Google już wie, że za chwilę jadę do Wietnamu i bombarduje mnie ofertami hoteli. My tymczasem dajemy sobie radę bez niego (w roli gugla występuje synek) i jeden mamy już zabukowany: w Sajgonie zatrzymamy się w Quan Hotel.

Ale to dosłownie za chwilę. Na razie finalizuję kompletowanie ekwipunku. Kupiłam w końcu torbę (szukałam tylko wśród takich z bocznymi kauczukowymi kółkami). Kosztowała mniej niż myślałam, więc dołożyłam plecaczek (polecam equip.pl). Można przed zakupem pojechać na Człuchowską i wziąć do ręki.

Nie udało mi się kupić kurtki przeciwdeszczowej i muszę wziąć czerwony, do niczego nie pasujący sztormiak. Za to kosmetyków, leków, preparatów mamy takie ilości, że w hotelowych łazienkach będziemy się pindrzyć niczym małpy w kąpieli.

Wełna Drops Fabel – 2,5 motka czarnej
Osią filmu jest udzielony tydzień po zamachu wywiad. Opowiada w nim o tym, jak mając pełną świadomość, że znajduje się w centrum historii, nie poddając się rozpaczy po śmierci męża, ani niepewności co dalej, reżyseruje wielki spektakl. Stawką jest to, by pogrzeb JFK przeszedł do historii, tak jak przeszedł pogrzeb Lincolna.
Film to popis gry Natalie Portman. Tak jak Jackie reżyserowała historię, tak tu Portman odgrywa na wysokim „c” spektakl o amerykańskiej ikonie. Trudno się z nią (i z grana przez nią w tym filmie postacią) utożsamiać, można jedynie z oddali podziwiać.
La La Land

Gdybym się dowiedziała, że La La Land nominowano do 14 Złotych Malin uznałabym, że to jednak przesada. Porównywalna jedynie z nominowaniem tego filmu do Oscara w 14 kategoriach. Nie mam nic dobrego do powiedzenia na temat tego filmu.
Nawet Ryan Gossling mnie znudził. Grepsy z Casablanki wolę w oryginale.
Manchester by the sea

Nie przepadam za melodramatami, a ten wpina w fotel.
Opowieść o tym, jak trudno poradzić sobie z traumą. Największą ma główny bohater, ale nie on jeden. Nie od razu wiemy dlaczego tak dziwnie się zachowuje, powoli staje się to dla nas jasne dzięki retrospekcjom. Małe amerykańskie miasteczko, cały czas przewijają się te same twarze, w kolejnych scenach raz występują jako bohaterowie, raz jako statyści. Nie przegadane. Sporo ciętych, pełnych humoru dialogów. Co jakiś czas genialna scena. Nie wiadomo kiedy ta opowieść tak wciąga, że z żalem patrzy się na końcowe napisy.
To ten film zasługuje na dużo Oscarów.
Sztuka kochania

Całkiem dobry film, Może bez rewelacji, ale pełen bardzo prawdziwych scen. Nie dziwię się, że nie podoba się facetom (zanim poszłam, brałam udział w dyskusji na fejsie, gdzie wylewali wiadra zniesmaczenia) – nie wypadają w nim najlepiej. Jest w tym filmie taka scena: noc, dzieci śpią. Wisłocka dowiaduje się, że mąż oświadczył się jej przyjaciółce, z którą żyli w trójkącie. Mówi mu by natychmiast wyniósł się z domu. On biegnie do sypialni, budzi kilkuletnie dzieci, sadza je na kuchennym stole i mówi im, że właśnie mamusia wyrzuciła tatusia z domu i on sobie pójdzie i nigdy więcej go już nie zobaczą. Czy dotrzymał tej obietnicy dowiem się, jak przeczytam książkę.