Komórka stoi w rogu ogrodu, więc na noc włączam w niej alarm. Tyle, że nie wiedzieć czemu, wiosną tego roku czujce w komórce zamarzyła się samodzielność i sama zaczęła decydować, kiedy ma się załączyć. Robiła niespodziewane nocne pobudki, aż w czerwcu przyszedł pan monter z Solid Security, który wymienił czujkę (inkasując przy tym za 10 minut pracy 167 zł: 80 zł za godzinę pracy + dojazd). We wrześniu czujka w komórce znów wybiła się na niepodległość. Nie spieszyłam się z wezwaniem montera, bo i tak po dwóch miesiacach wygasło prawo do reklamacji. W tym tygodniu znów przyszedł pan monter z Solid Security. Cena za usługę nie wzrosła. Ale o ile wtedy czujka prawidłowo działała trzy miesiące, teraz trzy dni.
dobry serial
Queen’s Gambit (Netflix)
Ameryka. Lata sześćdziesiąte. Do sierocińca trafia wychowywana dotąd przez samotną matkę dziewięciolatka. Odstaje od reszty i szukając pomysłu na życie, zaczyna grać z wożnym w szachy. Ma więcej niż talent, jest w tym genialna.
Film o tym jak krętymi drogami pnie się po szczeblach szachowej kariery.
Bardzo nie polecam
Ratched (Netflix)
Przerwałam oglądanie, bo nie miało to najmniejszego sensu.
Twórcy serialu usiłowali odpowiedzieć na pytanie dlaczego siostra Ratched z Lotu nad kukułczym gniazdem była aż taka zła, opowiadając nam o tym co robiła i jak żyła zanim spotkała Randlego McMurphy. Tyle że im się nie udało. Nawet oprawcy w obozach koncentracyjnych mieli swoje słabostki i chwile, gdy zachowywali się jak ludzie.
Tymczasem siostra Ratched z tego serialu nie ma takich słabości. Reżyser pławi się w epatowaniu kobiecym złem, co szybko robi sie niewiarygodne przerażliwie i nudne.
Kwiatuszek rośnie, ale badzo powoli (zrobiłam 4 z 18 motywów).
W środku widać kupione sztachety – po oczyszczeniu płotu okazało się, że reanimacja nie ma sensu, trzeba wymienić, przynajmniej te w bramie i furtce.
Tyle, że zrobienie dachu i usunięcie porastającego dach dzikiego wina tylko spotęgowało jesienny problem: co do cholery robić z liścmi?
Przydział gminny to dwa worki miesięcznie. Smiech na sali. Palić nie wolno, straż poluje na osoby przekraczajace ten zakaz, a mandaty teraz niskie nie są. Nie wszystko też nadaje się na kompost (u mnie przede wszystkim dotyczy to igieł, orzecha i dębu).
To gałęzie, jakie w tym sezonie zebrałam z trawnika
To było na dachu komórki
A przecież dopiero zaczęly z drzew spadać liście.
Można wprawdzie zamówić wywóz zielonego, ale nawet nie chce mi się pytać o cenę. Wystarczy, że mam problem ze zdjetą z dachu starą onduliną. Na poczatek pan powiedział: 250 kontener + 100 dowóz + 80 utylizacja.
Stanęło na tym, że jak połamię i powsadzam w duże worki foliowe zapłacę 200 zł. Tyle, że jak na razie kruszenie papy idzie mi dość opornie.
W obronie diety pudełkowej
Dieta pudełkowa to wg mnie klasyczne win-win. Producent pudełek zarabia, bo w tym biznesie marża jest nieprzyzwoicie wysoka. Ale konsument też sporo zarabia. Nie chodzenie do sklepów i nie robienie zakupów to niewyobrażalna oszczędność. Pierwszy raz, gdy poszłam na dietę pudełkową, byłam zaszokowana o ile mniej wydałam na życie. Teraz traktuje to, jako oczywistą oczywistość.
W kraju dużo się dzieje. Czy nie wkalkulowali tego w koszty? Wątpię.
To, że nie chodzi o zasady to, przynajmniej dla mnie oczywiste. Spór czy kilkudniowy/kilkutygodniowy zarodek powinien podlegać takiej samej ochronie prawnej jak kilkunastotygodniowy płód wszędzie rozstrzyga siła władzy, nie argumentów. Ale powoływanie się w tym przypadku na bezwzględne prawo do życia jest moim zdaniem nadużyciem: czegoś takiego nie ma i nigdy nie było. Żaden system nie uznaje życia jako wartości bezwzględnej i każdy dopuszcza sytuacje, gdy w obronie danej wartości, można pozbawić życia drugiego człowieka (np. wojna, obrona własna). Jasne, można dyskutować dlaczego w jednych sytuacjach można zabić, w innych nie. Ale to trochę inna dyskusja.
To o czym z kolei nikt nie mówi, to o mocno dwuznacznej roli KK. Kościół zawsze myślał o szmalu. I patrząc od tej strony, jest instytucją żywotnie zainteresowaną w „produkcji” dużej liczby dzieci specjalnej troski. Prowadzi, w trybie zlecania zadań państwowych jednostkom niepaństwowym, w zasadzie wszystkie domy opieki dla takich osób i z tego tytułu szmal płynie szerokim strumieniem. Co tam się dzieje, nikt nie wie. Wiadomo co się działo w Irlandii.
A że „letalni” to żaden biznes, to stą głosy, że można o tym dyskutować.
Podobnie z ostatnim apelem biskupów, by religia stała się obowiązkowa. Jestem więcej niż pewna, że apel wziął się stąd, że obserwowane ostatnio wypisywanie dzieci z religii, powoduje zmniejszoną liczbę godzin lekcyjnych dla katechetów. Stąd pewnie w najbliższym czasie zrealizują ten postulat KK. Tyle, że aby było „zgodnie z konstytucją” wprowadzą obowiązkową lekcję religii lub etyki. To, że nie ma nauczycieli religii i etyki będą uczyć katecheci, to szczegół.
Na zakończenie kolejny cytat. Myślę, że docenią go głównie ci, którzy wieki temu przechodzili szkolenie wojskowe na UW.
W tym tygodniu jechałam pod prąd. Kiedy wszyscy pozamykali się już w domach, ostatnim rzutem na taśmę zrobiłam zaległe badania, obejrzałam kilka filmów na Warszawskim Festiwalu Filmowym i poszłam na dwudniowe szkolenie z mediacji karnych (tańców już w tym tygodniu nie było).
Moim zdaniem są to ostatnie podrygi świata, który właśnie rozsypuje się na naszych oczach. Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale tutaj najpóźniej do końca miesiąca, służba zdrowia zawali się jak domek z kart. Co będzie na wiosnę, gdy powoli zacznie znów kiełkować życie, nie wie nikt. W każdym razie, tak jak pisał Miłosz (cały czas chodzi mi po głowie jego wiersz) innego końca świata nie będzie.
Każdemu polecam też przypomnienie sobie filmu Triera Melancholia. Podczas rozmowy z Gumisiem uświadomiłam sobie, że zmierzająca w tym filmie ku Ziemi planeta pojawiła się, następnie zniknęła, tylko po to by powrócić. Trier to prorok. Dziwne, że jeszcze nie przypomnieli tego filmu w telewizji.
Nic tak aktualnego, jak film Triera z 2011 roku na WFF nie zobaczyłam.
dobry film
Kraina strachu
Wioska na pograniczu czesko-austriackim. Kiedyś należała do Czech, potem 600 lat do Austrii, a przez ten cały czas jej mieszkańcy identyfikowali się jako „miejscowi” , tęskniąc do „tej drugiej władzy”, bo „aktualna” zawsze była zła. Pokomplikowało się to w latach trzydziestych XX wieku, kiedy trzeba było się jasno opowiedzieć po jednej ze stron. Zapis losów mieszkańców tej wioski od połowy lat trzydziestych do pięćdziesiątych.
Fajny do oglądania fresk historyczny.
Kolacja
Smutnawy, obyczajowy snuj. Trochę wtórny, jeszcze nie zapomniałam filmu Dobrze się gada w miłym towarzystwie.
Współczesny Izrael. Jedno małżeństwo, to Rosjanie. Przyjechali wierząc w lepsze życie, a stracili to co przynajmniej w poprzednim życiu mieli: status społeczny i teraz zostali jedynie ze swoją miłością. Drugie małżeństwo, to zblazowana, „lepsiejsza”, ocierająca się o świat sztuki, dobrze ustawiona para, którą poza wygodnym życiem niewiele łączy.
Jakoś tam się wspólnie zaplątali i pod koniec filmu siadają razem do kolacji.
Notatki z Berlina
Kolaż luźno ze sobą związanych historyjek z życia mieszkańców Berlina.
Inspiracją do opowiedzenia tych historii były ogłoszenia, jakie rozlepiają mieszkańcy tego miasta. Jeżeli rzeczywiście jest tak, jak wygląda to na tym filmie, to na słupach, latarniach i murach cały czas cały czas trwa żywa wymiana myśli i informacji.
Fajnie się ogląda.
Mainstream
Trójka młodych, zbuntowanych outsiderów wchodzi w media społecznościowe: sprzedaje tam swój bunt i zaczyna zarabiać na nim duże pieniądze. Pojawiaja się manegerowie …. i tak dalej. Wszystko zgodnie ze schematem.
Dalej nie rozumiem, skąd w tym biznesie aż tak duże pieniądze.
Czarny kot
Trochę lepszy film od poprzedniego, ale dokładnie o tym samym, czyli o mediach społecznościowych i ich rosnącej sile.
Ciekawsze bo o Iranie. Tam też Instagram i influerzy na oczach wciąż jeszcze czytających książki elit przejmują rząd dusz.
Needle Park Baby
Szwajcarska wersja Dzieci z dworca ZOO. W 1995 roku władze Zurichu postanowiły zlikwidować problem przyjezdnych ćpunów, gromadzących się w tzw. Parku Igieł, zlikwidowały Park i zmusiły gminy do ponownego przyjęcia swoich mieszkańców.
Needle Park Baby to opowieść o dziecku jednej z takich wyeksmitowanych z Zurychu ćpunek. O tym, jak nie mogąc liczyć na matkę, która dalej ćpa, usiłuje sobie dać radę w nowym środowisku.
Film do bólu schematyczny
Siostry Macaluso
Chyba największe rozczarowanie. Sama się sobie dziwię, ze nie wyszłam z kina. Opowieść o życiu pięciu sióstr. W kolejnych odsłonach patrzymy jak na przestrzeni lat toczy się ich nieudane życie. Wszystko jest w tym filmie brzydkie: bohaterki, ich dom, otoczenie. Włochy jako odrażający slums.
Może ten film nie jest aż tak bardzo zły, tylko ja aż tak bardzo nie miałam na niego nastroju.
Teraz zamykam się w domu. W tym tygodniu nigdzie się nie wybieram. Odwołałam dentystę i nawet do sklepów nie muszę chodzić.
Zamówiłam dietę pudełkową. Malutko tego, jak na jeden dzień.
Książki, filmy, druty. A jak nie będzie padało to i ogród.
Przez chwilę było tak czysto jak na tym zdjęciu. Ale dosłownie tylko przez chwilę.
Od teraz mam zamiar wreszcie zacząć się cieszyć beztroskim życiem emeryta. Jest jeden warunek: muszę unikać lekarzy.
Cztery tygodnie temu, chwilę po wyjeździe dzieci poszłam do dermatologa poskarżyć się na łamliwe paznokcie. A pani doktor hyc za kopytko, narobiła zdjęć, nastraszyła i dwa dni później pan chirurg zrobił mi dziurę w stopie. Dużo rzeczy w życiu przeżyłam, ale tak bolesnych zastrzyków ze znieczuleniem, nie. Potem nie było źle, czułam się bardzo zaopiekowana i nawet udało mi się nie zamartwiać na zapas.
Trzy tygodnie później poszłam dziarskim krokiem na zdjęcie szwów, bo uznałam, że skoro nikt do mnie nie zadzwonił, to histopatologia jest ok. Nie przyszło mi do głowy, że może jeszcze nie być wyników. Potem okazało się, że patolog dostał to co mi wycięto 13-go dnia po zabiegu, a dopiero po kolejnych 13 dniach raport z badań miał wszystkie wymagane pieczątki. I tak, o tym że wszystko jest ok, dowiedziałam się 28-go dnia po zabiegu.
Z rozmowy z pielęgniarką wynika, że tak to teraz wygląda. Prawdopodobnie dlatego, że brakuje lekarzy. Skoro tak działa prywatna służba zdrowia, strach pomyśleć jak działa państwowa.
Równolegle do wykłócania się z Luxmedem, w domu prowadzę drobne prace remontowe. Parapety są znów bez plam
Nie ma też już plamy na schodach, ani biura w salonie. Trochę poprzestawiałam meble na górze, tak by w razie kolejnego lockdownu całe życie nie koncentrowało się w salonie i każdy miał do dyspozycji osobny pokój z biurkiem.
„Odzyskałam” też kuchnię, wywieszając „mój” plakat.
Zabrałam się i za ogród. Drzwi od komórki są już naprawione. Gorzej z dachem. Okazało się, że między deski a pokrycie dachu „weszło” dzikie wino, przez co trzeba wymienić nie tylko pokrycie, ale i deski. Nie wiem czy przed zimą zdążę. A warto by było. Jest za to już wymieniony blat w ogrodowym stoliczku, jest tak ładny, że wstawiłam go na zimę do domu.
Woda z systemu nawadniającego ściągnięta i teraz już tylko grabię, grabię i końca nie widzę
Patrząc z boku to dbanie o dom wygląda ździebko kompulsywnie. Ale co mi zostało? W tym tygodniu w ostatniej chwili został odwołany bankiet, na którym miałam zamiar pochwalić się moim Twistle Covid. Pogoda nie rozpieszcza, na spotkanie w ogrodzie za zimno, a w domu strach. Każdy z nas zna kogoś kto przynajmniej był na kwarantannie, bo miał kontakt z osobą zarażoną.
Na Szarotkach zapowiedziało się osiem osób, przyszły cztery. Pochwaliłam się kamizelką. Kwiatuszek się robi, ale powoli i wychodzi cosik sztywny.
Dobrze, że przynajmniej nie odwołali Warszawskiego Festiwalu Filmowego.
dobry film
Konferencja
Tego filmu w kinach nie będzie, nikt nie zaryzykuje rosyjskiego filmu. Zwłaszcza teraz. A szkoda, bo jest niesamowity.
Przez pierwsze kilka minut filmu patrzymy, jak sprzątaczka odkurza kawałek dywan. Ta przeciągająca się w nieskończoność scena jest jednak potrzebna, jest przejściem pomiędzy światem z którego przyszliśmy do kina, a tym co zobaczymy na ekranie.
W siedemnastą rocznicę zamachu w teatrze na Dubrowce, jedna z zakładniczek organizuje w teatrze swoistą psychodramę. Zaprasza innych zakładników, by jeszcze raz usiedli na widowni i opowiedzieli o tamtych wydarzeniach. Osób przychodzi niewiele i nie do końca chcą zagrać wyznaczone przez główną bohaterkę rolę.
Świetny film o ludziach, którzy dalej dźwigają swoją traumę, a o których świat już dawno zapomniał.
Nieszczególne miejsce
Schematyczny wyciskacz łez. Samotny ojciec wie, że niedługo umrze i poszukuje dla swojego kilkuletniego syna nowej rodziny.
Jedyny plus to rewelacyjny dzieciak.
Skoro wszyscy teraz o Idze Świątek, to i ja o niej coś napiszę. Kilka dni temu znalazłam na Twitterze bardzo przytomne pytanie: Czyja ona jest. Nasza, czy ich. Bo, że Radwańska była ich, to wiadomo. Powiedziałam o tym jednej ciotce, a ta się oburzyła: wg niej sport powinien być wyłączony z plemiennego podziału. Inna się zachowała przytomniej: wg niej z odpowiedzią warto by poczekać na wynik sobotniego meczu. A ja uznałam, że skoro w sobotę cała Polska ogląda mecz, to Straż Miejska też i punkt trzecia rozpoczęłam palenie liści.