304

Ciekawe czasy. Jeszcze nie przetrawiłam powstania nad Wisłą słowiańskiej jogi, jak przeczytałam, że na Placu Konstytucji otworzono katolicką kawiarnię – sama nie wiem: może warto pójść sprawdzić czym się różni katolicka herbata od ateistycznej?

Nie wiem co musi się stać, by przebiło tak wysoko postawioną poprzeczkę. 

Jedyny sposób by przetrwać, to się wyłączyć. Mnie się udało w dość radykalny, ale skuteczny sposób:

 

Wszystko wskazuje na to, że dalszego ciągu nie będzie. I dobrze, bo strach chorować. Właśnie moja znajoma dowiedziała się, że tam gdzie się leczy, kończą się limity na onkokontrole i zaplanowane na czerwiec sprawdzenie, musi przełożyć na wrzesień. A to dopiero forpoczta zapowiadanych zmian.

Ostatnim rzutem na taśmę poszłam do JCC na spotkanie z Aleksandrą Domańską – bardzo mi się podobały jej obie książki (Ulica cioci Oli i Lament). Szkoda, że przechodzą bez echa.

 

Teraz mam zamiar czytać książki, robić na drutach:

 i oglądać seriale Netfixa

 

Tyle, że te polecane, okazują się kichą. Targetem Trzynastu powodów jest gimbaza. Po Affair, drugim serialem z którego nie uciekłam po 20 minutach, okazała się Ania z Zielonego wzgórza.