uff

Od teraz mam zamiar wreszcie zacząć się cieszyć beztroskim życiem emeryta. Jest jeden warunek: muszę unikać lekarzy.

Cztery tygodnie temu, chwilę po wyjeździe dzieci poszłam do dermatologa poskarżyć się na łamliwe paznokcie. A pani doktor hyc za kopytko, narobiła zdjęć, nastraszyła i dwa dni później pan chirurg zrobił mi dziurę w stopie. Dużo rzeczy w życiu przeżyłam, ale tak bolesnych zastrzyków ze znieczuleniem, nie. Potem nie było źle, czułam się bardzo zaopiekowana i nawet udało mi się nie zamartwiać na zapas.

Trzy tygodnie później poszłam dziarskim krokiem na zdjęcie szwów, bo uznałam, że skoro nikt do mnie nie zadzwonił, to histopatologia jest ok. Nie przyszło mi do głowy, że może jeszcze nie być wyników. Potem okazało się, że patolog dostał to co mi wycięto 13-go dnia po zabiegu, a dopiero po kolejnych 13 dniach raport z badań miał wszystkie wymagane pieczątki. I tak, o tym że wszystko jest ok, dowiedziałam się 28-go dnia po zabiegu.

Z rozmowy z pielęgniarką wynika, że tak to teraz wygląda. Prawdopodobnie dlatego, że brakuje lekarzy. Skoro tak działa prywatna służba zdrowia, strach pomyśleć jak działa państwowa.

Równolegle do wykłócania się z Luxmedem, w domu prowadzę drobne prace remontowe. Parapety są znów bez plam

Nie ma też już plamy na schodach, ani biura w salonie. Trochę poprzestawiałam meble na górze, tak by w razie kolejnego lockdownu całe życie nie koncentrowało się w salonie i każdy miał do dyspozycji osobny pokój z biurkiem.

„Odzyskałam” też kuchnię, wywieszając „mój” plakat.

Zabrałam się i za ogród. Drzwi od komórki są już naprawione. Gorzej z dachem. Okazało się, że między deski a pokrycie dachu „weszło” dzikie wino, przez co trzeba wymienić nie tylko pokrycie, ale i deski. Nie wiem czy przed zimą zdążę. A warto by było. Jest za to już wymieniony blat w ogrodowym stoliczku, jest tak ładny, że wstawiłam go na zimę do domu.

Woda z systemu nawadniającego ściągnięta i teraz już tylko grabię, grabię i końca nie widzę

Patrząc z boku to dbanie o dom wygląda ździebko kompulsywnie. Ale co mi zostało? W tym tygodniu w ostatniej chwili został odwołany bankiet, na którym miałam zamiar pochwalić się moim Twistle Covid. Pogoda nie rozpieszcza, na spotkanie w ogrodzie za zimno, a w domu strach. Każdy z nas zna kogoś kto przynajmniej był na kwarantannie, bo miał kontakt z osobą zarażoną.

Na Szarotkach zapowiedziało się osiem osób, przyszły cztery. Pochwaliłam się kamizelką. Kwiatuszek się robi, ale powoli i wychodzi cosik sztywny.

Dobrze, że przynajmniej nie odwołali Warszawskiego Festiwalu Filmowego.

dobry film

Konferencja

Tego filmu w kinach nie będzie, nikt nie zaryzykuje rosyjskiego filmu. Zwłaszcza teraz. A szkoda, bo jest niesamowity.

Przez pierwsze kilka minut filmu patrzymy, jak sprzątaczka odkurza kawałek dywan. Ta przeciągająca się w nieskończoność scena jest jednak potrzebna, jest przejściem pomiędzy światem z którego przyszliśmy do kina, a tym co zobaczymy na ekranie.

W siedemnastą rocznicę zamachu w teatrze na Dubrowce, jedna z zakładniczek organizuje w teatrze swoistą psychodramę. Zaprasza innych zakładników, by jeszcze raz usiedli na widowni i opowiedzieli o tamtych wydarzeniach. Osób przychodzi niewiele i nie do końca chcą zagrać wyznaczone przez główną bohaterkę rolę.

Świetny film o ludziach, którzy dalej dźwigają swoją traumę, a o których świat już dawno zapomniał.

Nieszczególne miejsce

Schematyczny wyciskacz łez. Samotny ojciec wie, że niedługo umrze i poszukuje dla swojego kilkuletniego syna nowej rodziny.

Jedyny plus to rewelacyjny dzieciak.

Skoro wszyscy teraz o Idze Świątek, to i ja o niej coś napiszę. Kilka dni temu znalazłam na Twitterze bardzo przytomne pytanie: Czyja ona jest. Nasza, czy ich. Bo, że Radwańska była ich, to wiadomo. Powiedziałam o tym jednej ciotce, a ta się oburzyła: wg niej sport powinien być wyłączony z plemiennego podziału. Inna się zachowała przytomniej: wg niej z odpowiedzią warto by poczekać na wynik sobotniego meczu. A ja uznałam, że skoro w sobotę cała Polska ogląda mecz, to Straż Miejska też i punkt trzecia rozpoczęłam palenie liści.

3 uwagi do wpisu “uff

  1. Kiedy czytałam o ogrodzie pomyślałm o swoim, którym będę musiała się zająć za 9 miesięcy. Ponad dwa miesiące nieustającego grabienia liści jesienią to najmniej dla mnie przyjemna część prac ogrodowych.
    Zazdroszczę wyjść do kina. byliśmy na kilku filmach w Kuala, ale przestaliśmy chodzić. po pierwsze jest pieruńkso zimno (klimatyzacja na maksa włączona), po drugie filmy są bardzo pocięte (cenzura), że nigdy nie wiadomo co tak naprawdę się ogląda, po trzecie repertuar kinowy nastawiony jest na filmy ku pokrzepieniu malezyjskich serc, a także mnóstwo strzelawek. Szkoda czasu .

    Polubienie

  2. Właśnie, czyja jest Iga? Pewnie jeszcze nie wybrała. Czekam na deklarację. Dużo o niej mówią w Tok FM, udziela tam wywiadów, ale to o niczym nie świadczy….
    Zazdroszczę Ci porządkowania ogrodu, ja jeszcze w przetworach, zrobiłam gruszki, będę winogrona, czekają pigwy i jabłka 🙂

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.