Mam kłopoty z brzuchem ponieważ rozszczelniła się proteza dróg żółciowych. Muszę mieć kolejną operację. Już się zapisałam.
Ten ból co mnie rozkłada i co założyłam będzie mi już „do końca” towarzyszył, to woreczek żółciowy. Wczoraj np. wg pani doktor od USG miałam standardowy atak woreczka (przetestowałam: pomaga na to „buch”). Co do tego co z tym zrobić zdania są podzielone. Pani od USG jest za operacją. Mój onkolog wolałby jej uniknąć.
I dopiero jak to się opanuje, będzie można ocenić mojego raka.
Wszystko zaczęło się kilka dni temu, gdy odkryłam, że z trudem się ruszam, bo brzuch wypęczniał mi do jakiś niewyobrażalnych rozmiarów. Wprawdzie lekarz z hospicjum wykluczył wodobrzusze, ale zaleconą przez niego dietą niewiele wskórałam. W dodatku zaczęło boleć. I to ostro.
Słowem do dupy.
Wdrożyłam program „a ja palę faję”, ale niewiele to zmienia.
Nie tylko ze mną jest do dupy. To, że inni, tak jak np. Andrzej Leder w wywiadzie w ostatniej Polityce, potrafią to celnie opisać nie pomaga. To nowe razi moją estetykę
Tym bardziej, że od tego „docenienia” suweren nie mądrzeje.
Co z tego, że tak mu sie poprawiło, jak telewizory wyrzuca do lasu?
O swoje też zadbać nie potrafi. Przed przystąpieniem do budowy zasypano rowy melioracyjne, wycięto wszystkie drzewa i jest jak jest. Nawet z cyprysikami może być problem.
Ale jest wiosna, chociaż jeszcze nią nie pachnie. I jak się zazieleni będzie ładniej. A jak jeszcze bociany przylecą!
W ramach przygotowań zachęcam bliskich do obejrzenia Inwazja barbarzyńców. Córa obejrzała. Ańćka też. Wszystkim się podoba.
Film jest z 2003 roku i naprawdę nie czuć stęchlizny. Montreal. Lewicujący pracownik naukowy, sybaryta, umiera na raka. O to by odbyło się to tak, jak sobie to wyobraża, postanawia zadbać jego syn, bankowiec z City.
Z kolei Moniek przesłał mi bardzo ciekawy film umierającym na Aids. Ale o tym innym razem Z tym, że jak nie przestanie boleć, to wpadnę się tylko pożegnać.
Poniedziałkowa onkowizyta miała być jedną z tych decydujących. Dopiero w ostatniej chwili zrezygnowałam z asysty. Tymczasem nie stało się nic. Mój lekarz zachorował na Covid, zastępująca go lekarka zapisała mnie na 14 lutego. I teraz to ona ma być tą decydującą, tyle że ze mnie już zeszło powietrze. Będzie co ma być.
To powietrze to zeszło ze mnie metaforycznie. Bo balonik z przodu mam takich rozmiarów, że z trudem buty zakładam. Dopiero wczoraj doszło do mnie, że dlatego mam taki duży bebech bo tam mam raka. Może można z tym cos zrobić. W tym tygodniu mam wizytę lekarza z hospicjum. Zapytam.
W tym tygodniu mój ukochany synek skończył 40 lat.
Tak się rozczuliłam, że posłuchałam sobie na Youtubie w kilku wykonaniach Sunrise Sunset.
W zeszłym tygodniu mój przyszywany synek też skończył 40 lat.
Moja córka jest młodsza. ale też już dorosła. Wiem, że takie są fakty, ale niezmiennie trudno przyjąć mi je do wiadomości. Kiedy oni tak powyrastali?
Spodobał mi się wieniec pogrzebowy od kotów zmarłego sąsiada córki.
Z tych pięciu kotów, u niej jest Jack i Sparky.
Niewiele się u mnie dzieje. Z rodzinnych uwikłań, ferii, wyjazdów i chorób wyszedł taki melanż, że zapadłam w towarzyski niebyt. Przez chwilę chciałam naśladować moją mamę, która mając 87 lat dzielnie lata do kina, ale Hiszpańskiego romansu Allena nie grają, Bohatera Farhadiego też nie ma w przystępnych godzinach (Allena wypożyczę pewnie na VOD, ale Farhadiego wolałabym jednak zobaczyć w kinie). A z moją gnuśnością zamierzam się rozprawić na rehabilitacyjnym turnusie, na który w połowie tygodnia zabiera mnie Ańćka. Może poczuję wiosnę i się rozchodzę.
Joluśka mówi bym chodziła na spacery po Brwi. Ale u nas jest brzydziej, coraz brzydziej. takie coś niedaleko mnie wybudowali (pierwsze zdjęcie to widok okna mojej sypialni).
Inna sprawa, ze u Ańćki na mazowieckiej wsi jeszcze paskudniej.
Tymczasem przed ekranem telewizora .
dobry film
Pustynna burza (Netflix) to film izraelski. Młoda dziewczyna w przerwie na uczelni wraca do swojej beduińskiej wioski i zderza się z tradycją. W tym co się w jej życiu zadzieje film jest dość przewidywalny. To co jest w nim dość niesamowite, to ukazanie jako ofiary nie tylko kobiet. Mężczyźni też postępują tu wbrew sobie, tylko dlatego, że tak każe tradycja. I są z tym bardzo nieszczęśliwi.
O Wersji Browninga (HBO GO) dowiedziałam się z wpisu Bartosza Węglarczyka na Onecie. W prestiżowej angielskiej szkole dla chłopców zwalniają nauczyciela greki i łaciny. Idą nowe czasy, jego miejsce zajmie nauczyciel języków nowożytnych. A on robi w swoim życiu remanent. Przemiły w oglądaniu obyczajowy snuj.
Natomiast Barakah vs Barakah (Netflix) polecam jedynie tym, którzy tak jak ja lubią smaczki. Tu Arabia Saudyjska o przesłodzonym, niby to nowoczesnym obliczu. Słowem dla koneserów
Kolejne trzy filmy to dokumenty Netflixa.
Pierwszy Odnalezione opowiada o trzech adoptowanych, dwóch przez amerykańskie, jednej przez izraelską rodzinę, chińskich nastolatkach. Na progu dorosłości postanawiają podjąć próbę odnalezienia swoich rodzin biologicznych (zostały porzucone, gdy w Chinach obowiązywała polityka jednego dziecka a sierocińce były przepełnione małymi dziewczynkami). Towarzyszymy im w w podróży do Chin. Momentami wstrząsający.
14 szczytów opowiada o tym jak nepalski wspinacz Nimsdai Purja w 6 miesięcy i 6 dni zdobywa 14 ośmiotysięczników. Bohater wspina się w zawrotnym tempie i w takim samym tempie zrobiony jest ten film. Historia ciekawa, ale pozostawia spory niedosyt. Jest dość nieźle wytłumaczone, skąd u niego taka forma. Ale skąd pieniądze, zwłaszcza w początkowej fazie przygotowań pominięte jest całkowitym milczeniem. Tak samo nic nie ma o logistyce, a jak dla mnie to byłoby najciekawsze.
Natomiast skąd znalazł się w ofercie Netflixu Handlarz to zupełnie nie wiem. O gruzińskim obwoźnym handlarzu. Nic ciekawego. Ale może ja się nie znam. Na Sundance go zauważono.
Może być tak, że jutro usłyszę, że to koniec leczenia i od tego momentu będę już tylko pod opieką hospicjum. Może będę zmuszona podjąć decyzję, do której chyba nie dorosłam: będę zapytana czy chcę wrócić do chemii, którą brałam od kwietnia do czerwca. Trudno dziś powiedzieć, czy nawet jeżeli spowolniła rozwój raka, to czy na tyle, by biorąc pod uwagę jej toksyczność, warto było się truć. Na to pytanie odpowiedziałby dopiero zrobiony za trzy miesiące tomograf. Więc może jednak wielkie nic, spokojne (dzięki prochom) czekanie w celi śmierci i kiedy będzie to konieczne skorzystanie z anestetyków?
Może.
Może zdążę?
W tym tygodniu, w Brwi nie zamykały się drzwi. Podzieliłam dom na strefy. Żyję i przyjmuję gości w Hobbitonie – 21o. Cały pozostały parter to Islandia, 18o. A na górze Syberia, 16o. Przypomniałam sobie o materacu i na noc kładę gości w Hobbitonie, w saloniku.
Wpadł nawet Moniek z Krakowa. Od Aśki dostałam cud-urody filiżankę.
Byłam w aptece.
To tylko część kosztów. Moje dzieci rozliczając mój PIT będą mogły odliczyć to od podatku. A co ma zrobić ogromna większość, która nie może skorzystać z ulg przysługującym inwalidom I grupy, a ci co mają tę grupę mają na tyle niskie emerytury, że przez 30 tys. ulgę nie będą mieli od czego odliczyć?
W przyszłym tygodniu, poza środą kiedy jestem umówiona z Gabi, wszystkie terminy mam „wolne”. Słowem stan wyczekiwania.
Czytając co się dzieje na świecie, myślę, że gdyby nie to, że mam dzieci (i wnuka!) to „wybrałam” dobry timing na odejście. Ale mam dzieci.
W ogrodzie u córki zamieszkał lis.
Synek zwiedza nie odkryte przez turystyczną stonkę wyspy Indonezji.
U Doroty w kuchni psy domagają się jedzenia.
Ale to tylko pozory. Świat zwariował. Przynajmniej ten w którym żyję.
Semantyka wg PIS
Lex Kaczyński: „każdy będzie musiał nieobowiązkowo wykonać test”
Arytmetyka wg PIS
Spis powszechny 2002 – 38,2 mln
Spis powszechny 2011 – 38,5 mln
Następne 10 lat:
dalej nie odliczona, teraz już „utrwalona” emigracja po wstąpieniu do Unii ok. 2 mln;
ujemny przyrost naturalny;
od 2019 roku, z roku na rok skracanie średniej długości życia od 2020 nadmiarowe zgony
Spis powszechny 2021 – 38,18 mln.
Czyli niewiele ponad 300 tys. mniej. Tymczasem tylko w ubiegłym roku „ubyło” 200 tys.
Zero waste wg KK (ukradzione z fejsa Staski)
Glempa pochowali w sarkofagu, „w którym spoczywało ciało arcybiskupa Szczęsnego Felińskiego”. Pogrzebałam, żeby się dowiedzieć, gdzie wywalili to ciało. Otóż odpowiedź jest bardzo prosta – Szczęsny Feliński został kanonizowany w 2009 (a ciało rozczłonkowane na relikwie).
Byłam w moim ukochanym Muranowie na C’mon C’mon i przypomniałam sobie, że jeszcze na początku roku byłam tam z córką na Matkach równoległych.
Matki równoległe
Dwie bardzo różne kobiety zostają jednego dnia matkami. Wydumana historia, której nie da się opowiedzieć, ani zakończyć w sensowny sposób. To już nie ten Almodovar co dawniej.
Ale jest rewelacyjna Penelope Cruz. I Rossy de Palma. Dla nich warto ten film obejrzeć.
C’mon C’mon
Nie wiem skąd ten deszcz nagród. Joaquin Phoenix musi się zaopiekować 8-letnim siostrzeńcem. Jego relacje z siostra są mocno poplątane i niełatwo je wyprostować. Równolegle, jako reporter radiowy, nagrywa wywiady z dzieciakami. Pyta je o przyszłość, jaki wg nich będzie świat w którym przyjdzie im żyć.
Wynudziłam się.
Zrezygnowałam z seriali i (przynajmniej chwilowo) przerzuciłam się na filmy. Wszystkie dostępne na Netflixie.
Curtiz. Węgier, który wstrząsnął Hollywood
Hollywood. Michael Curtiz reżyseruje Casablankę. Film o miłości, który ma mieć odpowiednią wymowę patriotyczną. Trudne do pogodzenia. W tle skomplikowana sytuacja rodzinna reżysera. Mnie się ten film bardzo podobał.
Monachium w obliczu wojny
Typowy thriller polityczny. Dawni koledzy z Oxfordu spotykają się w 1938 roku w Monachium. Jeden pracuje dla Hitlera, drugi dla Chamberlaina. Chcą zapobiec wybuchowi wojny. Da się to oglądać.
Maktub
Głupkowata komedia Izraelska. Dwóch gangsterów cudem przeżywa zamach i postanawia odtąd spełniać prośby pozostawione w Ścianie Płaczu. W sam raz do drutów.
Ordinary Love
Do bólu przewidywalna onko historia. Ona ma raka piersi. On ją wspomaga w leczeniu. Bywa trudno ale ona przeżywa i dalej wiodą swoje życie. Nie napisałam szczęśliwe, bo żyją z traumą śmierci jedynego dziecka. Nie polecam.