczepki dostałam od Doroty, ma kilka odmian, a że były wymieszane, to teraz mam taki czerwono-różowy kicz.

Było w komentarzach o padniętej molinie, moja na razie rośnie.

z poradnika wk …. konsumentki

Jak straciłam na bezdurno 200 zł.

Dostałam rachunek za komórkę 200 zł. więcej niż się spodziewałam. Z zestawienia wynikało, że policzyli za rozmowy w Izraelu. Jak tam byłam nie dzwoniłam, w rachunku też nie było podanych numerów, więc uzbrojona w swoje racje zareklamowałam. A tu bęcka. Nie miałam wyłączonego tzn. przekierowania. wystarczyło że do mnie dzwonili, gdy telefon był niedostępny. Nie musiałam odbierać i gadać. Wyłączyłam to cholerne przekierowanie. Tylko nie wiem co to oznacza. I po co ono mi było potrzebne.

Jak straciłam 2 godziny (i stracę kolejne)

Skończyła mi się ważność duru brzusznego. Umówiłam się na Infolinii (Luxmed), pani doktor mnie zbadała i wysłała do rejestracji bym zapłaciła za szczepienie, bo mój abonament go nie obejmuje. A tam dowiedziałam się, że ponieważ chcę mieć wpisane szczepienie do żółtej książeczki, czyli robię go z myślą o wyjeździe, muszę zostać zakwalifikowana do szczepienia przez lekarza podróży. I o ile wizyta u pani doktor była w ramach abonamentu, to spotkanie z lekarzem podróży, po abonamentowej zniżce, kosztowałoby mnie 180 zł. Dur brzuszny też u nich dziwnie drogi, 300 zł. W tej sytuacji umówiłam się w Szpitalu Wolskim, gdzie za 300 zł zapłacę za wizytę i szczepienie. Tyle że każda taka wizyta, to minimum 2 godziny w pracy do odrobienia.

dobry serial

Kroniki Times Square


Trzeci (i ostatni) sezon. Zapis końca epoki przemysłu pornograficznego opartego na „dzielnicach uciech”. Jeszcze nie ma Internetu, ale strach przed Aids studzi (a dla innych stanowi poręczny parawan) i wymusza zmiany. Trzeci sezon chyba mało czytelny, bez obejrzenia poprzednich, ale dalej trzyma poziom. Co przy serialach rzadko się zdarza.

W niedzielę, aktywność towarzyską wymusza posiadanie autka. Pan z warsztatu kazał jeździć, więc wsiadam, dzwonię, wpraszam się i jadę. W tym tygodniu padło na Gabi. Pojechałyśmy do parku w Grodzisku, na tzw. stawy. Na plaży nikt się nie opalał, ale byli tacy, co się kąpali. Za ciepło by uznać ich za morsów.

Wracając ze spaceru pojechałyśmy na obiad do Milanówka i tam na szybie Domu Kultury zobaczyłam coś takiego. Poczułam że los do mnie woła: zobacz ile cię omija kiedy siedzisz w pracy!

Boję się być emerytem ze starego portfela, ale z drugiej strony jak tak dalej będę zwlekać, to w końcu tej emerytury nie dożyję.

Izrael nie tylko dla pielgrzymów

Cały, widoczny na mapce program wycieczki, został zrealizowany (podkreśliłam miasta, gdzie nocowaliśmy).

Jak dla mnie było może trochę za dużo kościołów i za mało czasu na zwiedzanie „reszty” (np. Akce, pochodziliśmy tylko po mieście, cytadeli już nie zwiedziliśmy), ale generalnie był to bardzo udany format. Zwłaszcza z takim przewodnikiem jak Zuza.

Natomiast jeżeli chodzi o sam Izrael, mam mieszane uczucia. Przede wszystkim spodziewałam się, że ten kraj będzie bogatszy i bardziej „europejski”. Pakiet „Ziemi świętej” mnie nie rusza i zważywszy na stopień komercjalizacji, dziwi mnie jedynie to, że ludzie są tam jeszcze zdolni do religijnych uniesień.

Znam wiele osób, które uważają Izrael za miejsce magiczne, ja – przynajmniej podczas tej wycieczki – tego nie poczułam.

Z drugiej strony, wąskie uliczki z domami z kamienia,

czy pustynia, cieszą oczy.

Więc też nie tak, że żałowałam, że pojechałam.

Dalej nie wiem, jaką walutę warto tam ze sobą zabrać: szekle czy dolary. Wszędzie można płacić w obu, z tym że cena towaru jest podawana tylko w jednej z nich. Odniosłam wrażenie, że nie jest dobrze gdy płaci się dolarami, tam gdzie ceny są w szeklach i na odwrót, zawsze jak przelicza sprzedawca to zawsze jest się sporo stratnym. Jakimś wyjściem jest karta typu Revolut (ale też nie wszędzie, bo w wielu miejscach nie można płacić kartą).

Karty trzeba zabrać i w plastiku, ja miałam tylko w telefonie. Zapomniałam, że aby opłacić kartą w telefonie musiałabym mieć włączona transmisję danych. Na przyszłość będę pamiętać.

Dalej udoskonalam swój backpackerski ekwipunek. Na tej wycieczce do nerki, w której zawsze noszę paszport, doczepiłam na smyczy komórkę: idealnie się to sprawdziło, ani razu nie szukałam telefonu (karty i pieniądze noszę w ciekiem, przystającej do ciała „kaburze”, też polecam). Kolejny raz dobrze też wyszłam na tym, że miałam ze sobą kubek i grzałkę.

Przed następnym wyjazdem swój ekwipunek muszę uzupełnić o wielofunkcyjny scyzoryk.

A teraz wracam do prozy życia: chciałabym by było wesołe, barwne i optymistyczne. Wokół kolejne znaki, że nie znamy dnia, ani godziny gdy przy kolejnych profilaktycznych badaniach, gapiąc się w podłączony do USG ekran lekarz „coś” w nas w środku zobaczy.

Powoli wracam do dziergactwa.

Ma powstać coś takiego (Hummingbird Feathers Shawl):

dobry film

Portret kobiety w ogniu

Francja. XVIII wiek. Matka wynajmuje portrecistkę, aby ta, w tajemnicy przed jej córką, namalowała jej portret. Z jedne strony: kostiumowe. ale idące z duchem czasu, romansidło czyli feministyczna opowieść o miłości dwóch bohaterek.

Ale też każdy kadr to uczta dla oczu. Bardzo mało słów, ale wszystkie celnie trafiające w punkt. Gra na najwyższym poziomie. Słowem dobry film, ale dla koneserów.

dobry serial

Katarzyna Wielka

Opowieść o związku Katarzyny Wielkiej z Potiomkinem. Związała się z nim w wieku 42 lat, umarła mając 67 (Potiomkin umarł 5 lat wcześniej).

Serial o władzy, której utrzymanie nigdy nie jest łatwe a gdy się jest austriacka księżniczka na rosyjskim tronie i rządzi się samodzielnie, jest zadaniem wręcz karkołomnym. To, że Helen Mirren ma 74 lata (wygląda świetnie, ale młoda nie jest) nie przeszkadza, bo gry miłosne są w tym filmie dla Katarzyny jedynie narzędziem, nawet jeżeli czasami zdarza się jej mówić coś innego.

Wygląda na to, że za nami złote czasy platform filmowych. Jest ich coraz więcej, każda ma coś ciekawego, ale „pilnie” strzeże swoich atutów. Na Netflixie za chwilę puszczą Crown, jest kolejny sezon Frankie and Grace, więc przez miesiąc, chętnie bym tam tam pobuszowała, ale decydować się na pełny abonament mi się nie chce.

Zrobiłam wielką listę rzeczy do zrobienia w domu i wokół domu. A na horyzoncie już widać Christmas. Kiedy ja to wszystko zdążę zrobić?

O jedną kozę mniej!

Może nie jest dobrze, ale jest lepiej. Po trzech tygodniach krioterapii, od poniedziałku znów mam 2 godziny czasu do wykorzystania więcej. Rzeczy do zrobienia huk, deadline, czyli przyjazd córki, coraz bliżej, tak że na senne leniwe wakacje nie mam żadnych szans.

Zainaugurowałam piwniczkę wstawiając pierwszą plastikowa półkę, na której postawiłam 10 słoiczków z przetworami. Miejsca jest na dużo więcej (zawsze można też dokupić kolejną półeczkę) więc zamierzam rozwijać się dalej w tym kierunku.

Zawsze jak jestem u Agnieszki na brydżu podziwiam jej ogród. Mam nadzieję, że moja hortensja pnąca też się tak rozrośnie. Jak przyjmie się na jednej sośnie, zaproszę na następną. Byle tylko bluszcz jej tam nie stłamsił.

Po raz pierwszy zobaczyłam tez nową generację zabawek dla psów – zanim dostaną smakołyk, muszą pokombinować jak się dostać do środka

Odwiedziła mnie ciotka, która mi uświadomiła, że nawet jak ci mówią że jedziesz po bandzie, znajdzie się ktoś, dla kogo jesteś średniakiem. Z wielu rzeczy zrezygnowałam, by łatwiej było i ogarniać dom. Ale tak daleko jak ta ciotka się nie posunęłam: zlikwidowała bibliotekę, w szafce za szybą ma tylko najukochańsze książki, reszta w chmurze.

W Kawiarni Filozoficznej na Nowym świecie posłuchałam dyskusji o cenzurze. Dyskutowali: Joanna Hańderek, Feliks Falk, Konrad Szołajski i Andrzej Dominiczak.

Wesoło nie jest. Ale też trochę jest i tak, że „nasz” problem polega polega po części też i na tym, że oni mają sukcesy w zamykaniu nam ust, a to my byśmy chcieli zamknąć im usta. Jak słyszę jeżdżące po mieście szczekaczki (poprzednio antyaborcyjne, teraz anty LGBT) krew zalewa.

Po spotkaniu sięgnęłam po biblijną Księgę Powtórzonego Prawa. Wprawdzie, ponieważ ciężko się to czytało to szybko przełączyłam się na bryki, czyli strony z biblijnymi cytatami. Ale ze zdziwieniem odkryłam, że nie tylko Biblia (o czym zawsze wiedziałam) jest okrutna, ale i Nowy Testament ma „niezłe” kawałki.

Ewangelia wg św. Łukasza 14:26: Jezus mówi: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.

W sumie to ktoś powinien ich przycisnąć ich do muru, niech w końcu powiedzą co trzeba brać dosłownie, co jako przenośnię i dlaczego.

dobry serial

Rok za rokiem

Losy angielskiej rodziny: wiekowa babcia + czwórka dorosłych wnuków. Poznajemy ich w 2019 roku i patrzymy co dzieje się z nimi i ze światem (nie tylko Wlk. Brytanią) przez następne 15 lat.

Strach się bać. Serial BBC, więc na osłodę jest spory kawałek melodramatu, przyprawiony angielskim humorem. Z tym że autorom zadrżała ręka i za wszelką cenę chcieli uniknąć filmu katastroficznego. Przypomniał mi się amerykański film The Day After, gdzie groza następnego dnia po wybuchu bomby atomowej polegała na tym, że na śniadanie nie było soku pomarańczowego. Tu też może z trudem, ale życie dalej biegnie przewidywalnym torem. Co przy tym chaosie, jest mało realne.

Z pamiętnika wk … konsumentki

Znów o tym samym czyli o poczcie. Kolejny raz przysłali mi swoje standardowe „wyjaśnienie”.

A ja żałuję, że wyrzuciłam listy polecone, które włożyli mi do skrzynki razem z przyklejonymi do nich „zwrotkami”. Zadzwoniłam do urzędu z którego je nadano z pytaniem, czy dostali zwrotkę. Nie dostali i Pani mi obiecała, że zapyta pocztę czy doręczyli, a jeżeli tak, to kiedy. Dostała odpowiedź, że doręczyli. W systemie jest odnotowana godzina doręczenia. O tyle śmieszno, że „doręczyli” mi w godzinach pracy. A nie miałam w tym czasie urlopu. Prokurator?

Na pohybel

Nikt nie mówił że będzie dobrze. I nie jest. A jednak żal.

Ten żal osładza mi wizyta mężczyzny mojego życia. Mam przez ten tydzień wnuka u siebie, wzięłam urlop i zamiast śledzić twittera, cieszę się życiem rodzinnym. W niedzielę wydałam obiad na 11 osób, podałam domodę o której pisałam tydzień temu i odniosłam sukces!

W tym natłoku przepisów, kuchni świata, programów kulinarnych udało mi się czymś zaskoczyć. Nikt z moich gości nie spotkał się wcześniej z takim połączeniem. Tyle, że na drugi raz drobniej pokroję warzywa.

Pani od ogrodu się odezwała, ale dalej nie jesteśmy po słowie. Tak, że nie wiadomo czy i kiedy ogarnie ten chaos. Ogród wygląda strasznie, dokładnie tak jak na zdjęciu, obok chwastowiska, które przynajmniej jest zielone, straszy poremontowy piach. Tylko w kilku miejscach, punktowo ostało się ładne zielone.

To krzew w środku to kalina. Podobno bardzo dobrze sobie radzi na kiepskich glebach i pani od ogrodu zaproponowała posadzenie jeszcze innych odmian.

Zanim przyjdzie pani od ogrodu muszę wyplenić zielsko koło płotu (mści się na mnie nie położenie stosownego podkładu).

Najprościej byłoby round-upem, ale boję się, że uszkodzi tuje, które rosną za płotem. Spróbuję ekologicznie, ponoć pomaga taki roztwór:

  • 3.5 l octu czyszczącego
  • pół szklanki soli
  • 50 ml płynu do naczyń

Ale pewnie skończy się na chemii. Tak jak w przypadku tej plamy na kaloryferze (to brązowe po lewej stronie), farba, a nie reagowała na żaden rozpuszczalnik.

Poddała się i zaczęła powoli znikać, gdy pocierałam ją tym czymś do usuwania silikonu. Mam jeszcze kilka plam do usunięcia, ale nie wiem jak przed tym zajzajerem chronić dłonie. Musi być to niezłe świństwo, skoro z gumowymi rękawiczkami daje sobie radę dużo szybciej niż z plamą.

Z pamiętnika wk … konsumentki

Inpost

Wszystko zdarzyło się przez to, że podając adres popełniłam błąd: zamiast Al. Ujazdowskie, wpisałam Al. Jerozolimskie. Zorientowałam się o tym już następnego dnia, gdy dostałam sms o możliwości przekierowania paczki dostawy pod inny adres. Postanowiłam z tego skorzystać, ale okazało się że na stronie Inpostu zmienić można jedynie numer domu (czy mieszkania), nie ulicę. Zadzwoniłam na Infolinię, gdzie dowiedziałam się, że adres dostawy może zmienić jedynie nadawca. Zapytałam kto to jest (ostatnio zrobiłam sporo zakupów przez Internet i nie wiedziałam, o którą paczkę chodzi), ale okazało się że dane nadawcy to tajemnica chroniona RODO Chwilę mi to zajęło, ale ustaliłam, kto był nadawcą i na Fejsie poprosiłam by wysłał do Inpostu stosowny mail. Następnego dnia pani na infolinii Inpostu poinformowała mnie, że jak tylko zarejestrują mail od nadawcy, to przygotują paczkę do wysłania i dostarczą najpóźniej następnego dnia. Tyle, że następnego dnia dowiedziałam się jedynie, że paczka nie została wydana kurierowi bo podany przeze mnie w zamówieniu kod nie pasował do ulicy. Kolejne telefony, tym razem też wszystko miało już być ok, dodatkowo pod koniec dnia zadzwoniłam na infolinię, zapewniono mnie że teraz to już na pewno …

Tyle, że ustalenia na Infolinii nie mają żadnego przełożenia na kuriera, który zadzwonił do mnie kolejnego dnia, że stoi na Al. Jerozlimskich i nie może mnie znaleźć. Jak w końcu dostałam tę paczkę do ręki okazało się, że był na niej dalej adres Al. Jerozolimskie, dopisali tylko nowy kod, tak by wszystko się zgadzało.

dobry serial

Czarnobyl

Pięcioodcinkowy serial o tym co działo się po wybuchu w Czarnobylu w tzw. kręgach decyzyjnych. Świetna obsada, duża dbałość o odtworzenie realiów ZSRR z lat 80-tych XX wieku. Strach zagląda w oczy, kiedy patrzy się jakie kompetencje mają ci, którzy nami rządzą. Dostępne są na razie 3 odcinki, kolejny będzie można obejrzeć 28 maja.

Serial przebił sufit i w rankingu Imbd ma 9,7 punkow, Zasłużenie.