Miałam kiedyś taki pomysł, by przed udaniem się na emeryturę pozamykać rozgrzebane projekty. Jak dotąd udało się to jedynie z dentystą. Drugi duży projekt: zdigitalizowanie zdjęć nie wyszedł poza opłotki (trochę i dlatego, że komp z dużym monitorem dalej stoi u mamy), ale pokłosiem tamtego wzmożenia są albumy z kolejnych podroży.
W tym tygodniu poszedł do druku album z Izraela.

Ańćka dopomina się jeszcze o album z prehistorycznej (prawie 10 lat temu) wyprawy do Tunezji.
Powoli dygitalizuję też i ten blog (mam już pdf-y z lat 2005-2016). Problem mam z oprawą. W punktach ksero oferują tylko oprawę z miękkiego kartonu. W punktach introligatorskich (oprawa prac dyplomowych itd …) są do wyboru jedynie trzy bure kolory + możliwość wytłoczenia złotego napisu. Z kolei tam gdzie drukują albumy zdjęciowe, okładki są tylko dodatkiem. Nie można przynieść pdf-u i zamówić jedynie oprawę. Przynajmniej ja na razie takiego punktu nie znalazłam.
Jeszcze za wcześnie na noworoczne zobowiązania, ale jeżeli chodzi o drutkowanie, to w przyszłym roku będzie lepiej. Przede wszystkim dlatego, że gorzej być nie może. W tym roku chciałabym przynajmniej skończyć tę chustę.

Wyszło na to, że zabraknie mi wełny. Kupiłam coś co miało być rude, jest rude, ale wpadające w czerwień, a nie w brąz. Tylko poziom desperacji by skończyć sprawił, że nie odłożyłam na bok, tylko robię dalej.
Byłam w tym tygodniu na dwóch spotkaniach. Prelegenci z górnej półki. A spotkania nie udane.
W Faktycznym Domu Kultury Magdalena Kicińska i Michał Ogórek mówili o książce Czytaj jak profesor.

Jestem więcej niż pewna, że będzie to wydawnicza klapa. Wielu rzeczy możemy się od Amerykanów uczyć, ale nie czytania między wierszami.
Było mało osób (okres przedświąteczny), a też i ręce wszystkim opadły. O czym tu gadać. O niekoniecznie potrzebnie wydanej książce? O tym, że czytanie między wierszami odchodzi w niebyt, bo aby było to możliwe musi istnieć wspólny kod kulturowy? Pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków nie zna już nawet cytatów z Wesela.
Na drugie spotkanie poszłam z powodu Ziemowita Szczerka, którego kocham od dnia przeczytania jego książki o Ukrainie Przyjdzie Mordor i nas zje. Tym razem opowiadał o Węgrzech.

Szczerek lepiej pisze niż mówi, w każdym razie gdy mówi zza stołu do publiczności. Było nas niewiele, siedziałam blisko, a wielu wypowiedzi nie usłyszałam.
Z tych strzępków, które jednak doszły do moich uszu, mogę się jedynie się domyślać, że były ciekawe.
dobry film
Historie małżeńskie

O rozwodzie reżysera z aktorką. Początkowo wygląda na to, że przebiegnie spokojnie. On jest przywiązany do NY, ona chce wrócić do rodzinnego LA i zacząć na własny rachunek. Problemem jest jedynie kilkuletnie dziecko, odległość pomiędzy LA i NY uniemożliwia orzeczenie opieki naprzemiennej. Wszystko się zmienia gdy wkraczają adwokaci.
Świetnie zagrane. Choć jak dla mnie, trochę naciągane. Tak dać się wciągnąć w adwokackie gry?
Z pamiętnika wk … konsumentki
Mój pierwszy mail do DHL-u
Moja ostania przygoda z DHL-em zaczęła się, gdy Amazon.de uznał moją reklamację i poprosił o zwrot zakupionego towaru. Pierwszą nieudaną próbę nadania paczki podjęłam w sklepie prowadzonym przez sieć Żabka, dopiero w drugim poinformowano mnie, że ta sieć nie przyjmuje paczek zagranicznych. Dokładnie ta sama sytuacja powtórzyła się w przypadku sieci Relay. Nie przyjęli mi też paczki w punkcie udostępniającym Internet na Stacji Metro Centrum, ani w księgarni na Dworcu Centralnym – w tym drugim przypadku usiłowano wprowadzić numer do systemu, ale się nie udało. Na infolinii DHL-u, poinformowano mnie, że paczki zagraniczne przyjmują tylko punkty prowadzone przez sieć Inmedio. Poszłam wiec do punktów Inmedio. Odwiedziłam dwa – w żadnym nie przyjęto mi paczki. Powiedziano mi, że numer nie wchodzi do systemu.
Uważam to za skandal. Amazon wprawdzie odstąpił od wymogu zwrotu przeze mnie zakupionego towaru, ale nie zmienia to mojego zdania. Wprawdzie wg pracownika infolinii DHL-u wina leży po stronie pracowników punków przyjmujących paczki, ale zbyt wiele było prób wprowadzenia numeru do systemu, by uznać to tłumaczenie za wiarygodne.
Ja straciłam bardzo dużo czasu. Amazon rezygnując ze zwrotu stracił pieniądze. Tylko DHL nie jest stratny …
Ps. Wysłanie do Państwa maila, graniczy z cudem i wymaga wielu uzgodnień na infolinii. Przypadek?
Mój drugi mail do DHL-u
Zwracam się ponownie z prośbą o ustosunkowanie się do mojej skargi (trudno tak potraktować udzieloną mi dzisiaj odpowiedź (nr 34289/12/2019). Ponownie zwracam się z prośbą o odpowiedź na następujące pytanie:
Dlaczego nie udało mi się nadać paczki zwrotnej do Amazona?
1. Czy Amazon generuje numer w błędnym formacie? Jeżeli tak, to jak powinien wyglądać prawidłowy numer?
2. Czy też – na co wszystko na to wskazuje – DHL nie prowadzi tego typu usługi.
Nie muszę chyba uzasadniać, dlaczego zależy mi na odpowiedzi na powyższe pytanie – przede wszystkim chciałabym na przyszłość uniknąć sytuacji, na która zostałam narażona. Nie ukrywam też, że nie satysfakcjonuje mnie sposób rozwiązania tego problemu przez Amazon (rezygnacja z żądania zwrotu zakupionego towaru).
Ps. Proszę też o ustosunkowanie się do konkretnej, opisanej przeze mnie sprawy. Opisywanie za pomocą „kopiuj i klej” nie jest najlepszym rozwiązaniem.
A poza tym:
- Pan od dolnopłuku nie dojechał, zadzwonił, że części nie dojechały i przemówił się na ten tydzień
- Pan od uszczelek zapowiedział się na ten tydzień
- Obawiam się, że kroi się „lekka” przeróbka hydrauliczna i trzeba będzie poprawić wentylację … i to w łazience gdzie nie mam zapasowych płytek.















