375

Jestem znowu w Londynie – problem zużytych choinek, jak widać na poniższym zdjęciu,  jest ogólnoświatowy.


 

W samym centrum byłam raz – przytaszczyłam do domu stację parową. Tego dnia (piątek) zrobiłam 24 953 kroki!

Bo ja teraz wszystko o sobie wiem:

Zamarzyłam o tym gadżecie po  przeczytaniu wpisu Pimposhki, córka uhonorowała moje urodziny. I mam!

A babciuję tradycyjnie:

I mniej „tradycyjnie”. Byłam w kościele przerobionym na pocztę i klub dla dzieci.

Z drugiej strony – jest taki obraz mam go przed oczami (ale nie mam jak zapytać Gumisia, ona by wiedziała kto go namalował i kiedy): wnętrze katedry, a w niej tętniące życie miasta, na pierwszym planie pies, obok kupcy.  

Zakończył się tegoroczny konkurs Scope100. W porównaniu do zeszłorocznej edycji, w tym roku –  poza jednym filmem – wszystkie były warte obejrzenia. Nie wiem jaki film zostanie wybrany – gdyby to ode mnie zależało, nie wskazałabym zwycięzcy.  Każdy z nich miał „cuś”, ale żaden nie miał tego „cusia” więcej. 

Tyle, że się w tym roku nie popisałam. Wszystko przez to, że z niczym się czasowo nie wyrabiam i zostawiam na ostatnią chwilę. Czasami nie udaje mi się wyrobić na zakręcie – w przypadku Scope nie zdążyłam wkleić oceny jednego filmu (The Apostate). Słusznie założyłam, że z powodu awarii (ostatniego dnia, przez ponad godzinę strona nie działała), będzie wszystko o tę chwilę przedłużone, ale zapomniałam, że w Londynie mam godzinę mniej.


Chevalier

Ze wszystkich filmów w tegorocznej edycji Scope ten film ma chyba największy „potencjał dystrybucyjny”, Kilku mężczyzn spędzających urlop na łódce na Morzu Śródziemnym postanawia urządzić zawody, który z nich jest najlepszy (łącznie z mierzeniem siusiaków) Tylko zabrakło pomysłu – kilka fajnych scen to za mało, by wypełnić cały film. Najbliżej mu do komedii, ale jak na komedię, zbyt toporne. Dramat też nie. Pokazanie na obrazkach że chłopcy emocjonalnie zatrzymują się na poziomie 12-14 latków jest mało odkrywcze. Można powiedzieć o tym w dużo ciekawszy sposób.   

Peur de Rien 

Film o dojrzewaniu, ambitnej dziewczyny z Libanu, której z powodzeniem udaje się znaleźć swoje miejsce w Paryżu. Główna bohaterka stara się „zalegalizować” swój pobyt studiując, od pierwszego dnia w Paryżu nie ma żadnych problemów adaptacyjnych – porównywanie z obecną falą imigracyjną nie ma sensu Ładna bajka o życiu, w której nawet gdy po drodze zdarzają się przykre sytuacje, wszystko dobrze się kończy. Morał z tej bajki jest taki, jak we wszystkich bajkach o księżniczkach, że trzeba być ładną i ładnie się uśmiechać. A ładne bajki ogląda się z przyjemnością. Inna sprawa, że szybko się je też zapomina.

Mediterranea

Trudno powiedzieć, na ile film jest dobry, a na ile sam temat – nielegalna imigracja z Afryki do Europy – ciekawy, Na pewno na tle innych, obejrzanych filmów niebanalny. Film niby udaje,że film przedstawia racje „obu” stron (może na poziomie faktów dałoby się to jeszcze obronić, ale na poziomie emocji już raczej nie), Z tym że nie jest to dokument więc trudno czynić z tego zarzut. Reżyser chyba chciał za dużo opowiedzieć – stąd zbyt wiele jest w tym filmie porwanych wątków, nie zakończonych scen. Ale równoważy to bardzo dobre aktorstwo I tempo. Film bardzo dobrze się ogląda. Zważywszy na temat, film jak najbardziej na czasie. Prawdopodobnie filmów na ten temat będzie coraz więcej, ale chyba nie w tak w sumie sielsko-łagodnym klimacie. I to co jest jego zaletą,może stać się wadą. Dynamika tego zjawiska jest tak duża,że za kilka miesięcy – a wtedy by był wprowadzany na ekrany -mógłby trącić myszką I w swojej wymowie całkowicie rozmijać się z nastrojami widowni. A znowu nie jest takim arcydziełem, by „mimo wszystko” się obronić.

El Apostate

Wygląda na to, że dwa topowe tematy filmowe to nielegalna imigracja i niedojrzałość mężczyzn. Tu patrzymy jak boryka się z życiem trzydziestokilkuletni wieczny student, który czując potrzebę „samookreślenia” postanawia dokonać aktu apostazji. Tyle, że jest to jeszcze jedna rzecz, która mu nie wychodzi. Ci którzy pójdą na film zwabieni tytułem, mogą poczuć się rozczarowani – nie jest on w żadnym wypadku obrazoburczy. Film-fotografia problemu wiecznych chłopców ładnie o tym opowiada, nie siląc się na analizę tego zjawiska. Adresowany do wszystkich, bo obok każdego z nas żyje nie jeden wieczny chłopiec. A że miło się ogląda, będzie się podobać.

 

komentarz do atakującej  mnie rzeczywistości 

Anegdota ze wspomnień Szymona Kobylińskiego

Występują: jego kilkuletni syn  Maciek i żona Danka 

Maciek pochwalił się mamie, że uwolnił muchę z pajęczyny. Na co matka opowiedziała mu jak to pajączek cały dzień plótł tę sieć, wiatr mu ją zrywał, a on słaniając się z głodu poprawiał nitki, A gdy już  wreszcie skończył robotę i w sieć złapała się mucha, nie zdążył jej zjeść, bo przybiegł chłopiec i ją z tej sieci uwolnił.

Zasępił się Maciek i zawołał: to ja mu teraz dziesięć much złapię!

Na co matka opowiedziała mu o muszce, jak to gdy gdy zaplątała się w pajęczą sieć, z przerażeniem myślała o czekających  na nią w domu dzieciach, jak sobie bez niej dadzą radę …  i dalej w tym klimacie snuła swoją opowieść o muszce…

Maciek zadumał się i po dłuższym namyślę zakrzyknął: Wiem co zrobię. Zapomnę tym!