Odessa. Geniusz i śmierć w mieście snów Charles King
W pierwszej chwili było wow, już chciałam tam jechać. Potem ostudziła mnie zarówno cena biletów jak i sama książka.
Moim zdaniem autor nie umiał się zdecydować: sucha historia miasta czy przeplatana anegdotą opowieść o jej mieszkańcach. Niby jest i to i to, ale mniej więcej w połowie, ten brak określonej formuły mnie zmęczył.
Ale, o ile o wsiach potiomkinowskich wie każde dziecko, to o tym że Katarzyna podziwiała również Wezuwiusza nie wiedziałam:
Zbudowana nad Dnieprem w pobliżu Krzemieńczuka imponująca makieta Wezuwiusza plunęła na cichy step deszczem ognia i siarki.
Na marginesie dyskusji o lepszym sorcie:
W 1892 roku ponad połowa z sześciuset siedmiu odeskich prostytutek zadeklarowała, ze należy do stanu mieszczańskiego.
Skąd my to znamy?
Ludność chłopska, napływająca do miasta nieprzerwanym strumieniem z dawnych majątków ziemiańskich, przyniosła ze sobą cały repertuar stadnych zachowań i niezachwianą wiarę w słowa prawosławnego duchowieństwa. Systematycznie malał odsetek mieszczan, odgrywających coraz mniejszą rolę w kształtowaniu kultury miasta.
A polityka zawsze lubiła ingerować w religię:
Usiłując oddzielić żydowską praktykę religijną od żydowskich aspiracji narodowych, Sowieci nakazali usunąć z recytowanych podczas świąt Pesach i Jom Kippur modlitw słowa „w przyszłym roku w Jerozolimie”
Zakończenie to głuchy śmiech historii – żegnamy się z miastem w chwili, gdy powiewa nad nim ukraińska flaga i miasto sposobi się do spokojnych lat rozkwitu …
Rzeczy Iwaszkiewicz intymnie Anna Król

Mieszkanie rzut beretem od Stawiska zobowiązuje. Ale o ile nie do końca mnie interesują poważne i opasłe opracowania dotyczące Iwaszkiewicza i jego twórczości, to plotki i ploteczki o mieszkańcach Stawiska jak najbardziej.
Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie wpisują się w ten nurt. Punktem wyjścia każdego z rozdziałów książki jest drobny przedmiot, który przykuł uwagę autorki podczas zwiedzania Stawiska (przypomniało mi się Trzynaście fajek Erenburga). Każdy z tych rozdziałów opowiada o kolejnym węźle emocjonalnym Iwaszkiewicza. Z tym, że ogólnikowo, obszerniejsza jest jedynie opowieść o związku z Błeszyńskim (dalej czekam na odpowiedź na niezadane w tej książce pytanie, kto zniszczył wszystkie fotografie, po Jerzym Błeszyńskim zostało jedno niewyraźne zdjęcie legitymacyjne).
Miłość w ich życiu Lidia Olszewska-Wróblewska

Przesłodka książeczka.
Trochę pudelkowata, ale w taki „staroświecki” sposób. O miłościach bohaterów naszej historii. Po kilka stron o każdym, więc bez zagłębiania się w szczegóły. Kiedy poznali kolejne miłości swojego życia, potem jakaś anegdota, przywołanie opinii im współczesnych i jak to się wszystko – często w burzliwy sposób – kończyło.
Układa się to wszystko w ciekawą całość – gdyby to ode nie zależało, wykorzystałabym ją lekcji na temat „modelu polskiej rodziny”.