310

Odessa. Geniusz i śmierć w mieście snów Charles King

 

W pierwszej chwili było wow, już chciałam tam jechać. Potem ostudziła mnie zarówno cena biletów jak i sama książka.

Moim zdaniem autor nie umiał się zdecydować: sucha historia miasta czy przeplatana anegdotą opowieść o jej mieszkańcach. Niby jest i to i to, ale mniej więcej w połowie, ten brak określonej formuły mnie zmęczył.

Ale, o ile o wsiach potiomkinowskich wie każde dziecko, to o tym że Katarzyna podziwiała również Wezuwiusza nie wiedziałam: 

Zbudowana nad Dnieprem w pobliżu Krzemieńczuka imponująca makieta Wezuwiusza plunęła na cichy step deszczem ognia i siarki.

Na marginesie dyskusji o lepszym sorcie:

W 1892 roku ponad połowa z sześciuset siedmiu odeskich prostytutek zadeklarowała, ze należy do stanu mieszczańskiego.

Skąd my to znamy?

Ludność chłopska, napływająca do miasta nieprzerwanym strumieniem z dawnych majątków ziemiańskich, przyniosła ze sobą cały repertuar stadnych zachowań i niezachwianą wiarę w słowa prawosławnego duchowieństwa. Systematycznie malał odsetek mieszczan, odgrywających coraz mniejszą rolę w kształtowaniu kultury miasta. 

A polityka zawsze lubiła ingerować w religię:

Usiłując oddzielić żydowską praktykę religijną od żydowskich aspiracji narodowych, Sowieci nakazali usunąć z recytowanych podczas świąt Pesach i Jom Kippur modlitw słowa „w przyszłym roku w Jerozolimie”

Zakończenie to głuchy śmiech historii – żegnamy się z miastem w chwili, gdy powiewa nad nim ukraińska flaga i miasto sposobi się do spokojnych lat rozkwitu …

 

Rzeczy Iwaszkiewicz intymnie Anna Król

 

Mieszkanie rzut beretem od Stawiska zobowiązuje. Ale o ile nie do końca mnie interesują poważne i opasłe opracowania dotyczące Iwaszkiewicza i jego twórczości, to plotki i ploteczki o mieszkańcach Stawiska jak najbardziej.

Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie wpisują się w ten nurt. Punktem wyjścia każdego z rozdziałów książki jest drobny przedmiot, który przykuł uwagę autorki podczas zwiedzania Stawiska (przypomniało mi się Trzynaście fajek Erenburga). Każdy z tych rozdziałów opowiada o  kolejnym węźle emocjonalnym Iwaszkiewicza. Z tym, że ogólnikowo, obszerniejsza jest jedynie opowieść o związku z Błeszyńskim (dalej czekam na odpowiedź na niezadane w tej książce pytanie, kto zniszczył wszystkie fotografie, po Jerzym Błeszyńskim zostało jedno niewyraźne zdjęcie legitymacyjne).

 

Miłość w ich życiu Lidia Olszewska-Wróblewska

 

Przesłodka książeczka.

Trochę pudelkowata, ale w taki „staroświecki” sposób. O miłościach bohaterów naszej historii. Po kilka stron o każdym, więc bez zagłębiania się w szczegóły. Kiedy poznali kolejne miłości swojego życia, potem jakaś anegdota, przywołanie opinii im współczesnych i jak to się wszystko – często w burzliwy sposób – kończyło.

Układa się to wszystko w ciekawą całość – gdyby to ode nie zależało, wykorzystałabym ją lekcji na temat „modelu polskiej rodziny”.