Kot Bengali vs. Kot Savannah

Na ulicy mojej córki zamieszkał niedawno kot bengali. Kot automatycznie uznał się za króla okolicy i zaczął po kolei odwiedzać domy, w których spuszczając łomot utrwalał swoje panowanie. Tak na przykład sponiewierał koty mojej córki.

Właściciele poturbowanych kotów się wk…, postraszyli policją, właściciel obiecał, że nie będzie wypuszczać kota. Po dwóch tygodniach wszystko wróciło do poprzedniego stanu i pewnie sprawa będzie miała dalszy ciąg.

Przy okazji dowiedziałam się od córki, że kot bengali to pikuś i władze Londynu rozważają zakaz hodowli kota savannah, bo ten trzepie ptaki, wiewiórki i wszystko co żyje, nie dając im żadnych szans. Rozmawiając z Ładą wyraziłam nadzieję, że na razie nie mamy tego problemu. Chwilę później Łada przysłała mi stronę pełną ofert sprzedaży kota savannah.

Może jak ktoś kupi kociaka za 4,5 tys. zł to go nie wypuści z domu i ptaki w okolicy przeżyją?

Zmiana mojego „statusu” spowodowała w tym tygodniu lawinę gości.

Była Aśka z Bajką, która przywiozła mi do kompletu kubek z jamnikiem.

Na spacerze z Aśką sfotografowałam dziurę, jaką zrobili budowlańcy na sąsiedniej budowie w niedawno zrobionym chodniku.

Napisałam o tym na fejsie, na grupie Brwi i szybko przestałam śledzić dyskusję. Wzmożenie patriotyczne zalało ludziom mózgi. Teraz ważna jest Ukraina i to by Polacy zrozumieli że bezpieczne państwo to silne państwo w którym płaci się podatki a nie okrada je na prawo i lewo jak było za czasów Tuska. Państwo „zrzutka.pl” to dla nich silne państwo. I jak z takim dyskutować?

Wpadła też Ańćka, którą poprosiłam by zabawiła się w pedicurzystkę.

Jak się ma taki bebzun jak ja, samodzielne obcinanie paznokci u nóg nie wchodzi w grę. I tak uważam że jestem wielka, bo znów zakładam sama skarpetki.

Na kolejne dwa dni przyjechał Gumiś. Miał mnie wspierać, podczas próby odgazowania mojego bebzuna. Podjął się tego lekarz z hospicjum, niewiele z tego wyszło, ale Gumiś został.

Te butki na górze, to ciapcioszki Gumisia.

Pooglądałyśmy filmy (nic ciekawego) porobiłyśmy na drutach. Ja dalej robię szal dla Anki, ale czy zdążę? Wątpię.

Niedzielne popołudnie spędziłam z Darią i Włodkiem. Daria przyniosła mi scindapsusa – postanowiłam odtworzyć jego hodowlę.

I tak minął tydzień. Nie zakończyłam go partyjką scrabelka on-line, bo gdzieś zapodział się przedłużacz od laptopa. Mój synek mi powiedział, że jego matka w takich sytuacjach zawsze powtarzała, że trzeba pilnować swoich rzeczy.

dobry film

Sąd nad Umarłym

Stary film, z 2012 roku. W dodatku robi wrażenie jeszcze starszego, bo jest czarno – biały, bez żadnych efektów.

Przedwojenna, neutralna Szwecja. Dziennikarz wpływowego pisma, ostrzega przed nazizmem. Widzi zagrożenie, którego nie chcą zauważyć inni.

Oparty na faktach i bardzo aktualny.

Pamiętniki Andy Warhola

Dla zainteresowanych.

6-odcinkowy, dokumentalny serial o Andy Warholu. Przy czym tak jak mówi o tym tytuł, serial oparty jest na jego pamiętnikach, które zaczął pisać dopiero po tym jak został postrzelony w 1968 roku. O Fabryce i latach 60-tych jest tylko wzmianka w pierwszym odcinku.

Dodatkowy smaczek to głos Andy Warhola. Reżyser, opierając się na zachowanych źródłach, „odtworzył”, jego głos. Nie ma różnicy między tymi fragmentami gdzie jego głos został zachowany, a tam gdzie słyszymy jego głos dzięki nowoczesnej technice.

Bo we mnie jest seks

O tym filmie nie da się powiedzieć niczego dobrego. Kto na to dał pieniądze?

Kalina Jędrusik zasługiwała na lepszy film. W tym, grająca ją aktorka jest bardzo ładna, ale nie ma nic z wampa, na którego kreowała się Jędrusik. Scenariusza nie ma, jest tylko luźny kolaż piosenek i scenek. Dno.

Tango down

Tak jak w tytule. Nie ukrywam, że się tego nie spodziewałam. Miałam mieć chemię przed tomografem. potem miałam mieć chemię po tomografie, a tu nagle dowiedziałam się że ani chemii, ani tomografu tylko do hospicjum marsz!

I tak zostałam z moim „bebzunem” w domu i sama nie wiem, ile objawów to wina wodobrzusza, ile to progresja choroby. Na wodobrzusze dostałam proszeczki. Brzuch miał spaść, ale wystaje tak jak wystawał, tyle, że rozlał się na wszystkie strony i nie przeszkadza w oddychaniu.

Z tym, że generalnie jest ok. Miałam wystarczająco dużo czasu by się do tego przygotować i chyba to zrobiłam. Pocieszające jest też to, że więcej gwałtownych zwrotów akcji nie będzie. Gdybym jeszcze wróciła do drutów …

W tej nowej, ogłoszonej w poniedziałek rzeczywistości, córka odwołała swój lot, postanowiła poczekać na brata, którego wezwała w trybie „na ratunek”. Zanim wyleciała, posprzątała cały ogród po zimie.

Zasadziła tez kwiatki, ale wszystkie wymarzły.

Synek się sprężył, „odpowiednio” zapowiadając swój przylot na fejsie.

Zwarty i gotowy w czwartek w południe wylądował w Wwie, ale dopadli go testem atygenowym (PCR jakie zrobił w dniu wylotu już się nie liczyło, bo minęło 48 godzin). Do środy ma kwarantannę, siedzi na pięterku w Brwi i się nudzi. A ja tęsknię, bo nie mogę go nawet uścisnąć.

Nic mi się nie chce. Na szczęście, poza 30-minutowym spacerem, nikt też ode mnie niczego nie wymaga. Nawet filmy nie wchodzą mi tak łatwo jak kiedyś,

Na HBO Go reklamują Pozłacany wiek.

Dałam się nabrać. Ostatni odcinek wyemitują 22 marca. A bo ja wiem co się będzie wtedy w moim życiu działo?

Takie Downton Abbey w wersji amerykańskiej, XIX wiek. W Nowym Jorku „nowe pieniądze’ wypychają tych, którzy myśleli, że na wieki pozostaną elitą tego kraju, czyli potomkami tych z „Mayflower”.

Dobre do robótek ręcznych, nie trzeba za bardzo uważać.

Za to do końca obejrzałam Moje wspaniałe życie

Współczesny obyczajowy snuj o małżeństwie nauczycieli. Gdyby jeszcze role drugoplanowe też grali dobrzy aktorzy byłoby bez zarzutu. A tak ….

Bebzun

Wyszłam ze szpitala, w którym wymienili mi protezy dróg żółciowych, ale bebzun (określenie mojego syna) nie zmalał ani ani.

Trudno z nim żyć. Teraz jest córka, więc założenie skarpetek, czy butów nie jest problemem. Tyle, że ona za chwilę wyjeżdża. A lekarze zamiast wsadzić mi rurkę w brzuch, dali proszki, które może i działają, ale nawet jeżeli, to bardzo powoli.

Z tym, że już sama nie wiem czy problem jest w tym brzuchu. Wszystko posypało się ponad miesiąc temu, gdy na kolejna chemię zareagowałam „wstrząsikiem”. Od tego momentu jadę w dół i nie umiem się zatrzymać. Jest tak wesoło, że po wejściu na pierwsze piętro muszę odpocząć. A moja córka chce wezwać brata w trybie „emergency”, bo wg niej nie mogę zostać sama.

Słowem nie tylko na świecie, również w moim życiu wszystko idi na ch.j.

dobry film

Witaj w klubie

Obejrzałam ten film dzięki Mońkowi, nie wiem jakim cudem, ale go przeoczyłam. A jest świetny.

Film oparty na prawdziwej historii.

Gdy poznajemy głównego bohatera, ujeżdża byki na rodeo, pije dużo alkoholu, sypia z kim popadnie (ale tylko z przedstawicielkami płci przeciwnej) i wyznaje bardzo konserwatywne wartości. I nagle ten dziwkarz i homofob dowiaduje się, że ma Aids, a dzieje się to w czasach gdy na wszyscy uważali, że na Aids chorują tylko homoseksualiści.

Lekarze mówią mu, że ma przed sobą miesiąc życia, żyje jeszcze siedem lat. Film opowiada o tym jak je przeżył.

Pada tam jeden tekst, który dał mi dużo do myślenia: tak dużo czasu poświęcam na walkę o życie, że nie starcza mi czasu na samo życie.

dobry film

Belfast

Przeuroczy rodzinny snuj. Lata sześćdziesiąte w Belfaście. Główny bohater, 10-letni chłopiec mieszka razem z bratem, rodzicami i dziadkami w dzielnicy, w której do tej pory katolicy mieszkali razem z protestantami i nikomu to nie przeszkadzało. No ale zaczęło przeszkadzać i jego rodzina (protestanci) znalazła się w samym środku religijnego piekiełka.

Pokonani przez życie (Netflix)

Patrzę na dokumenty na Netflixie, ale od dawna nie natknęłam się na żadna perełkę. Pokonani przez życie to nie tyle dobry dokument, ale film o ciekawym problemie.

Dzieci osób z krajów postsowieckich starających się o azyl polityczny w Szwecji zapadają na „syndrom rezygnacji”, śpiączkę w czasie której są miesiącami karmione pozajelitowo. Wykluczono, by rodzice wywoływali taki stan u dzieci, by uzyskać azyl. Z drugiej strony, po otrzymaniu tego azylu, dzieci zdrowieją. Czyli nie jest też tak, że choroba występuje w oderwaniu od sytuacji rodzinnej. Niestety film skupia się na pokazaniu trudów, jakie wiążą się z opieką nad takim dzieckiem. Autorzy nawet nie próbują stawiać jakichkolwiek hipotez. A temat daje do myślenia

Radio Mariia Teatr Powszechny

Z teatrem to ta sztuka ma niewiele wspólnego. Czysta publicystyka. Jest rok 2037. W Polsce obchodzona jest 15 rocznica upadku kościoła katolickiego. Z tej okazji Radio Mariia nagrywa okolicznościową audycję.

Wszystko byłoby ok, temat ciekawy, ale na ten temat można sobie samemu poczytać. Poszłam do teatru, gdzie nie zauważyłam ani jednego aktora. Ktoś się tam wprawdzie pałętał po scenie, coś z niej mówił, ale aktorstwem bym tego nie nazwała.

Stand-by

Czekam.

Najpierw czekałam na termin operacji. Wyznaczono go na środę

Teraz czekam na wynik testu PCR. Robiłam rano i dalej nie ma mam żadnego sms-a.

Powoli zaczynam czekać na przylot córki. Przylatuje w czwartek rano.

Na synka, odkąd na Whatsapie napisał: ogólnie uznałem, że wrócę via Nowy Jork tak by mieć round trip i zaliczyć NYC. Więc kurde nie odwal żadnego numeru. Kapewu? jakoś mniej czekam. Przed polową kwietnia się nie doczekam. Gdyby to od niego zależało, byłabym nieśmiertelna.

Czekam w przyjemnych okolicznościach przyrody, dopieszczana przez ciotki, które lekko zdenerwowałam temperaturą powyżej 39 stopni i teraz mam jak w puchu.

Ale więcej śpię niż nie śpię, więc dozo za tydzień