Lokalizacja grobu: Stare Powązki, Aleja 284 rząd 1 grób 10
link google maps: https://goo.gl/maps/kdXc8jEoyHoKvmd87
To mowa którą Ania wygłosiła na pogrzebie mamy.
Kilka dni po śmierci mamy zajrzałam do jej dokumentów. W biurku znalazłam skrzynkę, a w niej zeszyty i listy sprzed dwudziestu, trzydziestu, czterdziestu lat. To co znalazłam, nie było zaskoczeniem. Wiedziałam, że mama miała burzliwe życie. Przed śmiercią miałyśmy dużo czasu je przegadać.
Opowiedziała mi o swoim dzieciństwie, młodości. O tym jak była hipiską i wyprowadziła się od rodziców we wczesnym liceum. Jak mieszkała w hostelu, o miłości do mojego ojca, o latach imprezowania. O pracy w Szkolnym Ośrodku Socjoterapii SOS które chyba miało więcej wspólnego z imprezą niż z pracą. O okropnych latach po jej wypadku na koniu, kiedy niepełnosprawna została sama z dwójką małych dzieci. Ja mamę pamiętam z późniejszego okresu, z lat 90, zahartowaną i waleczną, samotnie remontującą zrujnowany dom, wiecznie bez pieniędzy ale też zawsze podkreślającą, że to nie pieniądze się liczą a ludzie. I narzekającą na koty. Z jej kolejnego nieudanego związku zostały w spadku znienawidzone koty. Zaskakująco dużo jej zapisków rozważa oddanie kotów na wieś, wypisywanie za i przeciw, albo narzekanie, ile jedzą puszek. Ta złość na koty została jej do końca. Nawet kilka dni przed śmiercią znalazła siłę by przegonić kota sąsiada z naszego ogrodu. Mam nadzieję, że wybaczyła mi, że ja sama, zamiast jej wymarzonego jamnika, zdecydowałam się na adopcję właśnie kotów.
Znam jej historię, ale i tak czytając jej zeszyty uderzyło mnie jak miała trudno i jak mimo to była dzielna, nie poddająca się, nietuzinkowa. Sama tak o sobie myślała. W 1988 roku pisała: ‘ Jutro będę miała 30 lat. Jaka jestem? Jestem pewna siebie, uważam się za bardzo inteligentną osobę, mam wysokie IQ i nie kryję się z tym. Nie umiem wchodzić w kompromisy. Tzn świetnie jej negocjuję tylko nie dotrzymuję warunków umowy. Jestem bardzo życzliwa ludziom, mam dużo empatii, lubię pomagać innym, jestem wierna w przyjaźniach. A wady? Mam mało spokoju, ciągle się rzucam i wciągam w to otoczenie, wprowadzam zamęt i zamieszanie. Nie jestem tuzinkowa i też życię jakie prowadzę jest inne, odbiegające od stereotypów”.
Jako dziecko byłam wobec niej surowa. Mama nie pasowała do wizji Mam, jakie znałam z książek i podpatrywałam u koleżanek. Mama nie gotowała obiadów, przez dom stale przewijały się tuziny znajomych, a z moją nauczycielką pokłóciła się tak, że musiałam zmienić podstawówkę. Na szczęście z czasem dostrzegłam jak była fanstatyczną mamą i człowiekiem. Jak zawsze stała po naszej stronie. Tak jak nam powiedziała: ‘Nie ważne czy macie rację. W konflicie świata z moimi dziećmi, zawsze będę po stronie dzieci’. Kochała nas i okazywała tą miłość.
Lockdown covidowy spędziłyśmy razem w Brwinowie. To było kilka miesięcy spokojnego, rodzinnego życia. Pamiętam mamę w kuchni, dziergającą na drutach, dyskutującą o polityce z moim mężem , marnującą czas na twitterze, prowadzącą lekcje online z wnukiem… I właśnie taką będę ją pamiętać.

