Na początku nic nie zapowiadało katastrofy. Tydzień standardowo zaczęłam od spotkania, tym razem na Łące Leśmiana (ponieważ było zimno i paskudnie przenieśliśmy się do w klubokawiarni). W ramach Rozmów o Literaturze Piotr Paziński mówił o książce, którą przetłumaczył: „Przypowieści o skrybie i inne opowiadaniach”. Szmuel Josefa Agnon to urodzony w Buczaczu w 1888 roku, galicyjski Żyd, jedyny piszący po hebrajsku laureat literackiej Nagrody Nobla (1966 rok), uważany za jednego z ojców założycieli literatury izraelskiej.

Paziński jest mądry, mądrze mówił i jakiś mały atom jego wiedzy i do mnie dotarł.
Następnego dnia nad Wisła były urodziny OKO.Press. Ponieważ znałam kilka osób nie czułam się beznadziejnie. gdybym nie znała nikogo, czułabym się źle. Były przemowy, a przed podaniem tortu wszyscy wyszli na taras, bo miała po Wiśle miała przepłynąć łódka z okolicznościowym żaglem. Oczekiwałam wielkiego spinakera, zobaczyłam malutką szmateczkę, przyczepioną do łódki na silnik. W dodatku padał deszcz.

Przy okazji naocznie przekonałam się, że ta strona ma też swoją „Krystynę Pawłowicz”. I tak samo jak tamta strona, też ją toleruje. Zapytałam dlaczego, dowiedziałam się, że jest bardzo oddana sprawie. A potem się dziwią symetrystom…W międzyczasie na horyzoncie zaczęły się zbierać remontowe chmury. Zła passa zaczęła się gdy zabrałam się za kominek.Zdunowie (tak jak i wszyscy pozostali) mają zapchane terminy, więc coraz bardziej czułam potrzebę dogadania się z jednym z nich.Lokalizacja, wystrój wnętrza, funkcja ogniska domowego, wszystko przemawiało za kominkiem narożnym. Plan miałam taki, by był z zamkniętym obiegiem, bez wyrzutu powietrza na zewnątrz.Tymczasem po rozmowie ze zdunami (nie jednym) dowiedziałam się, że piec akumulacyjny, jak ma być sprawny nie może mieć szyby narożnej. Te co;są na rynku w dostępnej wersji cenowej, szybko się zapychają i nie spełniają swojej funkcji. Generalnie, – jak zrozumiałam – aby była prawidłowa akumulacja, ciepło nie może „wychodzić” ;przez dużą szybę.W tej sytuacji postanowiłam rozważyć kominek typu „hypokaustum” – technologia naśladuje piec kaflowy, ciepło oddawane jest przez cała ścianę.Nie ma wydmuchu powietrza, a więc i kurzu. Grzejejak i spełnia funkcję estetyczną, bo ma narożna szybę. Ale przestraszyłam się ceny i tego, że jest jeden wykonawca na cała Polskę, w dodatku w Katowicach, więc z naprawą może nie być tak łatwo, w dodatku firmy czasami plajtują.W tej sytuacji, Mając pełną świadomość, że jest to jednoznaczne z wydmuchiwaniem kurzu, a jak będzie miał zły humor, to i ściany osmoli, powróciłam do wersji kominka tradycyjnego,czyli z wydmuchem powietrza. Tyle, że w ramach rekompensaty powiedziałam sobie, ze będzie ładny.Wersja podnoszoną do góry szybą okazała się być tak droga jak kominek hypokaustum. Szukałam dalej, tracąc na na to czas i nerwy. Rozważałam kolejne pomysły na jego ustawienie, wertowałam katalogi, dzwoniłam do firm. Tak by na koniec, analizując dane techniczne uświadomić sobie, że żadnego kominka z duża szybą nie ustawię, bo wylot komina ma 14,5 cm, a nie 18 cm.Teraz jestem na etapie kozy.W międzyczasie był jeszcze jeden miły moment. Pojechałam z Bojarem do Brwi gadać szafkach, szafach, półkach i półeczkach.

Katastrofa nastąpiła w sobotę. Firma, która miała przyjść;w połowie lipca, nagle oświadczyła, ze przyjdzie w połowie sierpnia.Po pierwsze zawaliły się jak domek z kart wszystkie następne poumawiane terminy. Po drugie, a jak tym razem też nawalą?