199

Życie w ciekawych czasach jest bardzo męczące.

Zawładnął mną Twitter. Chyba już za dużo ludzi obserwuję, bo cały czas spływają nowe twity. Oszczędzam za to, na czytaniu obszerniejszych wypowiedzi – nie widzę nikogo, kto byłby mądrzejszy od innych. Wszyscy płyną we mgle. Nikt dzisiaj nie wie, czy to co się dzieje przyniesie zmianę za miesiąc, czy dopiero za kilka lat. Tyle, że przynajmniej już jest jasne, że zmiana ante portas. 

Wyłożyli się koncertowo. Wyjściem byłaby zmiana I sekretarza, pozamiatali by sytuację w ciągu jednego dnia. Na szczęście to akurat nie wchodzi w grę, więc gdzieś tam dojrzewa polski Zapatero.


Tylko czy oni stworzą nową jakość, jak na hymn wybrali piosenkę mojej młodości?

Przez tę cholerna politykę, życie upływa między palcami. Nie wiadomo nawet, czy będą w tym roku imieninowe kajaki. 

W kinie byłam raz


Sala była pełna. Z jednej strony film o niczym – 1,5 godziny niesamowitych zdjęć Istambułu z kotami w roli głównej, pięknych ale  nie w estetyce National  Geographic Z drugiej strony mimo braku fabuły, film wciąga, więc jest w nim jednak coś niesamowitego.

A że nie słyszałam o zakładach bookmacherów, podaję swój typ; dwie ustawy zostaną podpisane, ta o SN wyląduje w TK (wiem, że nie jestem oryginalna).