367

Kochany pamiętniczku

Z dietą gorzej niż źle. Co się zawezmę i sobie po odmawiam, chwilę później przypominam sobie wspomnienia ludzi, którzy w zły czas mieli sobie za złe, że nie korzystali. gdy jeszcze była taka możliwość i na konto tego co może się zdarzyć, postanawiam brać garściami, póki jeszcze  mogę.

I tak w kółko. W dodatku okazja goni okazje. W tym tygodniu przyjęcie u Majki, gdzie były bardzo dobre pieczone gruszki, które w pierwszej chwili wzięłam za ziemniaki.

Wiosenny spacer z Gabrysią po Podkowie Leśnej:


Zakończony obiadem w Werandzie


Spotkanie z Kasią.Eire która za chwilę wyda swoją pierwszą książkę, a ponieważ towarzyszyłam temu projektowi od początku, to  mimo że na co dzień nie czytam książek z tego segmentu, w tym przypadku niecierpliwie czekam kiedy wezmę ją do ręki:

I Szarotki, jak zawsze z ciastem Doroty

i na które Gosia przytargała worki estońskiej kauni i lnu. Na len się nie skusiłam, na kauni jak najbardziej. 

 

Na szczęście nie wszystkie sytuacje, w które się wplątuje kojarzą się z suto zastawionym stołem. W tym tygodniu poszłam na rozmowę o duchowej kondycji Polaków: 


Wołanie na puszczy. Dobrze że ciągle jeszcze są takie miejsca gdzie się stawia pytania i nie oczekuje łatwych odpowiedzi. Spotkanie z Wojciechem Burszą jest ostatnim z tego cyklu i zamierzam na nie podreptać – odsłuchanie w necie to nie to samo. 

Poczułam się też jak prawdziwy kinoman. Poszłam na film, o którym wiedziałam, że chociaż gra w nim  Rachel Weisz i Colin Farrell jest filmem niszowym 


Ale był w klimacie tak podobny do greckiego Kła, że aż zahaczał w tym o plagiat. Po przyjściu do domu okazało się, że nic w tym dziwnego bo oba filmy nakręcił ten sam reżyser, Yorgos Lanthimos 

Social fiction, świat w którym nie można być samotnym. Chwilę po stracie partnera, jest się zabieranym do pensjonatu gdzie ma się 42 dwa dni na stworzenie następnego związku. W przypadku porażki, jest się zamienianym w wybrane przez siebie zwierzę. Sama historia, nawet biorąc pod uwag że to gatunek „fiction”, jest mało spójna, tyle że nie o to w tym filmie chodzi. Urok tego filmu to pure nonsense scenki, które w całości składają się na film grozy.