Częste nocowanie u mamy powoduje, że noszę w torbie za dużo rzeczy i co jakiś czas coś gubię. Tym razem zgubiłam robioną przeze mnie czapeczkę. Szkoda, bo kupiłam na nią fajną wełnę (jakoś tak jest, że przyjemniej się robi z nowej, wyszukanej w necie włóczki). Miał być kolejny Kilimek, zrobione w ubiegłym roku zgubiłam:

W tej sytuacji postanowiłam siebie ukarać i przed kupieniem kolejnej wełny, zrobić coś wykorzystując zapasy:

I tak paskudnej czapki dawno nie udało mi się zrobić.

Jest taka brzydka, że pewnie nie uda mi się jej zgubić. Jednak Kilimki trzeba robić z cienszej wełny i najlepiej wychodzą, gdy jedna z nich jest melanżowa.
Jedyne co w tym tygodniu cieszy, posprzątany na zimę ogród.

I tak na siłę szukając jakiś dobrych wiadomości, pomyślałam sobie, że jak przywrócą dawny wiek emerytalny, mam przed sobą tylko dwa lata pracy.
A tymczasem słuchając radia, nie zdążyłam podbiec i wyłączyć blok reklamowy i … aż siadłam z wrażenia. Z reklamy w Trójce dowiedziałam się, że zakończyli remont na trasie Wwa-Skierniewice i teraz to myk, 67 minut i już jest się na miejscu. Ani słowa o tym, że zaraz zaczynaja następny i wstępnie planują wyłączyć ruch, a i ten co zrobili muszą podobno odcinkami poprawić. Może i takie są prawa marketingu, ale jak to usłyszałam szlag mnie trafił