Joanna (czyli rodzic A) zabrała Milę do domu. Oj jak mi jej brak. Na liście rzeczy, których żałuję że już nigdy nie będzie mi dane zrobić jest m.in. i to, że nie będę już miała jamnika. Jakiś czas temu miałam pomysł, by po najdłuższym życiu Mili, sprawić sobie takie 7 kg szczęścia.

A tak, zważywszy na sytuację, musiałam się zadowolić kupieniem psiej miski w TK-Max.
W środę wylatuję do Londynu, a Kwiatuszek dalej nie skończony. Wszystko przez to, że chorowanie i cały związany z tym zgiełk, który wywrócił do góry nogami monotonię dotychczasowego życia, jest bardzo czasochłonne. Prawdopodobnie z czasem byłoby to do oswojenia, ale jeśli wierzyć doktorom, ja tego czasu mieć nie będę. I tak miotam się pomiędzy życiem towarzyskim (bo kiedy jak nie teraz, gdy mam jeszcze na to siły), a potrzebą posiedzenia samą ze sobą bez włączonego telefonu.
Jutro: badanie PCR, pojechanie do Otwocka i zostawienie Gumisiowi autka, powrót z Dorotą do domu, z tym, że po drodze jeszcze wizyta u mojego lekarza paliatywnego i krótkie odwiedziny u mojej mamy. Około 19 powrót do domu, gdzie czeka sterta prasowania.
Pojutrze: w południe angielski (raz w tygodniu gadam z fantastyczną dziewczyną z Indonezji), zaraz po obiedzie manicure i pedicure, Wieczorem pakowanie się do wyjazdu.
Środa: w południe wyjście z domu.
Gdzieś po drodze postaram się skończyć Kwiatuszka (zostało przyszycie plisy, zrobienie rantu w drugim rękawie i wciągnięcie jeszcze kilku nitek) Bardzo chciałabym w nim pojechać do Lądka,

Tym bardziej, że kupiłam idealnie do niego pasujący podkoszulek. Bo trochę w tym tygodniu pozakupowałam.

Zdjęcie po lewej to TKMax. Wysłałam je ciotce Iwonie z dopiskiem, że synek się obkupił. Natychmiast dostałam odpowiedź: W to różowe też? Zdjęcie po prawej jest z Ikei. I tu jestem zmuszona powrócić do dawno już nieobecnego na blogu działu, czyli:
z pamiętnika wk … konsumentki
Pojechałam do Ikei po worki do kubłów od śmieci. Te na półkach w okolicznych sklepach (60 l i 120 l ) nie pasują, potrzeba czegoś „pośredniego”. Zawsze Ikea miała worki do swoich niewymiarowych kubłów, ale teraz odechciało im się sprzedaży worków. Wystarczy, że zarabiają na sprzedaży kubłów. O żesz …
Ale też dzieją się i rzeczy dobre. Synek w tym tygodniu odebrał rezonans głowy i na szczęście nie potwierdziła się wstępnie postawiona diagnoza nerwiaka. Rezonans zrobił we wtorek i zaraz potem wysłał siostrze plik ze zdjęciami. Anka znalazła w necie program do odczytywania takich zdjęć i już po godzinie odpisała, że wszystko jest ok. Z tym, że odhaczyliśmy temat dopiero wtedy, gdy trzy dni później radiolog potwierdził jej „opis”.
dobry serial
The Kominsky Method

Perełka. Michael Douglas prowadzi studio aktorskie, gdzie z braku oferowanych mu ról, uczy innych, starając się być dla nich guru aktorstwa. Alan Arkin jest właścicielem wielkiej agencji aktorskiej. Panowie się przyjaźnią, a my obserwujemy jak to z tą przyjaźnią bywa na kolejnych życiowych zakrętach i zakręcikach.
Świetnie napisane dialogi + popis gry aktorskiej.
23 maja na Netflixie odpalają trzeci sezon.
wojna o wodę
Gmina Brwinów ma kształt ameby, przez co np. droga z Brwinowa do wchodzących w skład gminy trzech miejscowości (Owczarni, Terenia i Żółwina), prowadzi przez Podkowę Leśną. W 2000 roku podpisano pomiędzy obu gminami umowę, na mocy której mieszkańcy ww. miejscowości korzystali z wodociągu Podkowy. Jakiś czas temu burmistrz Podkowy zażądał renegocjacji umowy, ale nasz burmistrz odmówił. W przeddzień majówki, burmistrz Podkowy odciął więc te trzy miejscowości od wody i zmusił naszego burmistrza do podpisania umowy na podyktowanych przez siebie warunkach.
Nasz burmistrz napisał po tym wszystkim dramatyczny list na Fejsie i oddał sprawę do sądu. Jest rozżalony, bo uznając ww. rozwiązanie za trwałe, poczynił szereg inwestycji, w tym dołożył się do inwestycji Podkowy.
Natomiast zdaniem Burmistrza Podkowy musi on dbać przede wszystkim o mieszkańców swojej gminy. Tymczasem od roku 2007 zapotrzebowanie na wodę na ww. terenie gminy Brwinów wzrosło niemal trzykrotnie z około 50 tys. m 3 wody do ponad 140 tys. m 3 w zeszłym roku, gdy w Podkowie Leśnej w analogicznym okresie ok. 45 proc.
I tak nasz burmistrz przejechał się na tym, że dbając o to by nasza gmina miała jak najwięcej mieszkańców, zapomniał o tym, że worek z wodą nie jest bez dna.
Takich wojen będzie pewnie coraz więcej. Na razie ku pokrzepieniu serc:













