Cały tydzień dalej byczyłam się pod Grójcem w przepięknym, oddalonym, od ludzi i świata miejscu

W ciągu dnia Joluśka bawiła się w swoje renowacje

Ja robiłam na drutach – mam zamiar opisać przepis na tę czapkę, bo według mnie to prosty i fajny pomysł na wykorzystanie resztek (musiałam przeszukać sieć, m.in. dopiero po wypróbowaniu kilku sposobów na elastyczne zakończanie ściągacza, znalazłam, taki, który spełniał moje oczekiwania).

Czasami ktoś nas odwiedzał

Ale generalnie czas mijał nam na nic nie robieniu – odblokowałam się do tego stopnia, że tak jak drzewiej bywało potrafiłam spać do pierwszej po południu. Patrząc wstecz, nie zrobiłam na tym zwolnieniu prawie nic z tego co planowałam i tylko mogę żałować, że tak szybko się skończyło.

Natomiast to co mnie zaskoczyło to sam Grójec. Dawno już nie widziałam, tak zapuszczonego miasteczka







Czas zatrzymał się tam w miejscu.

Pora wracać do rzeczywistości. Obserwowałam ją z pewnej odległości, ale według mnie, tego się już nie sklei.
