Byłam w tym tygodniu na pierwszych zajęciach z fotografii. Póki co szału nie ma, może za jakiś czas będą widoczne efekty. Na razie wiem tyle, że moim kompakcikiem daleko nie polecę – wszyscy pozostali uczestnicy kursu mają wypasione lustrzanki, na szczęście moje ambicje są proporcjonalnie mniejsze. Zawsze też mogę się zainteresować fotografią artystyczną i gdy coś schrzanię, zamiast zrobić lepsze, uznać że taki był cel, by było niewyraźne.
W tym tygodniu, w ramach mojego osobistego wyzwania, chodziłam w Funczalu:

Na zajęciach dowiedziałam się też, że takie zdjęcie to dyptyk.

A takie tryptyk:

Mój tryptyk dokumentuje konserwację dachu. Przyjechał Bojar, odczyścił dach z mchu, wypryskał i teraz jest jak nowy. Mchu było tyle, że zabrało mu to cały dzień. Morał z tego taki, że jak się ma tyle sosen nad dachem, trzeba go czyścić częściej niż raz na 10 lat.
A w weekend, tak jak chyba całe stado, byłam na cmetarzach. Z jednej strony na wolskim cmentarzu było dużo mniej lampek, może powstanie jest już passe?

Z drugiej, wzory wieńców świadczą o patriotycznym wzmożeniu

Na grobie Marka Hłaski pojawiły się butelki i papierosy. Może były już wcześniej, ale zauważyłam to po raz pierwszy.

Tyle się mówi o otaczającej nas brzydocie. Postanowiłam to dokumentować. Na początek blok na Okopowej.
