Ręce opadają. Ciekawe czy na peronie w Pruszkowie będą świętować rocznicę rozpoczęcia przebudowy przejścia:

Postawili tablice, bo Unia kazała, ale że kazała tylko robić, a nie zrobić to robota „wre”:

Zdjęcia zrobiłam koło 15 – przez ponad 20 minut nikogo, poza tym panem (który cały czas siedział), nie udało mi się zobaczyć.
Byłam u Joluśki na działce

W środku przybywa odrestaurowanych przez nią znalezionych na śmietnikach mebli (takie ma hobby)

Na zewnątrz rosną grzyby – tyle zebrała gdy wyszła na półgodzinny spacer (nie żadne knieje, lasy pod Grójcem):

Potem poszłyśmy razem do lasu, ona dalej zbierała grzyby, ja widziałam tylko muchomory

I kolejny raz na własne oczy przekonałam się, ze ustawa śmieciowa nie działa: lasy nadal są wysypiskiem śmieci.
Dalej, przynajmniej raz w tygodniu zakładam na siebie coś własnoręcznie zrobionego. Tym razem, jeden z moich ulubionych kardiganów.

A ponieważ na zdjęciu nie widać jak ten sweter jest piękny przypominam:

Chciałabym zrobić coś, z czego bym była tak zadowolona jak z tego swetra.
Zaczęłam wprawdzie kolejna chustę, ale już widzę, że nie będzie moją „ulubioną”. Robocza nazwa to Nielejsik. Plan był taki, by we wzorze nie było śladu ażurów: oczka na środku miały być dodawane tak, by nie było widocznych „dziur”, ale bez nich nie widziałam gdzie jest środek i cały czas się myliłam, zrezygnowałam więc i poszłam na kompromis. Tyle, że w tym samym momencie przestałam już tę chustę tak lubić.

W tym tygodniu rusza sprzedaż biletów na Warszawski Festiwal Filmowy. Dwa lata pod rząd, byłam w tym czasie w Londynie. Teraz znów mam zamiar kinowo „zaszaleć” Jutro idę po program i zaczynam studiować.