508

Z pamiętnika wk … konsumentki

Jeżeli chłopakom pozwolą na realizację tego pomysłu, to znaczy że nie leci z nami juz żaden pilot:

Na mapie wygląda to ładnie, skomunikowanie z metrem sugeruje, że jest to przemyślany plan, ale  … jak można przeczytać w tekście pod tym rysunkiem:

Problemem jest przecięcie nowej linii średnicowej ze starą na tyłach Dworca Zachodniego. To bardzo ruchliwe miejsce. Wiosną pisaliśmy, że kolejarze planują tu nowy wiadukt i bezkolizyjne skrzyżowanie torów. Ten projekt okazał się zbyt drogi i trasy pociągów będą się przecinały. – Wiadukt pozwoliłby na pełne uniezależnienie jednej linii średnicowej od drugiej…. 

Przekładając na polski: planują skrzyżowanie na którym będą w godzinach szczytu przepuszczać, sterując światłami semaforów, kilkadziesiąt pociągów na godzinę!

Ale zanim zaczną przepuszczać te pociągi, najpierw przepuszcza 8 miliardów, bo tyle ma to kosztować. Na promocję, plakaty, konkursy, szkolenia 3%? A może i 5% ?

Ale też robią co chcą, bo nie ma nadziei na obywatelski protest. Jak pokazuje los grupy Łódź-Warszawa-Ciężka nawet wspólny interes i wspólne branie w kość nie potrafi zjednoczyć 4,5 tysiąca poszkodowanych. Zaprosili Adminów na kilka spotkań, wpuścili na grupę parę troli i jest pozamiatane. Jest dobrze. A nawet jak nie jest dobrze, to jest lepiej i będzie dobrze jak skończy się remont. I część grupy to kupuje.

 

Ale też by tak tylko na jedną konsumencką nutę nie zawodzić: dogadałam się z NC+.  Poszliśmy na „kompromis” – nie dostałam, tak jak chciałam, za friko dekodera z nagrywarką i będę za niego płaciła 5 zł miesięcznie. Ale jednocześnie o 5 zł obniżyli mi abonament. Czyli obie strony wyszły z twarzą.

 

No i mogę się już pochwalić co mnie tak ostatnio pochłonęło: fotoalbum dla Anki ze zdjęciami dokumentującymi jej pierwsze 10 lat życia:


Zamówiłam w Empiku była promocja, za 44 strony A4, w twardej oprawie zapłaciłam 65 zł. Sam album bardzo łatwo się składa, aplikacja do tego jest z tych „przyjaznych”, ale to pod warunkiem że ma się w miarę dobre zdjęcia. Moje były nie tylko poplamione i podarte, kolorowe miały jeszcze w dziwny sposób „pozmieniane” kolory. Obróbka tych zdjęć zabrała mi ponad dwa tygodnie, by zdążyć przed świętami, wzięłam nawet jeden dzień urlopu. Ale efekt jest. 

W domu to co miało być zrobione, nie zostało zrobione. Pan hydraulik po raz kolejny nawalił: nie wymienił zniszczonych płytek ani nie przeczyścił pieca. Ale za to pan od ogrodu, który pewnie nie ma teraz zleceń, sam z siebie przyszedł i pociął gałęzie.  

A w ogrodzie czeka już na wniesienie do domu piękna jodła: