Bloxie nie rozumiem ciebie. Gazeta Wyborcza nie jest na fali. Ci co zostali jej wierni, to w większości moje pokolenie, pamiętające kawiarnię Niespodziankę. Dlatego nie rozumiem, gdy takim jak ja jej pracownicy okazują, aż takie lekceważenie.
Jakiś czas temu Ilenka wyniosła się z bloxa – kroplą która przelała było to, jak ją potraktowano, gdy zgłosiła swój blog do Syndykatu. Postanowiłam zobaczyć, czy tylko ona dostała kuksańca, czy wszystkich „młodych inaczej” tak traktują i też zgłosiłam swój blog do Syndykatu. Zamiast po miesiącu, odezwali się po kilku:
Witaj ninga, Twój blog na razie nie spełnia kryteriów pozwalających na przyłączenie go do Syndykatu. Jakie mogą być przyczyny takiej decyzji? Zapoznaj się z naszymi zasadami. http://www.blox.pl/html?page=regulaminSyndicate Pozdrawiamy, Blox.pl
Ponieważ link nie działał:

odpisałam im tak:
To truizm, ze nikt nie lubi być lekceważony Prowadzę swojego bloga już ponad 10 lat. Gdyby mi to nie było potrzebne, to bym tego nie robiła. Ale ktoś tam opisał jak dostał bęckę, gdy zgłosił się do Syndykatu, więc postanowiłam zobaczyć czy to to reguła, czy tylko jego potraktowano jak noga (ta osoba już nie jest na bloxie, wyniosła się nie dlatego że jej nie przyjęto do Syndykatu, tylko dlatego w jaki sposób została potraktowana. Już zapomniałam, ze się zgłosiłam do syndykatu bo to było jakoś przed wakacjami i dostałam odpowiedź – bezosobowy szymelek, że nie spełniam warunków Syndykatu, a dlaczego to mogę przeczytać – i tu link do martwej strony. Brawo! Bloxie nie chcesz – nie musimy ze sobą być. Teraz już wiem, to co spotkało moją koleżankę to nie był przypadek. Taka macie „procedurkę”. Moim zdaniem głupią – można napisać że blog nie spełnia warunków, tak by adresat nie poczuł się lekceważony. Naprawdę, aż tak wam na nas nie zależy? A może wręcz przeciwnie zależy wam, byśmy sobie poszli?
Zgłosiłam, że link nie działa. Odpisali, że poprawią, nie poprawili, bo z ich punktu sprawa jest już „odhaczona”. Od jakiegoś czasu przymierzam się do opuszczenia bloxa, ale cały czas tu tkwię, bo nie lubię zmian, mam sentyment itp. Ale ile można?
Pewnie jakąś decyzję będę musiała podjąć. Tym bardziej, że w najbliższym czasie zamierzam trochę poporządkować swoje sprawy. Na przykład kupić pralkę. Przez chwilę myślałam, że już dłużej z tą decyzję nie mogę zwlekać. Ale na szczęście okazało się, że to tylko przełącznik.

Elektryk na Krecie – więc założyłam że to wina rozgałęziacza, może gniazdka, ale nie pralki, którą podłączyłam się do innego gniazdka i słucham jak rzęzi. Nie tylko rozgałęziacze są do kitu. Tak wygląda żwirek po tym, jak tydzień temu zlałam roślinki round-up’em.

No jak żyć i być ogrodnikiem? Już nawet rośliny się nas i naszej chemii nie boją. Kupiłam jesienne wrzosy, nie wiem dlaczego, ale w lesie gdzie sosny rosną, a u mnie nie chcą.
W Zachęcie, w sali w której zmarł Naruszewicz, Zadara wystawił Orestesa.

Dawno nie byłam w teatrze na czymś tak poruszającym. Wykrzyczany brak zgody na reguły rządzące światem polityki. Mity greckie świetnie się do tego nadają. Trójka aktorów, poza głównymi bohaterami grają jeszcze kilka pomniejszych postaci: rekwizyt, podpowiedź imienia wyświetlana na ścianie, pozwala się zorientować kim jest postać, która wchodzi na scenę. W dodatku dobrze jest to zagrane. Polecam.
BBC ogłosiło listę najlepszych książek XXI wieku. Ledwo widoczne pozycje, to autorzy nieobecni na polskim rynku. Przekreśliłam to, co przeczytałam. Nie jest źle.
1. Junot Díaz, The Brief Wondrous Life of Oscar Wao (2007)
2. Edward P Jones, The Known World (2003)
3. Hilary Mantel, Wolf Hall (2009)
4. Marilynne Robinson, Gilead (2004)
5. Jonathan Franzen, The Corrections (2001)
6. Michael Chabon, The Amazing Adventures of Kavalier & Clay (2000)
7. Jennifer Egan, A Visit from the Goon Squad (2010)
8. Ben Fountain, Billy Lynn’s Long Halftime Walk (2012)
9. Ian McEwan, Atonement (2001)
10. Chimamanda Ngozi Adichie, Half of a Yellow Sun (2006)
11. Zadie Smith, White Teeth (2000)
12. Jeffrey Eugenides, Middlesex (2002)
13. Chimamanda Ngozi Adichie, Americanah
14. WG Sebald, Austerlitz
15. Elena Ferrante, My Brilliant Friend
16. Alan Hollinghurst, The Line of Beauty
17. Cormac McCarthy, The Road
18. Zadie Smith, NW
19. Roberto Bolaño, 2666
20. Shirley Hazzard, The Great Fire
Popatrzyłam co jest jeszcze do przeczytania i wygląda na to, że pisarze nie idą z tempem przemian, tylko piszą coraz bardziej rozwlekle. Właśnie skończyłam 900-stronicową powieść i minie trochę czasu zanim zbiorę siły na kolejną. Całkiem dobrze wspominam moją przygodę z pierwszą powieścią graficzną.

A kocie który mówił i próbował filozofować ze swoim opiekunem – rabinem. Przez moment chciał nawet zostać Żydem. Słowem przemiłe chwile z książką. W pierwszej chwili trzeba się tylko przemóc i zapomnieć o starym świecie, w którym komiksy to było „coś gorszego”. Mnie pomogło to, że czytałam po angielsku. Ale jednak, zanim postaram się namówić zięcia, by pożyczył mi w Poszukiwaniu straconego czasu, dokończę Prousta czytać w analogu.