Sprawa Hoffmanowej Katarzyna Zyskowska

Sama sobie zrobiłam kuku biorąc tę książkę do ręki, bez przeczytania na okładce, że nie jest to reportaż, a tylko luźno oparta na faktach opowieść. Punktem wyjścia jest tzw. sprawa Kaszniców z 1925 roku – na Przełęczy Lodowej w Tatrach zginęło trzech mężczyzn. Nie był to żaden wypadek, umarli tak po prostu jeden po drugim. Towarzysząca im kobieta, żona jednego z nich, spędziła przy zwłokach ponad dwie doby zanim zeszła do doliny. Przyczyny śmierci nie ustalono. Jedyną poszlaką, że ktoś w tym maczał palce mogło być ewentualnie być to, że cała trójka przed śmiercią rozgrzała się łykiem koniaku, a kobieta nie piła. Ale też żadnej trucizny w ciałach zmarłych nie wykryto.
Autorka mocno popuściła wodze fantazji. W książce żona nie jest stateczną damą, ale byłą aktorką rewiową. Równolegle do opisu wydarzeń z 1925 roku, spotykamy ją ponownie wiele lat później w szpitalu psychiatrycznym, gdzie przebywa od chwili wypadku.
Historia Kaszniców to jedna z nierozwiązanych tajemnic tatrzańskich. Historia Hoffmanowej to melodramatyczna powieść, z elementami Mniszkównej. Ale dzięki tej książce dowiedziałam się i o sprawie Kaszniców, wiec jakiś plus dodatni z przeczytania tej książki jest.
dobra książka
Broad Peak. Niebo i Piekło Bartek Dobroch, Przemysław Wilczyński

Kolejna górska tragedia, z tą różnicą, że wiadomo co się stało, do ustalenia pozostaje tylko kto jest winny.
Sprawa jest znana, każdy kto ja zna ma na ten temat swoje zdanie i przeczytanie tej książki, niezależnie od tego jakie ono jest, tylko go w nim utwierdzi. Trzeba przyznać autorom, ze odwalili kawał dziennikarskiej roboty i starają się, tak jak jest to możliwe, obiektywnie przedstawić racje obu stron. Przy czym rodziny poległych są w trochę bardziej uprzywilejowanej pozycji, słuch się ich uważniej, jednak tamci mają swoich dalej u swojego boku.
Rekonstrukcja zdarzeń, dziesiątki rozmów. A odpowiedzi na pytanie, czy gdyby poczekali, na kolegów którzy mimo późnej pory chcieli jeszcze wejść na szczyt, przeżyłaby cała czwórka, czy cała czwórka zginęła siłą, rzeczy brak.
Tragedia na Broad Peak była gwoździem do trumny polskiego alpinizmu, utrwaliła istniejący już wcześniej podział, tworząc mur wzajemnej nienawiści. Znany schemat i z tego co wiem, mimo upływu lat nic się nie zmieniło. Tylko nienawiść cosik jeszcze większa.
Ale sama książka to przykład rzetelnego, dobrego dziennikarstwa. Nawet jak kogoś nie interesuje himalaizm, dobrze opisany bulgot polskiego piekiełka.




















