dobra książka
Sen Kolumba Emil Marat

Sen Kolumba stanowi poniekąd uzupełnienie Made in Poland, książki w której Stanisław Likiernik opowiedział o swoich wojennych losach, powszechnie znanych w wersji literacko przetworzonej z dwóch pierwszych tomów Kolumbów Bratnego. Bohaterem trzeciego tomu jest Krzysztof Sobieszczański, to jego pseudonim „Kolumb” stał się symbolem całego pokolenia. Wojenne losy Sobieszczańskiego były w dużej części zbieżne z losami Likiernika, z tym że w odróżnieniu do niego, bohaterem bywał tylko gdy tego wymagała historia, przez pozostałą część swojego krótkiego życia był awanturnikiem i to z taki przytupem, że jego życiorys nadaje się na wieloodcinkowy serial przygodowy.
Wychowywał się z matką na warszawskim Żoliborzu (ojciec rotmistrz poległ w wojnie w 1920 roku). Od wczesnych lat interesowała go stolarka, szkutnictwo, robił kajaki i trochę na tym zarabiał. Fascynacja morzem zaprowadziła go do Marynarki, oczarowanie szybko minęło: zdezerterował, ukradł luksusowy jacht i wypłynął na Bałtyk. Jesienią 1938 roku został schwytany w Finlandii, deportowany do Polski, gdzie odsiedział za to dwa lata. Wrócił już do okupowanej Warszawy, kombinował, handlował, ożenił i zanim wybuchło powstanie miał już syna i córkę w drodze. Za śpiewanie zakazanych piosenek trafił do Auschwitz, wówczas jeszcze obozu pracy i rodzinie szczęśliwie udało się go wykupić. Gdy wrócił, został zawodowym żołnierzem Kedywu, wykonywał wyroki, ponieważ znał dobrze niemiecki, często w mundurze Wermachtu. W powstaniu został ranny, po powstaniu znalazł się w obozie jenieckim na terenie Niemiec. Nie czekając na wojska radzieckie uciekł rzeką do Hamburga. Gdy tam dotarł, miasto nie było jeszcze wyzwolone. Po jego wyzwoleniu założył tam Polską Misję Okrętowa w której pod płaszczykiem rewindykacji polskiego mienia portowego, zajmował się nielegalnym handlem i przemytem. Gdy zaczął mu się palić grunt pod nogami przeniósł się na Lazurowe wybrzeże. Tam też prowadził szemrane interesy w klimacie filmów noir. Gdyby wierzyć temu co pisał w listach do żony, myślał o powrocie, ale co wtedy stało by się z jego kolejną rodziną: żoną i dziećmi? Zaginął na morzu w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach.
Do dzisiejszego dnia zachowało się niewiele dokumentów, w oparciu o które można by dokładnie opisać biografię Sobieszczańskiego. Te z przed i z czasów wojny w większości spłonęły, natomiast po wojnie, z uwagi na to, czym się zajmował nie dość, ze używał różnych nazwisk, to też i „dbał” o to by jego działalność nie była dokładnie udokumentowana. Tę lukę Emil Marat zastępuje, wspomaganą wiedzą historyczna, wyobraźnią, z tym, że za każdym razem jasno zaznacza, gdzie kończy się „dokument”, a zaczyna snucie mniej, lub bardziej prawdopodobnych hipotez. I to układanie przez autora na podstawie strzępków informacji możliwych scenariuszy jest jednym z atutów tej książki. Przy czym autor zakłada, ze ma do czynienia z czytelnikiem lekko wyrobionym, więc nie marnuje stron na opis historycznego tła.
Jak dla mnie, nie tylko ciekawy bohater, ale i ciekawa książka.
Przeciwżycie – Philip Roth

Kolejny Roth. Ale inny. Jego bohater (znany i z innych książek Rotha Nathan Zuckerman) ma wprawdzie znane i z innych książek Rotha problemy i rozterki z powodu ‘nieuregulowanego” życia emocjonalno-seksualnego, ale tym razem jest to jedynie tłem do jego głównego problemu egzystencjalnego: faktu bycia Żydem.
W dodatku poznajemy jego żydowskie życie (wszystko dzieje się w II połowie XX wieku) w kilku „wariantach” . Raz brat, nowojorski dentysta, bierze leki nasercowe, przez które jest w zasadzie impotentem i dla swojej kochanki decyduje się na operację, która ma mu przywrócić „sprawność”. Operacja zamiast przywrócić pełnię życia, kończy się porażką. Nathan przyjeżdża do NY na pogrzeb brata i jesteśmy w jego głowie, gdy rozmyśla o życiu brata, typowym dla swojego środowiska, z niekochaną żoną, pamięcią wielkiej miłości do kobiety nie-żydówki, dla której jednak nie zdecydował się porzucić swojego życia i kochankami, które były lekarstewkiem na egzystencjalne smutki i przez które przedwcześnie umarł.
Innym razem to Nathan, ma chore serce i bierze leki przez które jest w zasadzie impotentem. Też decyduje się na operację, tyle że nie dla kochanki, ale dla kobiety która kocha, nie –Żydówki, i też umiera. Tym samym teraz jego brat Henry przyjeżdża na jego pogrzeb i idzie tropem życia brata, w porównaniu do jego, niekonwencjonalnego.
Jest też wersja, gdy Henry szuka swojej żydowskiej tożsamości w kibucu, gdzie odwiedza go Nathan, który po nieudanej próbie namówienia go do powrotu do NY, jedzie do Londynu gdzie mieszka jego żona nie-żydówka, której rodzina, a zwłaszcza teściowa, nie przepada za Żydami.
Każdy ww. wariant żydowskiego losu jest przeanalizowany pod każdym kątem, bardzo wnikliwie (= rozwlekle) opisany i te ciągnące się jak makaron strony bez cienia dialogu, mimo że napisane w błyskotliwy sposób, przytłaczają, zniechęcając do uważnego czytania.
Z drugiej strony, książka nie jest takim sobie powieścidłem, egzystencjalne rozważania Rotha są warte poświęcenia im dłuższej chwili, ale … w takiej sytuacji trzeba by było na to poświęcić bardzo dużo czasu. A tu z kole, temat, czyli co to znaczy bycie Żydem we współczesnym świecie nie jest dla mnie tego warte, tym bardziej że w tej wersji historycznej, temat zdążył się „lekko” zdezaktualizować.
Holland praca zbiorowa

Mam problem z Agnieszką Holland. Wszyscy mówią, że kręci bardzo dobre filmy, tymczasem mnie one jakoś „nie wchodzą” (z tym, że są dwa wyjątki: Gorzkie żniwa i Całkowite zaćmienie).
Po przeczytaniu tej książki jestem w tym samym punkcie, w którym byłam. Niewiele z zamieszczonych w tej książce wypowiedzi na temat jej filmów mnie zaciekawiło. Żaden nie przekonał, bym zobaczyła w jej filmach to, czego nie udało mi się zobaczyć. A to, że ludzie potrafią pisać sążniste artykuły o niczym, wiedziałam już wcześniej.













