Tym razem postanowiłam posprzątać codzienność, zebrałam się w sobie i rozebrałam choinkę. Zwiędła, zmalała, zsiniałą, ale do połowy lutego nie zgubiła żadnej igły.

Czasu na zajęcie sie sobą za dużo nie miałam bo pojechałam na wieś. Miało być dużo brydża, było go mało.

Z braku brydżystów, ktorzy szybko wrócili do Warszawy, poszłam na wiosenny spacer

Niestety młodsze pokolenie nie jest zainteresowane zaadaptowaniem tej stodoły na dom niespokojnej starości, więc trzeba coś nowego wymyśleć

Skoro zabrakło brydża, zabrałam się na wsi za kolejny Misiokocyk. Powinien mieć cztery rzędy misiów, ale by uniknąć robienia z 5 motków na raz i ograniczyć ich liczbę do trzech, postanowiłam robić listwe boczną z tej samej wełny co brzegowy miś. Po powrocie do domu okazało się, że mam za mało zielonej wełny, nie starczy na czwarty rząd

Kolejne Szarotki – kolejny nowy lokal. Tym razem spotkałyśmy się w galerii Duży pokój na Wareckiej. Jeszcze jeden super lokal, wynajmowany przez miasto organizacji pozarządowej. Szarotki zaczęły się o 16, skończyły przed 20. W tym czasie galerię zdjęć przyszły zobaczyć trzy pary. Nie za dużo.
