Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Podniosły mnie na duchu. Jeżeli chodzi o kamizelkę – stwierdziłam, że nie będę pruła. W tym projekcie błędem było wybranie za mało kontrastowego tła. W następnym projekcie popełnię inny błąd. Taka moja karma. W tym tygodniu nie miałam czasu na robienie na drutach. Usiłowałam robić na urodzinach Jacka, ale jak siadłam do stołu, to bałam się że poplamię i odłożyłam na bok.

Mój synek, od dłuższego czasu przebywający w pd-wsch Azji poprosił mnie, bym przesłała mu – wykorzystując nadarzającą się okazję – jego podkoszulki. W niedzielę zniosłam ze strychu wyprałam i w poniedziałek przekażę umyślnemu.

Ale mam poczucie, że jest to wożenie przysłowiowego drewna do lasu.
Babcia trendsetterka
Zaliczyłam kolejną dentystyczną stratę i to wymierną, bo o ile zęby dają za darmo, to porcelanowe korony już nie. Pani dentystka mi wytłumaczyła, że korony, mosty czy implanty to rzecz sztuczna, dziąsło się do tego nie „klei” i żadna szczoteczka tu nie pomoże. Musi być irygator. A jak już kupować, to tylko firmy Waterpik.

Kupiłam. Pogadałam z innymi, okazało się, że wiele osób ma tego świadomość. Dlaczego ja nie wiedziałam?
Nie wiedziałam też o istnieniu tzw. powieści graficznej. To jest coś więcej niż komiks.

Przekartkowałam, fajne.
Z pamiętnika wk … konsumentki
Dawno już nie włączałam telewizji. Po tym jak „odpadła” TVP Kultura i zostało tylko Ale kino, siłą rzeczy było jeszcze mniej do oglądania. Dodatkowo irytowało mnie to, że jak chciałam coś obejrzeć, musiałam to wcześniej zaplanować, bo dekoder uruchamiał się 15 minut. Na infolinii NC+ powiedzieli mi, że jest uszkodzony. Jak poszłam go wymienić, dowiedziałam się, że dekoder jest dobry, a uszkodzona jest antena. Jak zawsze w takich sytuacjach, zaczęłam osiołkować i na koniec doszłam do wniosku, że do listopada (czyli do końca umowy) jakoś się przemęczę. Niestety coś się zmieniło (oczywiście na gorsze) i po 15 minutach, na ekranie pojawiała się jedynie informacja o konieczności podłączenia anteny. Ponieważ akurat zależało mi na tym, by telewizor był na chodzie, zawołałam Pana od Anteny, który powiedział, że tak na szybko wymieni konwerter (70 zł), ale trzeba przenieść antenę, bo tam gdzie jest, zanurzona w gałęzie sosen, nie będzie nigdy dobrze odbierać. Oczywiście chwilę po tym jak wyszedł, telewizor zamarł. W tej sytuacji aby oglądać filmy na Ale kino, musiałabym zapłacić za przeniesienie anteny. Przy czym nie mam żadnej pewności, że w nowym miejscu będzie lepiej. Poprzedni Pan od Anteny, mówił to samo co ten, przeniósł antenę w obecne miejsce, a potem przestał odbierać telefony. Popatrzyłam na Netfix – tam takich filmów jak lubię, nie ma. I tak poza tym, że do listopada muszę dalej płacić na pusto abonament, rzeczywistość zmusza mnie do odzwyczajenia się od oglądania filmów. A ja tak bardzo nie lubię być do czegoś zmuszana.
Rumuński Skarb, to dziwny film.

Powiedziałabym, że to po prostu kiepski film., ale dostał nagrodę w Cannes. Może i Smoleńsk Krauzego ma szansę? Dwóch sąsiadów jedzie na działkę, bo podobno dziadek jednego z nich zakopał na niej rodzinny skarb. Rozmawia jeden z drugim, a widz myśli pod nosem: no powiedz coś ciekawego. Idą, a widz nerwowo przebiera nogami – idźcie szybciej. Na końcu zakończenie, które pewnie w zamyśle ma mieć w sobie głębokie przesłanie, a moim zdaniem jest po prostu głupie.
Ale nie było to największe rozczarowaniem tygodnia. Ten zaszczytny tytuł przypadł przedstawieniu w Teatrze Narodowym.

Nieuczciwe odcinanie kuponów od Pana Tadeusza. Dobrze, że poszłam bo uchroniłam przed tym moja mamę. Dla niej byłaby trauma, dla mnie był to tylko stracony czas. Pomysł na sztukę jest taki, że aktorzy nie wypowiadają żadnych kwestii, tylko wydają z siebie bełkotliwe dźwięki, snując się po scenie w oparach mgły. Czasami patrzą w ekran na którym przelatują obrazy minionej chwały, wtedy zrywają się i tańczą pokracznego poloneza. 15 minut OK, ale 90? Reżyser chciał nam powiedzieć, że tańczymy chocholi taniec. Moim zdaniem, jak miał taką potrzebę mógł wystawić Wesele.
Pożar w burdelu Herosi transformacji i miecz Chrobrego też mnie nie zachwycił.

Z tym, że z nimi mam tak samo jak z filmami Woody Allena (z jego ostatnich, podobało mi się jedynie Blue Jasmine), nawet jak wiem że nakręcił kiepski film, idę na niego w pierwszym wolnym terminie. Więc chociaż: dykcja do bani (powinni pomyśleć prompterze), żarty bardzo różnej jakości (jak dla mnie zbyt dosłowne, odległość od kabareciku Olgi Lipińskiej liczy się latach świetlnych) a ciągnięte przez nich wątki z odcinka na odcinek stają się coraz nudniejsze, to raczej na pewno pójdę na kolejny.