dobra książka
Moja walka Karl Ove Knausgård
Zadziwiająco dobra książka

Opisana bardzo prostym językiem, bardzo zwyczajna historia. Ale już po przeczytaniu pierwszego tomu nie dziwię się, że książka zrobiła tak zawrotną karierę.
Pierwszy tom, to opis dzieciństwa oraz momentu, gdy autor, już jako dorosły człowiek, po śmierci ojca organizuje jego pogrzeb. Z tym że nie jest to chronologiczny dziennik dorastania, autor koncentruje się jedynie na wybranych momentach, w ich tle śledzimy przemawiający do wyobraźni zapis kłębiących się wówczas w jego głowie myśli. Nie zawsze są to też przełomowe chwile w życiu (jak np. śmierć ojca), kilkadziesiąt stron jest przeznaczone na perypetie związane z przemycaniem alkoholu na sylwestrową imprezę gdy miał kilkanaście lat. Ale chociaż każda najprostsza czynność opisana jest z imponującą dbałością o najmniejszy szczegół, czyta się to z dużą przyjemnością. Książka tak zasysa i przenosi w opisywany przez autora świat, że nie jest ważne co się dalej stanie, przyjemność sprawia samo podpatrywanie zmagań autora z rzeczywistością.
Mnie najbardziej urzekła historia z babcią, która pod koniec życia mieszkała z synem – alkoholikiem. Gdy umarł, nasz bohater postanawia odgruzować zapuszczony, przez lata niesprzątany, dom. Przez kilka pierwszych dni babcia cały czas nerwowo się koło niego kręci, dopytując się, czy czasem nie pije alkoholu. Początkowo jej niepokój odczytuje jako próby upewnienia się, że nie grożą już jej następne traumy związane z pijanym facetem w domu. Dopiero po kilku dniach orientuje się, że u boku ojca babcia też zaczęła popijać i teraz, po jego śmierci, oczekuje że wnuk go zastąpi i będzie pił razem z nią. Ale przedtem, to jak ta babcia chodzi za autorem tych wspomnień i go zaczepia, jest tak sugestywnie opisane, że aż się czuje te zaczepki na własnych plecach.
Słowem takie współczesne, warte przeczytania, W poszukiwaniu straconego czasu.
Wstręt do tulipanów Richard Lourie

Fikcja historyczna – Amsterdam podczas drugiej wojny światowej. Patrzymy oczami dorastającego chłopaka, który poza typowymi dla wieku konfliktami z rówieśnikami, starając się zasłużyć na miłość ojca (alkoholika), chwyta się dorywczych prac, by pomóc rodzinie przetrwać wojnę.
Najsłabszą stroną tej książki jest jej konstrukcja: nieoczekiwane spotkanie po latach, retrospekcja i od razu, w pierwszym rozdziale dowiadujemy się, że bohater czuje się odpowiedzialny za wydanie Anny Frank. Od tego momentu cała opowieść zmierza do wyjaśnienia tej kwestii. A tymczasem najciekawsze w tej książce jest przedstawienie wojny oczami dziecka. Snując się po Amsterdamie nasz bohater widzi Zagładę, jest świadkiem wielu wydarzeń i moim zdaniem wystarczyłoby, gdyby autor poprzestał na tych obserwacjach. Zupełnie nie potrzebna jest – dodana niczym wisienka na torcie – sprawa Anny Frank
Niedzielne dziecko Ingmar Bergman

Bergman wspomina swoje wakacje, gdy miał 8 lat: zabawy z bratem, relacje z rówieśnikami, kłótnie rodziców, nieznośne ciotki itd. Pozornie nic się nie dzieje, sielski nastrój kanikuły, ale przytłacza to wszystko relacja z ojcem. W tle nastrój z Fanny i Aleksander, tyle że zamiast tamtych wnętrz, sceneria szwedzkiej wsi.
Opowiadania odeskie Izaak Babel

Kiedyś dawno temu czytałam te opowiadania. Teraz myślałam, że przypomnę je sobie, słuchając audiobooka. Tymczasem, chociaż Gonera dobrze czyta, tyle tylko z tego audiobooka wyniosłam, że czuję potrzebę wypożyczenia tej książki z bibliotekę i przeczytania w analogu..
Miałam problem z tym, by „zobaczyć” – opisywany w tych opowiadaniach świat odeskich Żydów to gotowe obrazy, które gdy się o nich słucha, migają tylko przed oczami.
Ale też tak aż szybko to mi to przed oczami nie przelatywało, by nie zauważyć uniwersalności historii końca świata odeskich łotrzyków i ich herszta Benii Krzyka.


















