Przeczytane 2019.8

dobra książka

Chan al-Chalili Nadżib Mahfuz

Znalezione obrazy dla zapytania Chan al-Chalili Nadżib Mahfuz

Kair podczas drugiej wojny światowej. Bohater, 40-letni urzędnik, po części życiowa fajtłapa,  przeprowadza się razem ze swoimi rodzicami do Chan al-Chalili, dzielnicy świętych meczetów wierząc, że w ten sposób ucieknie przed bombardowaniem.

Takich jak on jest więcej i książka opowiada o wojennych losach mieszkańców tej dzielnicy: tych którzy tu mieszkali od zawsze i tych, którzy zamieszkali w niej na czas wojny.

Jest coś takiego w prozie Mahfuza, że wciąga już od pierwszych stron, zaczarowuje i gdy opowieść się kończy, czuje się żal, że można się jedynie domyślać, jak dalej potoczą się losy jej bohaterów.

Jeżeli o mnie chodzi, każda książka tego autora budzi mój zachwyt. Ta też.

Instrukcja dla pań sprzątających Lucia Berlin

Znalezione obrazy dla zapytania sprzątających Lucia Berlin

Tak jak nie lubię opowiadań, tak te dają się zjeść. Nie tylko dlatego, że są świetnie napisane. Chyba i dlatego, że razem tworzą całość, opowiadając o tym samych ludziach.

Opowiadania, fotografie zwykłych dni, codziennych zdarzeń. Bez początku, ani końca. Taki zapis ulotnych chwil.

Ameryka drugiej połowy XX wieku, Ta żyjąca na zasiłkach, pijąca alkohol, zaliczająca kolejne odwyki i borykająca się z chronicznym brakiem pieniędzy. Kłopoty z alkoholem, odwykiem …

Asymetria Lisa Halliday

Znalezione obrazy dla zapytania Asymetria Lisa Halliday

Debiutancka książka, która przez „Time”, „New York Times” została uznana za jedną z najważniejszych książek 2018 roku.  Jak dla mnie mocno na wyrost.

Składa się z trzech niezależnych części. Pierwsza to opowieści o romansie studentki ze starym pisarzem, który tak bardzo przypomina Philipa Rotha, że nie może być nikim innym. Druga opowiada o Amerykanie, irackiego pochodzenia, który podróżując do Iraku zostaje na Heathrow zatrzymany przez służby imigracyjne. Trzecia to wywiad z młodym pisarzem.

Z tego wywiadu fajny przykład jak religia robi ludziom wodę z mózgu:

Młody adept szkoły rabinicznej ma się żenić, więc idzie do mądrego starego rabina, takiego z brodą do ziemi, i mówi: „Rabbi, chciałbym wiedzieć, co jest dopuszczalne, a co nie. Nie chcę robić niczego, co zakazane. Czy będzie dobrze, jeżeli położymy się do łóżka, ja wejdę na swoją żonę i odbędziemy stosunek w tej pozycji?”. „Dobrze!”, woła rabin. „Zupełnie dobrze”. „A będzie dobrze, jeżeli ona przekręci się na brzuch i odbędziemy stosunek w tej pozycji? Kiedy będę na niej leżał, o tak?” „Dobrze!”, odpowiada rabbi. „Zupełnie dobrze. Doskonale”. „A jeżeli usiądę na brzegu łóżka, a ona na mnie, zwrócona twarzą w moją stronę, i zrobimy to w ten sposób?” „Doskonale! Zupełnie dobrze”. „A jeżeli zrobimy to na stojąco, zwróceni twarzami do siebie?” „Nie!”, woła rabin. „W żadnym wypadku! Wtedy byłoby to coś w rodzaju tańca!

Reklamy

Przeczytane 2019.7

Dwie bardzo, bardzo dobre książki

Tancerka i Zaglada Weronika Kostyrko

Bardzo, bardzo dobra książka. W dodatku świetnie napisana. Biografia Poli Nireńskiej, żony Jana Karskiego. Niewiele o niej było wiadomo przed napisaniem tej książki i to, że ukazała się ta książka, tego nie zmieni. Nie ma już komu odpowiedzieć na większość pytań i nawet jeżeli były jakieś dokumenty, to poginęły. Inna sprawa, że brak odpowiedzi na wiele pytań czasami niewiele zmienia – w gruncie rzeczy z obecnej perspektywy nie jest aż tak ważne, czy kolejne zakręty w życiu wynikały bardziej z wiatrów historii, czy dyktowały je uczuciowe zawirowania. A żyła w burzliwych czasach, obracając się w świecie mało opisanym, a bajecznie ciekawym.

Urodziła się w Warszawie, w zamożnej rodzinie żydowskiej, okna jej mieszkania wychodziły na Tłomackie. Rodzina nie była ortodoksyjna, córki posłano do katolickiej szkoły, ale też nie aż tak postępowa, by pogodzić się z tym, że że jedna z córek pragnie zostać tancerką. Postawiła jednak na swoim, wyjechała z Polski, tańczyła w Niemczech, Austrii. Nawet nie miałam pojęcia, że życie przedwojennej bohemy było aż tak ciekawe (i niekonwencjonalne).

Potem patrzyła jak rodzi się faszyzm. Brzmi znajomo:

Jesienią 1933 roku Liga Niemieckiej Kultury sformułowała „Wytyczne dla odnowy tańca w Niemczech”. Reguła pierwsza mówiła, że taniec musi być wyrazem zdrowej siły narodu.
Reguła druga, że kobiety mają wykonywać ruchy płynne i posuwiste, a mężczyźni powinni wznosić ramiona i skakać. Wolno im także tupać.
Reguła trzecia nakazywała zachować odstęp między mężczyznami a kobietami. Zamiast łączyć się w pary, mężczyźni i kobiety mają łączyć się w korowody.
Reguła czwarta mówiła o nierozerwalnym związku tańca z muzyką.
Reguła piąta kazała szukać inspiracji w radosnym tańcu ludu.
Nowe władze ostro się wzięły za tancerzy, bo taniec był im potrzebny. Kalendarz świąt państwowych rozszerzono o dwanaście rocznic ważnych dla NSDAP. W dni świąteczne wystawiano propagandowe spektakle, które miały totalnie – ulubione słowo nazistów – przemawiać do wszystkich zmysłów. Myślenie nie było w cenie, skracano i upraszczano więc teksty.

Gdy wybuchła wojna była poza Polską. Nigdy już do niej nie wróciła. Z poślubionym po wojnie Janem Karskim mówiła tylko po angielsku. Słowem jeszcze jeden poplątany życiorys.
Chyba taki czas, że w poszukiwaniu ciekawych tematów, sięga się po zapomniane życiorysy. Czytając tę książkę, zapisałam sobie kolejną do przeczytania: Piotr Mitzner, Gabinet cieni.

Czarnobylska modlitwa Swietlana Aleksiejewicz

Czytałam, mając przed oczami serial HBO GO. Serial obejrzy dużo więcej ludzi niż przeczyta tę książkę. A szkoda. Bo książka lepsza. Przejmująca i waląca po trzewiach. Ale inaczej opisać losów tych ludzi się chyba nie da.

Przeczytane 2019.4

dobra książka

Dom z dwoma wieżami Maciej Zaremba Bielawski

Książka arcydzieło: Niby to co zawsze: kolejne wspomnienia, rekonstrukcja losów w oparciu o szczątkowe dowody. Ale jak napisana! Autor wyjechał z matką i dwoma braćmi do Szwecji w 1968 roku. Miał wtedy 17 lat. Ojciec, wiele lat starszy od matki, z „dobrym”, nawet bardzo dobrym bo herbowym pochodzeniem. został w Polsce. Rodzice milczeli. Matka konsekwentnie do końca. Ojciec zaczął mówić (pisać listy), gdy został sam. Ale też nie o wszystkim.

Po latach, gdy już dawno nie było ich na świecie, nieliczne ocalałe dokumenty pozwoliły stworzyć prawdopodobną wersję wydarzeń. Przejmujące jest w tej książce wszystko. Los matki, która gdy przeżyła Holocaust, postanowiła zrobić wszystko, by jej dzieci nigdy nie były nazwane Żydami (co jak wiadomo jej się nie udało). To jak potoczyły się losy ojca, który tylko dlatego że poślubił Żydówkę, stracił swoją ukochaną pracę, przedtem i potem też nie miał łatwo, a pod koniec życia stracił i rodzinę, dla której tyle wcześniej poświęcił. Losy pozostałych. Gorzkie rozmyślania autora, który nigdy nie pogodził się do końca z tym, że ludzie potrafią czuć się dobrze z popełnianymi przez siebie świństwami.

Moim zdaniem pozycja obowiązkowa.

Dlaczego nie przyjechałaś przed wojną Lizzie Doron


O młodej żydówce, która przeżyła Holocaust i która podobnie jak matka Macieja Zaremby do końca milczała na temat tego co przeszła. Ale żyjąc w Izraelu i samotnie wychowując córkę.
Dwadzieścia bardzo krótkich scenek z ich codziennego życia. Główną bohaterką jest wojenna trauma, która powraca, zmuszając swoja ofiarę do trudnych do zrozumienia dla tych „co przyjechali przez wojną” zachowań. Nastrojowe i dobrze napisane.


Od Holocaustu do Hollywood Gene Gutowski

Wspomnienia Gene’a Gutowskiego. Jego życie to gotowy materiał na serial, w którym w każdym odcinku byłoby więcej przygód i niespodziewanych zwrotów akcji niż w filmie z Bondem. Urodził się w bogatej, zasymilowanej rodzinie żydowskiej i pierwsze lata spędził w Rawie Ruskiej. Już wtedy zainteresował się płcią przeciwną:

Od wczesnego dzieciństwa interesowałem się (powiem więcej, byłem zafascynowany) dziewczętami, a niekiedy również dorosłymi kobietami. Jako uczeń, zamiast wkuwać na pamięć De bello Gallico Cezara lub wygłaszane w rzymskim senacie, a wymierzone przeciw Katylinie przemówienia Cycerona, cytowałem często łacińskie powiedzenie: Inter pedespuellarum est voluptas puerorum (Przyjemność chłopców znajduje się między nogami dziewcząt).
Muszę ze wstydem przyznać, że kiedy miałem cztery lata, napastowałem seksualnie trzyletnią córkę sąsiadów z ulicy Zbaraskiej we Lwowie. Zamknąłem się z nią w toalecie i zażądałem, aby zdjęła majteczki, gdyż chcę ją zbadać. Gdy odmówiła, rozwinąłem przed nią wizję okropnych nieszczęść, jakie ją spotkają, jeżeli nie spełni mojej prośby. Przerażona, zapłakana dziewczynka zgodziła się wreszcie, a ja zaspokoiłem moją chłopięcą ciekawość. Choć przysięgła, że zachowa zajście w tajemnicy, perfidna ta osóbka natychmiast wszystko opowiedziała swojej matce, a ja dostałem potężne lanie. I tak już na początku życia nauczyłem się nieufności wobec kobiet…

I tak już mu zostało. Powiedzieć, że był seksoholikiem to mało.

Gdy wybuchła wojna uciekli do Lwowa, gdzie podczas sowieckiej okupacji studiował na wydziale rzeźby. Gdy weszli Niemcy, kilka razy otarł się o śmierć, uratowały go aryjskie papiery i perfekcyjna znajomość niemieckiego. Za każdym razem, kiedy czytam takie historie, jak ta o dziadku autora, myślę sobie że ważniejsze do tego, co ja myślę na temat tego do jakiej należę wspólnoty, jest to, do jakiej ci z zewnątrz mnie zaliczają:

Stary pułkownik armii cesarskiej, który nienawidził sowieckiej okupacji, niemal płakał z radości, widząc wkraczające do miasta zwycięskie oddziały niemieckie i austriackie. Bądź co bądź były to jego chłopaki. Gdy więc pewnego ranka weszli do mieszkania dwaj młodzi oficerowie Waffen SS i policji wraz z towarzyszącym im funkcjonariuszem ukraińskiej milicji, powitał ich płynną niemczyzną, przedstawił się i pokazał odznaczenia oraz portret swego ojca, szlachcica i oficera, Edlera von Chlumberg. Oficerowie spokojnie wysłuchali jego przemowy, a potem zaczęli go brutalnie bić. Kiedy upadł, skopali go bezlitośnie, nazywając parszywym Żydem. Ukraiński milicjant stał bezczynnie i uśmiechał się z ironią. Oboje z babką, przerażeni i zaszokowani, wcisnęliśmy się w kąt pokoju, ale oni nas nie tknęli. Rozbili natomiast szklaną gablotę, rozrzucili po podłodze medale dziadka i podeptali je, a później zdarli ze ściany fotografie i portrety. Następnie pospiesznie opuścili mieszkanie.

A byli to światli ludzie, interesowali się tym co dzieje się na świecie, czytali gazety, Z Lwowa na lewych papierach uciekł do Wwy, gdzie nikt na ulicy nie mógł go rozpoznać. W dzieciństwie matka pianistka dała mu do wyboru: nauka gry na pianinie albo języków. Wybrał wtedy to drugie, co nie raz uratowało mu życie. To nie pierwsza biografia, w której domowa nauka języka wystarczyła, by w godzinę próby mówić bez obcego akcentu, a przecież nie wyjeżdżali wówczas na Erasmusa.

W Wwie konspiracja, wsypa, kolejna ucieczka, tym razem schronił się w fabryce na Łotwie. Razem z fabryką został ewakuowany do Niemiec, gdzie po przedostaniu się do strefy amerykańskiej wykorzystał znajomość angielskiego i rozpoczął współpracę z amerykańskim wywiadem.
Potem już cały świat. Król życia. Wielkie pieniądze, wszystkie kobiety tego świata. Świat powojenny stwarzał ku temu wyjątkowe możliwości. To co przeżył wcześniej zamknął głęboko w sobie. O tym co przeżył, kim był powiedział swoim dzieciom gdy były już dorosłe. Syn nakręcił o tym film Mój tata Gene Gutowski. Jest dostępny w Itunes, tylko nie wiedzieć czemu kolejny dzień nie udaje mi się go wypożyczyć, bo system „chwilowo nie przetwarza kart kredytowych”.


Bardzo dawno temu, mniej więcej w zeszły piątek
Jan Tomasz Gross


Książka składa się z dwóch części. Pierwsza, to wywiad rzeka z Janem Grossem, człowiekiem, który stał się symbolem złego, nienawidzącego Polski Żyda, który – o czym nie wiedziałam – nim nie jest (inna sprawa, że jeszcze 10 lat temu nie uwierzyłabym, że takie myśli przyjdą mi w ogóle do głowy). Druga to wypowiedzi na temat Grossa zebrane od osób teraz, lub kiedyś mu bliskich.
Najciekawsza część to opowieść o Warszawie lat 60-tych. Ciepło opowiedziana poprzetykana anegdotami opowieść o ciekawych ludziach. Marzec 68 i to co potem, mimo że też ciekawe to i przeraźliwie smutne. Tym bardziej teraz, gdy historia znów otwiera te same drzwi.
Jest i warstwa pudelkowo-historyczna. Można śledzić podziały i różnice zdań, które cechowały nasz świat przed nadejściem duopolu. Np. dlaczego Jan Gross nie zgadzał się z optyką Władysława Bartoszewskiego, czy dlaczego rozeszły się ich drogi z Adamem Michnikiem itd.
Najbardziej urzekła mnie ta anegdota: kiedy jako dziecko zaczął przynosić z podwórka zakorzenione w ludowym antysemityzmie zwroty, matka postanowiła mu powiedzieć, że jego ojciec jest Żydem. Gdy ojciec wrócił z pracy, siadł mu na kolanach i powiedział do niego ze współczuciem: Oj ty Żydzie jeden …..

2019 Podsumowanie

Z roku na rok nie tylko coraz mniej przeczytanych książek, ale i przeczytanych stron,

W tym roku nie przeczytałam nawet jednej książki więcej, niż wstępnie zadeklarowałam, równo 52.

W dodatku, z tych przeczytanych o niewielu mogę powiedzieć, że były więcej niż dobre. Ani o jednej, że arcydzieło. Niczego takiego jak Rzeczy, których nie wyrzuciłem w tym roku w ręku nie miałam. 

Wśród sześciu najciekawszych książek 2018 roku nie ma ani jednej powieści

Po powieść sięgałam rzadko. Najciekawsza to:


 

dobra książki 

Safran Foer Wszystko jest iluminacją

Amerykanin Jonathan jedzie na Ukrainę by odnaleźć kobietę, która podczas wojny uratowała jego dziadka. O kobiecie niewiele wie, ma tylko jej zdjęcie, ale że ma dolary, Aleks postanawia nie wypuszczać okazji z ręki i oferuje mu swoją pomoc. A że mało o historii wie, bierze do pomocy swojego dziadka Saszę i jego psa przewodnika: Sammy Davis Junior Junior. Jadą w trójkę przez Ukrainę, a Aleks opowiada Jonathanowi jak to jest być mieszkańcem tego kraju (opowieść uzupełniają późniejsze listy, w których dopowiada to, czego wcześniej podczas tej podróży nie powiedział). Równolegle do tej opowieści, poznajemy losy mieszkańców małej wioski Trachimbroda, gdzie żyli przodkowie Jonathan, począwszy od końca XVIII wieku, gdy zdarzył się tam tragiczny wypadek: utonął wóz konny, przeżyło jedynie niemowlę. Z jednej strony, napisana z dużym rozmachem saga historyczna. Ale dzięki temu, że w tak dowcipny, często ocierający się o groteskę sposób, nie czuje się ciężaru tematu. Po raz pierwszy o Safranie Foerze przeczytałam w jakiejś wypowiedzi Etgara Kereta. Zważywszy, że wydał te książkę mając jedynie 25 lat, ma przed sobą przyszłość.

Po przeczytaniu obejrzałam na HBO GO film z 2005 roku pod tym samym tytułem. 

dobre książki

Zadie Smith Swing Time

Bohaterowie książek Zadie Smith mieszkają w tej części Londynu, która najlepiej znam i może dlatego chętnie po nie sięgam?

 Bo tak poza tym książki Zadie Smith to sprawne powieścidła, tyle i aż tyle.

 Swing Time opowiada o tym jak potoczyły się losy dwóch przyjaciółek, które jako nastolatki marzą o karierze tancerek. Jedna, wychowywana przez samotna matkę w „lekko” dysfunkcjonalnej rodzinie ma niezaprzeczalny talent. Druga, wychowywanej  w „lepszej” rodzinie tzw. kapitał kulturowy. ten kapitał powoli tej drugiej (jest narratorka Swing Time) zrobić karierę: zostanie menadżerka Aimee, światowej gwiazdy rocka (postać Aimee bardzo przypomina Amy Winehouse).

Miły w czytaniu, obraz poplątania współczesnego świata.

Elizabeth Strout Trwaj przy mnie

Kolejne powieścidło, tym razem Strout i jak zawsze u niej mocno „zasysająca narracja.

Amerykańska prowincja. Młody pastor zostaje wdowcem. Ma dwie córki: niemowlaka oddaje na wychowanie matce, kilkuletnią Kathleen zostawia przy sobie.

Zostaje sam z ludźmi z którymi nie końca potrafi się dogadać. Wprawdzie kilka lat wcześniej wybrali go jako swojego pastora, ale przez te lata nie do końca udało im się ze sobą oswoić.

I tak mieszkańcy wsi zawiedzeni są brakiem wystarczającej konwencjonalności pastora. On z kolei nie potrafi zrozumieć dlaczego małej Kathleen odmawia się prawa do żałoby po matce, przejawiającej się w formie dziwacznych zachowań.

Fajnie się czytający obraz zamkniętej społeczności.