Chwilowo nie ogarniam rzeczywistości.
Aby nie zwariować – nie stać mnie by 4-5 godzin dziennie tracić na dojazdy – w tygodniu często nocuje w Wwie. Ale nie umiem się tego wszystkiego pozbierać i ułożyć z tego tygodniowy rytm. Nic nie robię, na nic nie mam czasu – mam tylko różne postanowienia.
Zanim je wdrożę, polecam przeczytanie listu Filipa Springera do obecnej Minister Infrastruktury.
On na wesoło, a ja na poważnie mam problem.
Z jednej strony momentami przerażają mnie widoczne na każdym kroku dowody na to, że system traci sterowność – sytuacja na PKP ma bardzo dużo wspólnego z wyborami, poczynając od tego, że w obu sytuacjach nikt za tę sytuacje nie jest odpowiedzialny. Z tego punktu widzenia, lepiej by Pendolino nie okazało się wielkim bum. Bo takie mniejsze dzieją się cały czas: po falstarcie ze sprzedażą biletów, w tym tygodniu można było przeczytać, że unia zmniejszyła wysokość dofinansowania – uznała, ze skoro nie mamy torów na których pociągi mogłyby rozwinąć prędkość 220 km/h, niepotrzebnie kupiliśmy (czytaj: przepłaciliśmy) tak szybki pociąg.
Ale z drugiej trony, tylko wielkie Pendo-bum, spowoduje, że spojrzą na ręce zarządzających koleją.
A takie życie jak teraz prowadzę, to w dłuższej perspektywie rozwala. Właśnie staję się tego ofiarą.