W tym tygodniu wyszła książka blogowej koleżanki, Kasi.eire. Jeszcze jej nie przeczytałam – zamówiłam w analogu bo chcę mieć jej autograf i odbieram dopiero w tym tygodniu. Pierwsze takie moje doświadczenie – książka która powstawała na moich oczach. Niby nie jest to moja półka, ale Kaśka ma dobre pióro, więc nastawiam się, że będzie to miłe relaksujące czytadło. Jak przeczytam, dam znać. Inna sprawa, że historia Kaski, to jest dopiero temat na książkę (a może i na film?).

Generalnie jak wiadomo miło nie jest. Na Fejsie udostępniłam stronę:

A potem sobie pomyślałam, że żadnej innej telewizji też nie oglądam. Bo pozostałe są jedynie lepsze od tych, co wcale nie znaczy, że są dobre. Podobnie jak z Trybunałem Konstytucyjnym – tak się porobiło, że „myśmy wszystko zapomnieli” i taki Trybunał postrzegamy jako obrońcę wartości.
Staram się zrozumieć coś z otaczającej mnie rzeczywistości, ale zdecydowanie wyprzedza mnie w tym jedna z moich ciotek. Kilka dni temu gdy jechałam z nią pociągiem, zaczęła mi tłumaczyć jedną z teorii socjologii dewiacji, która według niej jest bardzo w tym pomocna i zapominając, że jest w pociągu, a nie na sali, weszła w rolę wykładowcy. Tak tłumacząc, w pewnej chwili stwierdziła: bo najważniejsze jest, że zgodnie z ta teorią w takiej sytuacji wszyscy jesteśmy pokrzywdzeni, ja jestem pokrzywdzona, ty jesteś pokrzywdzona – tu podniosła głowę i gdy zdała sobie sprawę, że ludzie wokół nas słuchają jej wykładu, nie zrażona i ciągnęła dalej wskazując ręką – i pani też jest pokrzywdzona …
Na szczęście dzieją się i miłe rzeczy:

Dzierganie jest coraz bardziej popularne. na majówce u Gabrysi, zamiast o polityce, gadałam o drutach z kolejną osoba, która na stare lata postanowiła zacząć dziergać.
Mustang

Spore rozczarowanie
Pięć sióstr, sierot, wychowywanych jest przez babcię, na tureckiej wsi. Gdy wchodzą w wiek dojrzewania, w ich wychowaniu zaczyna odgrywać duża rolę wujek, który ma jeden pomysł na ich przyszłość – zamążpójście. I tak po kolei, jedna po drugiej wkracza na drogę bycia nieszczęśliwą kobieta. Temat ciekawy, ale jak dla mnie nie najlepiej skręcony.
To samo można powiedzieć i o kolejnym filmie. – Niewygodna prawda.

Wybory w USA, Bush staruje na drugą kadencję. Dziennikarze dostają do ręki kompromitujące go materiały, ale niestety tylko kopie. W decydującym starciu zostają zepchnięci do rogu, w którym toczy się dyskusja na temat wiarygodności posiadanych przez nich materiałów, ginie kwestia tego, co jest w nich opisane.
Niestety podobnie jak w Spotlight, tu również zabrakło pomysłu jak przedstawić tę historię. Ale jest rewelacyjna jak zwykle Cate Blanchet. A patrząc na Roberta Redforda nabrałam pewności – on jest na bank reptilianinem!
