434

Jedno z moich ukochanych opowiadań Mrożka to Mały Przyjaciel. Zaczyna się tak, że pewnego dnia jeden bardzo zły pan wracając z kolejnego łajdactwa natyka się na bezdomnego kotka i chcąc odkupić chociaż część popełnionych łajdactw, przygarnia go do domu. Stała się rzecz dziwna, już następnego dnia ze zdziwieniem zauważył, że:

po przepitej nocy i skrzywdzeniu pewnej sieroty, wcale nie odczuwałem żadnych przykrych objawów, które, niestety, są nieuniknionym zwykle następstwem podobnych wykroczeń. Ani śladu zwykłego bólu głowy czy też zawrotów i kurczów. Przeciwnie: czułem się rześki, wyspany. Przyjemność, którą zawdzięczałem oszołomieniu i niegodziwości i za którą spodziewałem się ciężko odpokutować, pozostała w mej pamięci nadal żywa i wabiąca, kary zaś nie doznałem żadnej. Nie odczuwałem również żadnych wyrzutów sumienia w związku z sierotą. Muszę powiedzieć, że sierotę krzywdziłem niechętnie, ponieważ znam siebie i wiem, że przed gryzącymi wyrzutami sumienia ujść się nie da. Tymczasem nie tylko odczuwałem żadnych, najsłabszych nawet wymówek.

Od tego dnia, bohater tego opowiadania, nie nękany wyrzutami sumienia, grzeszy coraz bardziej, za to kotek chudnie, mizernieje i coraz gorzej wygląda …

Przypomniałam sobie o tym opowiadaniu gdy dostałam sms-a od córki, że właśnie przebiegła 9 km i straciła 600 kcal. Tak per analogiam: im więcej ona wdraża w życie swoich kolejnych pomysłów, tym bardziej ja koncentruję się na snuciu moich (równie ambitnych) planów …

Tak na przykład wyglądał Dzień Dziecka, wyprawiony przez osobę która podobno jest na diecie:

Jednym z usprawiedliwień jest to, że czasu brak. Tyle, że sama widzę jak marnotrawię go na potęgę.

W Swetrze Pani Ani pokazywany tydzień temu rękaw sprułam, bo  „bufka” była straszna …

Potem zrobiłam kolejny rękaw … sprułam, bo nie zauważyłam że prawie na samym początku „przesunęłam” warkocz o dwa oczka …

Zaczęłam i znowu sprułam z 10 centymetrów, bo nie zauważyłam że krzywo (nie w jednej linii) zbierałam oczka …

Więc tak patrząc z boku, to zrobiłam już kilka swetrów, ale ciągle jestem w połowie jednego:

 

Za chwilę wianki. Według Szczepana, wiejskiego mędrka i alkoholika, sąsiada Ańćki, co do tego czasu nie zostało zrobione, w tym roku już zrobione nie będzie, bo po po wiankach wakacje, Zaduszki, Gwiazdka i koniec roku. Tymczasem ja, poza tym że z tyłu głowy mam co powinnam w tym roku zrobić, nawet pompy nie uruchomiłam i wszystko w ogrodzie usycha. W dodatku coś toczy mój dąb. Jego liście się nienaturalnie świecą, a na liściach buszują jakieś pomarańczowe glizdo-robaczki. 

Lolek ma nowa miejscówkę do wylegiwania się na słońcu:

 

Ale on przynajmniej ślepy i stary krzywdy żadnej nie czyni. Drugi kot sąsiadów cały dzień poluje i niestety jest w tym dobry – na trawniku tylko piór przybywa.

A ja zalogowałam się na Mubi.com:

 

Za 12,50 miesięcznie mam dostęp do tzw. ambitnych filmów. Dziennie przybywa jeden film, jeden ubywa – w puli cały czas jest dostępnych 30. Sporo z nich to przeraźliwe starocie. Ale też nie mam czasu by codziennie odpalać jeden film. W dodatku mają angielskie napisy, więc przy okazji odhaczam zadanie ” nauka języka angielskiego.