Pierwszy tydzień zwolnienia minął mi na nic nie robieniu – przedsmak tego, jak rozgwiżdżę się na emeryturze. Np. miałam czytać jedną książkę dziennie, tymczasem przez tydzień nie przeczytałam nawet jednej,… i dalej można by w tym stylu.
Mam za to moc refleksji.
Przyjechała do mnie córka z rodziną.Wnuk po raz pierwszy w życiu spał w namiocie:

Za miesiąc kończy 6 lat, tradycyjnie dostał ode mnie kostium (na Allegro miały być wszystkie kolory, ale jak przyszło co do czego, to do wyboru by czerwony i czarny):

A ja patrząc na niego zaczęłam się zastanawiać, kiedy ludzie sobie uświadomią, że polska szkoła przestała być kompatybilna z resztą świata (nie tylko Europą).Tomek kończy właśnie drugą klasę i w wieku sześciu lat ma opanowany program, który polskie dziecko ma zgodnie z programem, opanować w wieku lat dziewięciu (a i to nie koniecznie, zważywszy na efektywność polskiej szkoły). Wnuczę płynnie czyta, dość sprawnie formułuje wypowiedzi na piśmie (to jeszcze nie są wypracowania, ale już powiązane ze sobą w jedną całość zdania), mnoży, dzieli itp. I co najważniejsze, widać że jest w szkole nauczony, by te zdobyte umiejętności traktować jako narzędzia, a nie wartość samą w sobie – teraz studiuje historię Stanów.
Inna sprawa, że jest skazany na bycie dobrym z matematyki.

Jak już spojrzałam uważniej na ogród, zauważyłam że nagle, po kilku latach. dość obficie zakwitł bez:

I ciągle jeszcze, z morza bzu na czas kwitnięcia wylania się rododendron:

Patrząc wstecz na ten tydzień, to moim jedynym osiągnięciem jest samodzielne odkrycie, jak prowadzić drugiej nitki w enterlacu, tak by nie trzeba było jej ciąć. Opisałam to na moim drutowym blogu.