Wszystko zaczęło się od poniższej koincydencji:
- Gumiś wyrobił we mnie przekonanie, że bardzo potrzebuję lekkiej, pikowanej kurtki, takiej na którą mogłabym zakładać jeszcze kamizelkę.
- Łada chciała poszukać kurtki dla siebie w outlecie w Ursusie.
- we wtorek popołudniu umówiłam się z blacharzem i była we mnie potrzeba, by przed oddaniem autka na tydzień, gdzieś nim pojechać.
I tak we wtorek w południe ruszyłam z Ładą do Ursusa. Łada nic dla siebie nie znalazła i by nie wracać z pustymi rękami kupiła sobie ładną bluzkę. Ja na początek przymierzyłam kurtkę w Desigualu (rozmiar L), nie była lekka, ale za to piękna. Tyle, że wyglądałam w niej jak koczkodan, więc poszłyśmy dalej. W Benettonie była kurtka w moim kolorze (khaki), ale nawet w rozmiarze 44 czułam się w niej jak w zbroi. W Solarze w rozmiarze 38 wyglądałam jak dziecko wojny w kurteczce dużo starszej siostry. Na koniec weszłyśmy do Levisa, tu dobrze wyglądałam w rozmiarze M, ale takiego rozmiaru w khaki nie było. Był w outlecie w Piasecznie..
Była 14.30. Spojrzałam na mapy Googla – dojazd w 35 minut. Tyle że Łada chciała już wracać do domu. Gdyby nie deszczowa pogoda, może przystałabym na jej propozycję by odwieźć ją na stację. A tak wróciłyśmy do Brwi, coś zjadłam i godzinę później wyruszyłam do Piaseczna. Lunął deszcz. By uniknąć korków Google prowadził mnie wąskimi, ciemnymi pełnymi dziur i ‚bumpów” drogami, przez nieznaną mi krainę bezdrzewnych pól, upstrzonych stojącymi gdzieniegdzie blokami, czy stojącymi w szeregu domkami, tak że do Piaseczna dotarłam dopiero po 17. Zadzwoniłam do blacharza że się spóźnię i postanowiłam wracać autostradą. Miałam dotrzeć do celu w 50 minut. Wszystko było dobrze, gdy już na końcówce na nieznanym mi zjeździe z autostrady zadzwoniła Gabi, nawigacja się automatycznie zawiesiła i wylądowałam nie tam gdzie trzeba. Znów musiałam jechać przez dzikie mazowieckie pola i u blacharza byłam punkt 19. Jeszcze tylko dostałam obsztorc od Joanny, że od 16 czekając na mój telefon wstrzymywała się z pójściem po fajki i tuż przed 20 byłam z kurtką w domu.
A wystarczyło kupić w outlecie w Ursusie kurtkę nie w moim kolorze, lub w rozmiarze L.
A szło o tę kurtkę.

Byłam u Mili. Kiepsko już z nią.

Za to na marsz nie dotarłam. Wykombinowałam, że tym razem nie pojadę do Wwy, tylko do Grodziska Mazowieckiego. Byłam cała przygotowana, kupiłam znicze dla mnie i dla Joanny, jednego nie zauważyłam, że marsz w Grodzisku był w piątek nie w sobotę.
Wg mnie to najlepszy plakat „okolicznościowy”.

Gdyby to ode mnie zależało zaczęłaby walczyć o uświadomienie, że do tanga trzeba dwojga i w odróżnieniu od Królowej Polski, Polki nie są duchopylne. Nie byłoby całej dyskusji pro life gdyby zobowiązać ojców (a gdy z jakiś powodów nie są w stanie) ich rodziny do zapewnienia niepełnosprawnemu dziecku i opiekującej się nim matce godziwych warunków życia. To też jest jakiś pomysł:

Czy akcja uświadamiania ma szanse powodzenia wątpię. Nie jesteśmy narodem o największym rozumku.

Motyw zbrodni

Bardzo kiepski dokument o niesamowitej historii. Izrael, początek lat 90-tych. Mały kamienny domek na przedmieściach; mama, tata, dwie córki i syn. Tata odbywa ćwiczenia wojskowe, ma w domu broń, na prośbę syna uczy go ją obsługiwać. Krytycznego dnia rodzina siada do kolacji, po kolacji ogląda film Papilon i idzie spać. W nocy czternastoletni syn bierze broń i strzela do nich z bliska. Po przyjeździe policji przedstawia swoją wersje wydarzeń: ktoś przejął jego ciało i kazał mu zabić. Do końca tej wersji nie zmieni. Obserwacja w szpitalu psychiatrycznym, potem pobyt w poprawczaku. Razem spędził za kratkami 9 lat. Nikomu nie udało się wyjaśnić motywu zbrodni, został osądzony za zabójstwo nieumyślne. Obecnie żyje gdzieś w Izraelu, ma dzieci.
dobry serial
Delhi Crime

Rewelacyjny serial kryminalny/paradokument? O historii, która zdarzyła się 10 lat temu i która obiła się szerokim echem po świecie: w Delhi kierowca z konduktorem i towarzyszący koledzy (razem 6 osób) pobili wracającą z kina parę, po czym w makabryczny sposób zgwałcili dziewczynę.
Film opowiada o pierwszych pięciu dniach, kiedy złapano wszystkich sześciu sprawców. Bardzo dobrze zagrany, beż dłużyzn, pobocznych wątków, romansów. O zespole policjantów śledczych i współczesnych Indiach.
Naprawdę polecam.
Dalej oglądam filmy, robię czapeczkę w kotki i zostałam poproszona bym przeekselowała rysunek. Nie zajęło mi to dużo czasu, ale znamienne co ludziom chodzi teraz po głowach.




























