Idą święta. Kolejny raz nic nie wyszło ze wcześniej składanych obietnic i zamiast kupić wszystko wcześniej w necie, latam po sklepach.
Zupełnie przez przypadek dowiedziałam się o nieprawdopodobne użytecznym rozwiązaniu. Kiedyś, kiedy zimą było zimno, bigos można było wstawić do komórki. Teraz, wstawiany do lodówki zajmuje sporo miejsca, a i bez tego, w ten jeden, świąteczny tydzień w roku, ledwo się w niej mieszczę. Problem rozwiązały plastikowe torebki – bigos zapakowany do pudełeczek zajął by w zamrażalniku dużo więcej miejsca.

Poza rytuałem świątecznych przygotowań, byłam na kolejnym Allenie.

Coney Island, lata 50. ubiegłego wieku. Cudowny jazzowy podkład. Kate Winslet marzy o lepszym życiu, nie o takim w którym jest kelnerką, żoną operatora karuzeli (Jim Belushi). Jej wyobraźnię rozpala młody ratownik (Justin Timberlake). Wszystko zaczyna się mocno komplikować gdy pojawia się, uciekająca przed mężem gangsterem, córka Belushiego z pierwszego małżeństwa.
Film ratują aktorzy. Ale trudno zrozumieć, dlaczego Allen narzucił sobie takie tempo – kręcąc film raz do roku, nie ma najmniejszych szans na dopracowanie dialogów, a to zawsze było głównym atutem jego filmów.
Szkoda, bo jednak Blue Jasmine sprzed kilku lat stanowi dowód, że ciągle jeszcze stać go na więcej.
Dalej dokumentuje kolejowy remont – koparki odjechały, nie wiem czy to czasem nie oznacza zimowej przerwy. Mam nadzieję, że UE nie wstrzyma wypłaty środków na ten projekt.

Jeżeli chodzi o jutrzejsze nominacje, mam takie historyczne skojarzenie:
Kaligula może i był szalony, ale to że mianował konia senatorem, było prawdopodobnie racjonalnym działaniem – chciał upokorzyć senatorów i pokazać im co o nich myśli. Z kolei oni, biorąc udział w tej paradzie, dobrze się z tym nie czuli.
W tym tygodniu z przyjemnością też odnotowałam, że Agnieszka Graff w rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim w TokFm zauważyła to samo co ja, tzn, to że akcja #metoo może łatwo zostać wykorzystana jako powrotna furtka do purytanizmu. W sobotnim Plusie Minusie Michał Szułdzrzyński popełnił tekst, w którym usiłuje dowieść, że akcja #metoo pokazała, że feminizm jest dla kobiet ślepą uliczką – prawdziwe wyzwolenie oferuje kościół katolicki. Szybko idą.
Zrobiłam w końcu zdjęcie skończonego Kilimka 11 Noro.

Jeszcze nigdy tak nie było, bym miała w szafie cztery czapki – w tym jedną jeszcze z zeszłego roku.