Radosne nie są. Ale też – żeby nie były tak dołujące jak ostatnia Wigilia – z wdzięcznością przyjęliśmy zaproszenie do rodziny Michała. Ludzi było dużo (poza moim synem, wszyscy szczepieni), żarcia jeszcze więcej i okazało się, że jednak mogę siedzieć kilka godzin przy stole pełnym pysznych ciast i niczego nie uszczknąć.

Gdybym to ja wcześniej wiedziała, to bym tak samo jak moja mama, była szczupła przez całe życie.

Dzień wcześniej pojechałam z wizytą do magicznego domku Staśki.

Staśka mieszka po swojemu, czyli w lesie pełnym domków, które są zamieszkałe jedynie w sezonie. Przez pozostałą część roku otacza ją cisza. Ona ją lubi. Mnie by ona przerażała.
Kolejne duże spotkanie. I tak samo jak na śniadaniu wielkanocnym wszyscy szczepieni, albo po dość świeżo po przebytym Covidzie. Czyli jednak spora część narodu szczepiona. Tylko mój syn jako jedyny, bez szczepienia i bez przeciwciał.
Wyjście z domu pozwoliło mi się uwolnić na chwilę od widoku nie zszytego Kwiatuszka. Zszycie kitchenerem prawie 250 oczek chwilowo mnie przeraża.

dobry film
Midred Pierce

5-odcinkowy mini serial.
Ameryka początek lat 30-tych. Od matki dwóch córek odchodzi mąż i ona postanawia dać sobie radę. Zapłaci za to spora cenę.
Bardzo lubię Kate Winslet, więc może stąd tak dobra ocena tego serialu.
Bardzo lubię Kate Winslet, więc może dlatego tak dobrze oceniam ten serial.
Usiłowałam obejrzeć bijący podobno rekordy popularności na Netflixie New Amsterdam. Ale po trzecim odcinku dałam sobie spokój. Czegoś tak przesłodzonego, przewidywalnego i schematycznego dawno nie spotkałam. Więc z powrotem wróciłam do filmów.
Tuż po weselu (Youtube)

Lubię duńskie obyczajowe snuje. A jak jeszcze gra w nich Mads Mikkelsen …
z pamiętnika wk … konsumentki
Ostatnie 6 lat zdecydowanie zniechęciło mnie do projektu: „Polka”. Tym bardziej, że wiele razy słyszałam z ust m.in. PAD i JK, że nią nie jestem i nie mam najmniejszej ochoty wchodzić z nimi w polemikę, bo jak babcia uczyła: z … się nie dyskutuje. Inna sprawa, że im bardziej czytam to co inni mają do powiedzenia, tym bardziej nabieram przekonania, że chyba jednak pochodzimy od innej małpy. Przypomniałam sobie, że w pierwszym porozbiorowym wpisie często wpisywano „tutejszy”. Zastanawiam się czy nie wziąć z nich przykładu.
Iwona w komentarzach zapytała mnie jak się czuję. To trudne pytanie. Co dwa tygodnie przez kilka dni po chemii dość słabo. Potem też mam różne objawy, które przypominają mi, że nie jestem zdrowa, ale też nie mają one takiego nasilenia, by uniemożliwiały mi w miarę normalne funkcjonowanie. Bo – przynajmniej jak dotąd – nic mnie nie boli. Z drugiej strony, chemia którą dostaję to tzw. chemia paliatywna i nikt nie robi mi nadziei, że mam jakiekolwiek szanse na to, by z tego wyjść. Póki nie muszę, staram się o tym za dużo nie myśleć. A tym bardziej pisać.
Wyglada na mile spedzone swieta, domek rzeczywiscie magiczny. Nie ogladalam zadnego z tej listy, przymierzalam sie do tego z Madsenem, ale jakos tak schodzi I nie moge zaczac. Pozdrawiam.
PolubieniePolubienie
Gdzie teraz takie święta się robi…dobrze, że jeszcze istnieją rodziny, gdzie to się kultywuje. Aby nie drażnić siebie, że kiedyś w czymś takiem uczestniczyłam i ta rodzina była, zaprzeczam ideę świąt w tych czasach na własny użytek. Wyżerki poszły w niepamięć.
Ciągle podziwiam Twoje podejście. Wierzę, że możesz być przypadkiem…jednym na milion….gdzie umysł pokona ciało….
PolubieniePolubienie