Nie pamiętam kiedy cały weekend spędziłam na lataniu na miotle, a raczej na grabiach. Nawałnice szkód wielkich nie poczyniły, ale z tych szyszek to bym chyba z hektar lasu zasadziła.

Za mokro by to spalić. Pewnie teraz już będzie sucho, bo zachęcona tym opadami wysiałam trawę, tam gdzie stał basenik wnuka:

Przez te sosny trawnika tu nie będzie, ale mogłoby być bardziej zielono. Silniejszy od tych sosen okazał się jedynie dąb.

Zasadziłam kolejny, ciekawe czy się przyjmie.
Ale generalnie ogród i grzebanie w ziemi uważam za stracony czas.
Zwłaszcza odkąd wymyślono Netflix. Jak śpię u mamy, czasami włączam telewizor i jakbym nie skakała po kanałach, jeżeli już na czymś zawieszę oko, to jedynie na TVN24. Telewizja jest skazana na wymarcie, ale to co się ostatnio w Polsce zadziało, bardzo przyspieszy jej śmierć. Ci którzy przez te wszystkie zabawy z abonamentem od niej odejdą, nigdy już do niej nie wrócą: na zewnątrz jest zdecydowanie ciekawsza oferta. Jedyne co może trzymać przy telewizji to transmisje sportowe. Ale mnie to nie dotyczy.
Obejrzałam trzy sezony Masters Of Sex i czekam na czwarty

Uczyłam się o nich na studiach. Pamiętam, że gdy wtedy czytałam o wynikach tych badaniach, rozpalało moją wyobraźnię to, jak im się udało to zorganizować. Ale o tym jest najwięcej tylko w pierwszym sezonie. Potem powoli coraz więcej jest o komplikacjach uczuciowych prowadzących te badania i ich bliskich i tym samym serial coraz bardziej przypomina inne tego typu snuje. Co nie znaczy że nie wciąga. Jako wisienka na torcie jest jeszcze stylistyka połowy XX wieku.
Ale żeby nie mieć poczucia straconego czasu, gapiąc się w ekran robię jednocześnie na drutach, aktualnie mam na nich moją pierwszą chustę robioną techniką mosaic knitting

W przerwach robię kolejne podejścia plisy kamizelki -jak dotąd wszystkie nieudane (po prawej jedna z tych prób).

Plisa ma być w jednym kawałku, robiona na okrągło, ale cały czas nie jest to to, o co mi chodzi.
Jak na to jak długo nie było mnie w kinie, filmów dużo do zobaczenia nie mam.
Czerwony żółw został wybrany w ramach projektu Scope, w którym w tym roku nie brałam udziału. Robiłam tam za dinozaura – gdybym w tym roku brała udział w projekcie nie zagłosowałabym na ten film.
Ale młodym się ten film podoba. Bardzo prosta animacja Bez słów, nie przeładowana efektami dźwiękowymi opowieść o rozbitku, który rozpoczyna życie na bezludnej wyspie. Potem pojawia się kobieta i robi się z tego opowieść o życiu.Podobno jest to bardzo głębokie, jak dla mnie w jedynie w poziomie kabotyństwa.
Z pamiętnika wk … konsumentki
Irytacji we mnie moc. Ostatnio wpienił mnie brodzik. Bo ja tu się szykuję do remontu, myśląc jak by tu się wygodnie urządzić na starość, zrobić prosto i solidnie by łatwo było koło tego chodzić i na długo starczyło. A tymczasem jakość tych rzeczy jest taka, że chcieć można wprawdzie dużo, ale na nic nie można liczyć. Myślałam, ze w niebieskiej łazience muszę tylko wymienić podłogę, a tymczasem po pięciu latach z brodzika odpryskuje lakier.

Brrr …