124

Prawie wszystko już jest zrobione. Problem w tym, że „prawie”, a dokładnie za tydzień o tej porze wielkie otwarcie.

Już wiem, że ze wszystkim się nie wyrobię. Mam tylko nadzieję, że aktualna lista rzeczy do zrobienia na „po świętach” się nie wydłuży.

Najbardziej męczy mnie to, że każdego dnia muszę podejmować niezliczoną liczbę decyzji i decyzyjek zmieniających przyjęty do realizacji plan. Wszystko przez to, że rzeczywistość uparcie nie chce stanąć na wysokości zadania.

Między innymi;

We wnęce w saloniku Hobbitonu nie będzie mojej ukochanej szafy bo zabrakło … 3 cm. I nic się na to nie poradzi. Na razie nie dopuszczam do siebie myśli, że miałabym pożegnać się z szafą. Stanie tam gdzie kanapa, kanapa we wnęce, ale to prowizorka. 

W WC pod schodami nie będzie szafki mojego projektu (a raczej ściągniętego pomysłu z Pinterestu). Na zdjęciu była  śliczna, w małym wąskim WC wyglądała tak topornie, że została zamieniona na półeczkę.

W kuchni nie będzie szarego zlewu, bo żaden kolor szarości nie pasował na szarego blatu i skończyło się na pospolitym zwykłym chromie. 

Jeszcze nie zaczęłam używać sieci, a już zastanawiam się nad jej przerobieniem. To co mam, zostało „skrojone” pod Neostradę, a tu do Brwi zawitał światłowód UPC … Zostać przy Neostradzie, czy odbijając listwę, wyżłobić w ścianie rynienkę pod kabel UPC , a potem to zaszpachlować i zamalować?  Oto jest pytanie. Jutro mam dać odpowiedź.    

  Z pamiętnika wk … konsumentki  

  • PKO BP

Mojej mamie z trudem przychodzi wciskanie kodu i zamarzyła jej się karta zbliżeniowa. W tej której ma nie można było zmienić ustawień, bo możliwość bycia kartą zbliżeniowa została zablokowana już na etapie produkcji. Mama postanowiła sama rozwiązać swój problem i wróciła z banku z umową na kartę kredytową. To, że się za nią dodatkowo płaci  że ma limit 8 tys. oczywiście nikt jej nie powiedział.  Chciała zbliżeniową to dostała, klient nasz pan!

  • Orange 

Miałam abonament „bez limitu”. Zaproponowali mi gorsze warunki, za tą samą cenę. Odmówiłam. Ale gdy zobaczyłam fakturę na trzy razy większą niż dotychczas kwotę, otrzeźwiałam: istnieje system wymuszania na kliencie podpisywania umów na 24-miesiące i jest on dość skuteczny. Do umowy miałam dołączoną kartę do tabletu. Karta musiała wcześniej należeć do jakiegoś bardzo niesolidnego dłużnika, cały czas „dobijali” windykatorzy i robili to tak natrętnie, że umożliwiali spokojne korzystanie z tabletu. Początkowo usiłowałam „coś z tym zrobić”, ale w końcu machnęłam na to ręką, bo karty w zasadzie nie używałam i uznałam, że „darowanemu koniu nie patrzy się w zęby”.  Orange świetnie wiedziało o tym, że karta jest „be”, bo na początku wielokrotnie to reklamowałam. Teraz, po zakończeniu umowy, policzyli mi za używanie tej karty jak za zboże.

No to się wściekłam.

Wypowiedzenie trzeba w Orange składać osobiście (ew. listem poleconym). Nie można tak po prostu zostawić pisma w punkcie, trzeba pobrać numerek, odstać swoje w kolejce i wręczyć je konsultantowi. Minimum godzina do tyłu.

No to się jeszcze bardziej wściekłam.

Ale co mogłam zrobić. Potulnie stanęłam w kolejce.

 

A od jutra do świąt moja prywatna jazda bez trzymanki. Jak przeżyję to uznam,  że jestem nie do zdarcia.