Osiołkuję. A jak osiołkuję, to nie pije tyle herbaty co zwykle

Raczej wino. I dużo jem. Okazji moc, bo życie towarzyskie kwitnie. I nawet zrobiłam zdjęcia, suto zastawionych stołów.
Zachowałam w folderze bloxa tylko jedno

Reszta w telefonie i na dysku Googla. Ale teraz jestem w Gdańsku i siedzę przed kompem, który ma zepsute gniazdo USB. Nie podłącze więc do kompa telefonu i ich nie przegram. Mogłabym je przesłać poczta, ale … nie pamiętam hasła do gmaila ani do outlooka Czyli klops.
Zanim znalazłam się w Gdańsku, byłam w Polin na wystawie Krew łączy i dzieli. Wtedy w otaczającym mnie świecie panował jeszcze klimat radosnego boomu gospodarczego początku lat 70-tych ubiegłego wieku. Dopiero dzień później świat wokół mnie narzucił kostium marca 68 roku

Dobra wystawa. Ale co z tego. Wolanie na puszczy.
Byłam też chwilę na spotkaniu zorganizowanym przez Barbarę Nowacka.

Na to spotkanie przyszedł młody chłopak, w sukience, białych kozakach, mocnym makijażu. Przynajmniej był wyrazisty. O innych nie mogę tego powiedzieć. Rządzący mogą spać spokojnie. Pozaparlamentarni też nie mają pomysłu na siebie.
Happy end

Film przypomina rozrzucone puzzle, z których na początku trudno coś skleić. Kamera wolno sunie pokazując pokazuje miejsce, w którym dopiero za chwilę coś się zdarzy, ktoś się pojawi. Na początku trudno zrozumieć dlaczego reżyser pokazuje nam dane miejsce, jaki jest sens toczonej na ekranie wymiany zdań. Powoli pojedyncze puzzle zaczynają do siebie pasować, coś zaczyna się rozjaśniać. Jest to tak pozbawione akcji, że byli i tacy co wyszli z kina. Niech żałują, że nie dotrwali do ostatnich minut. To one przesądzają, ze film jest wielki. I dopiero wtedy staje się jasne, dlaczego czołówka filmu to swoisty test na wytrzymałość widza. .
The Florida Project

W motelu na obrzeżach Disneylandu, o przewrotnej nazwie Magic Castle mieszka społeczność wykluczonych. Niczym kapitan statku stara się nad nią panować kierownik hotelu, który że mimo dużego ładunku ma empatii i zrozumienia, musi wyrzucać za burtę zalegających z czynszem. Czyli jeszcze jedna ballada filmowa o ludziach, którym się nie udało.
Ale jest coś w tym filmie więcej, niż tylko kanoniczna sympatia dla ludzi z marginesu, Przede wszystkim niesamowita to gra dzieciaków. Są wakacje, puszczone luzem dokazują, przekraczając wiele granic, ale budzą ogromną sympatię. Gdyby były Oscary za rolę dziecięce, główna bohaterka byłby pewniakiem.
Zgubiłam bilet miesięczny – przy odtworzeniu wymagają zdjęcia legitymacyjnego. Wniosek można też wypełnić on-line, Skorzystałam z tej możliwości ….

z pamiętnika wk … konsumentki
Jadę do Gdańska. W planie zwiedzanie Muzeum. Trzeba tylko kupić bilet Nie wiem dlaczego trzeba w tym celu założyć konto, ale niech tam . Zakładam … program każe czekać na link aktywacyjny, nie przychodzi (uprzedzam pytanie – zawsze w takich przypadkach sprawdzam spam). Klikam, że nie dostałam, wypełniam pole antyspamowe, raz, drugi, trzeci. Hm. Widocznie Muzeum II wojny światowej nie lubi Gmaila. Bywa. Są tacy, co nie lubią Googla. Zakładam konto po raz drugi podaję adres mailowy o na Outlooku Sytuacja się powtarza. Nie mam biletu Dzwonię Pani mówi że muszę poczekać Czekam Nie na Godota, ale na link aktywacyjny Z tym samym skutkiem Ale moje dane osobowe system łyknął.