Co można zrobić, gdy się ledwo człek wyrabia: zapomnieć o asertywności!
I tak gdy zadzwonił Łoś i powiedział, ze chciałby podarować getry w „słowika”, oczami duszy zobaczyłam getry robionych na piątkach, powiedziałam „tak”.
Posłałam mu znalezionego w necie słowika:

Następnie spokojnie łyknęłam opracowany na tej podstawie wzór:

i dopiero gdy przyszło do kupowania wełny okazało się, że aby sikorka nie zdominowała całych getrów, muszą być robione na dużo cieńszych drutach (sikorka też musi być mniejsza).

No i teraz robię, a raczej dłubię na dwójkach. Wełna tak jak to z Dropsem bywa: kolory wspaniałe, za to nitka do kitu

Tak więc zamiast dziergać pussy hat,

dziergam Słowicze getry. A czasu mam mało, muszę zdążyć przed wyjazdem do Wietnamu.
Zobaczyłam w necie zdjęcia zatoki Ha Long, nogami przebieram i gromadzę rzeczy na wyjazd:
Niewiele się udzielam.
W tym tygodniu dwa wieczory spędziłam w Hali na Koszykach. Jak na razie lemingi trzymają się mocno.

Zapytałam Kasię.eire (bo to z okazji jej przyjazdu te spotkania) co rzuca się jej w oczy, gdy po pięciu miesiącach znów odwiedza nasz kraj. Powiedziała, że nie tyle że się podzieliliśmy – to jest widoczne i oczywiste już od dłuższego czasu. Według niej zaczynamy się na odległość wyczuwać – dzięki temu, poznając się po zapachu, unikamy nawet przypadkowych kontaktów z „tamtą” stroną”. Trochę tak jak geje, uczymy się obsługiwać wewnętrzny, intuicyjny „radar”.
W kinie byłam raz, w ramach Kina według Marii Janion

Posłuchałam dyskusji, w programie nazwano to „debatą” Kino i fantazmaty (Małgorzata Szpakowska, Roman Gutek, Zbigniew Majchrowski i Tadeusz Sobociński) oraz obejrzałam jeden ze wskazanych przez Marię Janion filmów: Miłość Adeli H

Film piękny. Trochę wprawdzie trąci już myszką, ale w taki sposób, że tylko dodaje mu to uroku. Isabelle Adjani jeszcze piękniejsza niż ten film.
Po przyjściu do domu, poczytałam o córce Wiktora Hugo, o której opowiada ten film – wniosek z tego taki, że każde, nawet tak powierzchniowe otarcie się o Marię Janion, wzbogaca.
Bezpośrednia interakcja z suwerenem
Koleje mazowieckie. Skłębiony, zmarznięty tłum usiłuje na pani w kasie wymóc by zadzwoniła i dowiedziała się, kiedy coś w końcu przyjedzie. Stojący przy kasie suweren awanturuje się, bo chce natychmiast kupić bilet. Pytamy po co, skoro nic nie jeździ?. Odpowiada: poczekam. Usiłujemy go przekonać, że spóźniamy się do pracy i chcemy wiedzieć czy nie przejść do WKD. Na to on lekko zdenerwowany: Trzeba było godzinę wcześniej wyjść. Wtedy byście się nie spóźnili.