Kwiatuszek, czyli Big Flower Kaffe Fasseta.

Na Raverly jest dostępny darmowy wzór.

Na początku musiałam wymyślić inny, niż proponowany przez Kaffe Faseta, sposób na sam sweter. W jego projekcie, sweter robi się w jednym kawałku, zaczyna od pleców, kończy na dole przodu i zszywa po bokach. Na zdjęciach przebiegającego przez środek wzoru bocznego szwu nie widać. Nie mam pojęcia jak mu sie to udało.

W mojej wersji, do minimum widoczność szwów (są zaznaczone na pomarańczowo)

Zaczęłam od dołu, przód i tył razem.


Odłożyłam oczka tyłu na zapasowy drut i robiłam przody z rękawami. Jak doszłam do linii ramion nabrałam oczka na dekolt i robiłam dalej, tyle że od tego momentu, idąc z góry na dół, wzór robiłam „do góry nogami”. Jak doszłam do „linii kitchenera” zostawiłam oczka na drucie i wróciłam do tyłu.

Tu niewiele już było do zrobienia.

Kilka „kitchenerowatych” porad praktycznych:

  • przedostatni rząd warto przerobić bardzo ściśle, ostani na mniejszych drutach (lub po zrobieniu „ściagnąć” oczka’)
  • przy tak dużej liczby oczek za jenym zamachem, jedną nitką zszyć się nie da. Zszywałam podwójną, Ale myk z supełkami (w przypadku podwójnych nitek, nie wiele od siebie oddalonymi) wiązanymi juz jak kończy się nitka, by niewiele się męczyć i które przetyka się szydełkiem i „mości” rownolegle z nitką, się sprawdził.

Wcześniej musiałam rozrysować wzór, Nie kombinowałam z zaproponowanym przez Kaffe Fasseta sposobem rozłożenia wzoru, ale w moim przypadku oznaczało konieczność pokombinowania z samym wzorem. Kwiatuszek Kaffe Fasseta miał 72 oczka.

Aby sweter, tak jak we wzorze, miał 140 cm szerokości, „mój” kwiatek musiał mieć 54 oczka.

Tyle że po zrobieniu próbki i jej wypraniu (nierościągliwy żakard!)

Okazało się, że to za mało i ostatecznie mój kwiatek ma 64 oczka.

Tył wygląda tak:

Przód tak:

Na koniec zrezygnowałam z kawalka kwiatka przy dekolcie i mój Kwiatuszek prezentuje się tak:

A mój kitchener tak

Twistle Covid

Motyw pochodzi z dostępnego na Raverly wzoru Thistle. Jak zwykle przerysowałam go do Excela, a następnie za pomocą Copy i Paste odpowiednio poukładałam.

Kamizelkę robiłam od dołu na okragło. Szwu na ramionach nie dało się uniknąć – zszyłam niewidocznym kitchenerem.

Problem z wykończeniem pojawił się przy obtoczkach. Po bokach zrobiłam klasycznie – nabrałam oczka na okrągły drut, przerobiłam dżersejem, podwinęłam i podszyłam (w miejscu zawiniecia zrobiłam jeden rząd ściegiem francuskim). Szału nie ma, ale ostatecznie było to jeszcze do zaakceptowania.

Ta sama metoda przy dekolcie okazała się totalną porażką.

I wtedy Łada pokazała mi myk – pierwszy rząd po nabraniu oczek przerabia się ściegiem francuskim! Nie mam jeszcze w tym wprawy, ale już za pierwszym razem wyszło tak, że dalej nie kombinowałam.

Nie wyprałam jeszcze tej kamizelki ani jej nie zblokowałam. Oszczędzam. Wełna (Malabrigo Yarn Sock + Rial SNC Baby Supremo) tak się mechaci, że długo się nią nie nacieszę

Czapeczka do pary, czyli kolejny Kilimek

Ostatni szal, jaki zrobiłam był zupełnie w nie moich kolorach (zgaszona ciemna żółć, zwana dla niepoznaki musztardą) i zimą, gdy chciałam go założyć, nie pasowała do niego żadna z moich czapek.

Dlatego powstał kolejny kilimek czapeczka do pary.

Po raz pierwszy nabrałam na czapkę oczka metodą italian cast-on. Dzięki czemu brzeg czapki jest elastyczny. Najprostszy (i najlepiej wytłumaczony) sposób nabierania oczek pokazany jest tutaj:

Z tym, że nie wiem po co, następne ruchy są mocno przekombinowane. Zrobiłam kilka próbek i nie znalazłam uzasadnienia dla przerabiania w pierwszych czterech rzędach jedynie prawych oczek (lewe są przekładane bez przerabiania).

Zrobiłam tak, jak to jest pokazane w tym filmiku, czyli od pierwszego rzędu przerabiałam oczka zgodnie z tym, jak zostały nabrane na drut. Przekombinowany jest za to w tym filmiku sposób nabierania oczek.

Jest jeszcze jedna fajna rada w tym filmiku, z której warto skorzystać: sztywne zakończenie ostatniego oczka, dzięki czemu oczka się nie „rozłażą”.

Ale … przerabianie oczek: jedno prawe, jedno lewe tworzy ściągacz którego bardzo nie lubię.

Trochę na urodę pomaga przekręcanie oczek, ale tylko trochę. Pod koniec pierwszego filmiku pokazane jest jak w Italian cast-on przejść do ściągacza 2×2. Też uznałam to za przekombinowane. Narzuciłam: 2 oczka prawa, dwa oczka lewe i potem zgodnie z tym co narzuciłam tak przerabiałam i też jest dobrze.

Pozostawał jeszcze problem tego, by przy robieniu na okrągło, paski układały się bez „uskoku”. Tu znalazłam propozycję rozwiązania.

Ale mi nie wyszło i jak zwykle im bardziej zaczęłam się starać tym gorzej wychodziło.

Zarzuciłam więc „wyrównywanie” pasków. Prawdopodobnie ten myk działa na cieńszych wełnach. Wrócę do tego przy skarpetkach.