Wszystko co lśni Eleanor Catton

I za co ten Booker?
Najmłodsza laureatka, najgrubsza książka. I to by było na tyle z tym „naj”, bo na pewno nie i „najlepsza”.
Pełne wdzięku powieścidło. Nowa Zelandia, druga połowa XIX wieku. Do miasteczka Hokitika przypływa młody Anglik, Walter Moody. Tak jak i inni chce wzbogacić się poszukując złota. Zaraz po przyjeździe, przez przypadek, uczestniczy w spotkaniu 12-mężczyzn którzy zebrali się by omówić wydarzenia, które wstrząsnęły tym małym miasteczkiem. Słuchając snutych na tym spotkaniu opowieści, powoli poznajemy mieszkańców Hokitika.
Ciekawe postacie, wciągające historie, uroczy, przypominające stare westerny klimat, ale … to wszystko można było opowiedzieć na 400 stronach, nie 900.
Wanna z Kolumnadą Filip Springer

Temat – obecna gdzie okiem nie sięgnąć, atakująca z każdego rogu ulicy brzydota, mega ważny. Ale mam wrażenie, że autora przygniótł: jest dla niego zbyt ważny i przejmujący, bo opowiedział go bez wdzięku jaki miała jego Miedzianka-historia znikania, czy budzącego zaciekawienie zamknięta w popularnym warszawskim blokowisku historią, opowiedziana w Zaczynie. O Zofii i Oskarze Hansenach.
Książka Wanna z kolumnadą to krzyk rozpaczy. Rozumiem autora, bo jak jadę autem przez Polskę, to staram się nie podnosić głowy z nad czytnika, czy drutów – oczy bolą gdy patrzy się na ten zapaskudzony betonowymi koszmarkami krajobraz. Ale za dużo w tej książce publicystyki przypominającej stukot kolejowych kół: jest źle, jest tragicznie. Z drugiej strony wystarczy zamknąć oczy i zwizualizować sobie dowolny hotel Gołębiowskiego …
Skończyłam I tom Antologii (co oznacza, że przynajmniej jedno z tegorocznych wyzwań udało mi się zrealizować).

Końcowe reportaże, już z czasow realnego socjalizmu, nie były już dla mnie takie ciekawe (już nawet mir chce mi się w tym ostatnim odcinku omówić). Na szczęście, gdy już przestałam wierzyć, że uda mi się jeszcze natknąć na coś ciekawego, dotarłam do ostatniego, w którym Wiesław Gornicki opowiedzial o blackoucie na Zachodnim Wybrzeżu w 1965 roku. Nawet bez grabieży i rozrób jakie towarzyszyły późniejszym blackotom, rozmiar chaosu robi wrażenie. Po przeczytaniu, warto zamknąć oczy i wyobrazić sobie wyłączenie sieci na jakimś większym obszarze. To będzie się działo.