513

Czekając  aż przyjdzie wełna na Sweter pani Ani, popełniłam kolejną czapeczkę: Wiatraczek. Czubek czapki, może jest i fajny, ale na lampce, na głowie juź nie tak bardzo. Jednak pewne modele są zastrzeżone jedynie dla przedszkolaków.

 

Wełny z której zrobiłam tę czapkę sporo jeszcze zostało. Teraz zrobię rękawiczki, a potem zważę co mi zostało. Jak starczy, pojadę do końca i zrobię czapko-szalik (proporcje wezmę z czapki, którą lata temu przywiozłam z Estonii). 

Ale to za chwilę. teraz Sweter pani Ani, w skrócie SPA.

Podeszłam naukowo:


I ruszyłam:

 

 

dobry film

Dobry film w tym tygodniu widziałam: Mama.

Opowieść o wychowywaniu dziecka z ADHD.

Główną bohaterkę poznajemy gdy odbiera syna z zakładu resocjalizacyjnego, Możemy się domyśleć, że oddała go tam po śmierci męża – w pewnym momencie pada zdanie, że bardzo się wtedy pogorszył jego stan. Teraz pełna dobrych chęci, zamieszkuje z nim w podmiejskim domu i podejmuje kolejną próbę dania sobie rady z chorobą – nie jest to łatwe, bo jego ADHD jest z tych „trudniejszych” do okiełznania.

Bardzo ciekawie przedstawiony problem. Bez łatwych recept (tak naprawdę chyba bez żadnych recept). Dziwne, że ten film przechodzi bez echa.

 

Za jakie grzechy dobry Boże

Milusia francuska komedia o multiculti.

Trzy córki zamożnego, żyjącego w pięknym domu na francuskiej prowincji konserwatywnego małżeństwa wyszły za mąż, za: Marokańczyka, Żyda, Chińczyka Rodzice chcieliby by przynajmniej czwarta, ostatnia córka, wyszła za Francuza. Jak widać na plakacie, nie wyszło – ich kolejny zięć ma czarną skórę. 

Typowa francuska komedia – może i nie najmądrzejsza, mega upraszczająca, ale pełna iskrzących dialogów i co chwilę wywołujących salw śmiechu.


Z pamiętnika wk … konsumentki

Grupa Łódź-Warszawa-Ciężka przeprawa przeżywa kryzys – może i przetrwa, ale w oddolny ruch konsumencki się już raczej nie przerodzi. Straciła impet.

Może to zabrzmi gorzko, ale moim zdaniem grupa spełnia oczekiwania PKP pełniąc rolę wentyla bezpieczeństwa. Podejmowane przez tę grupę działania nie są w żadnym stopniu dla nich zagrażającej żaden prawnik, pozew zbiorowy, żądanie renegocjacji planu remontów. Dalej przy planowaniu remontów nie istnieje kategoria: koszty społeczne. Ostatnio na przykład zabrali się za remont przejazdu w Pruszkowie – roboty na tydzień, góra dwa – a oni zapowiedzieli ze potrwa to pół roku i pasażerowie muszę się liczyć z „trudnościami”. Prawdopodobnie wynika to ze sposobu rozliczania, może chodzi o to że przez tydzień nie rozliczyliby odpowiedniej ilości „roboczogodzin”? Pewnie podoba się to i kolejarzom, pociągów 10% tego co było, a stan zatrudnienia bez zmian.

Trwają tam niby jakieś rozmowy, negocjacje, ale z boku patrząc, oburzające jest siadanie z nimi na tych warunkach do stołu: to oni, ponowie tej sytuacji dyktują warunki. Prawdopodobnie, nie zgadzają się na obniżkę cen biletów, bo jak to w negocjacjach: na coś trzeba się zgodzić (autobusy), na coś nie (obniżka cen biletów). Ostatnio oburzenie grupy spowodowała ulotka kandydatki PO w Żyrardowie, w której pochyliła się z troską nad losem dojeżdżających, kiedy ci ostatni nigdy o niej nie słyszeli. Z kolei admin grupy promuje kandydata PSL na burmistrza Skierniewice, co oburzyło co poniektórych, bo w ten sposób grupa została wplątana w lokalną polityce (admin broni się tym, że on już wcześniej się tym interesował i chodził z nim na spotkania).

Tymczasem mnie w materiałach wyborczych z Żyrardowa oburzyło zupełnie coś innego – to że jakiś kandydat przypisuje sobie czyjeś zasługi to wyborcza norma, wszyscy też mówią to, co wg nich ludzie chcą usłyszeć. Ale też nie mówią tego, co mogłoby ich zdenerwować, źle nastawić. I tu widać wygraną PKP. Zwyciężyła ich narracja. Kolejni kandydaci powtarzają, ze jest modernizacja, muszą być utrudnienia.

Ale też nie widzę wyjścia z tej sytuacji – lud nie pójdzie na barykady, a gołym okiem widać, że nie ma woli politycznej by odebrać misiom te zabawki, Po tym jak Koleje mazowieckie „zorganizowały” transport kolejowy na Mazowszu, właśnie podpisano porozumienie z Gronkiewicz, przewidujące integrację z warszawską komunikacją – widocznie niektóre dotacje muszą mieć element „miejski”. To, że cały ten remont to jedna wielka ściema, dowiemy się dopiero w 2020 roku, kiedy skończą się unijne dotacje, a w budżecie zabraknie środków na doprowadzenie tego co „zmodernizowali”, przynajmniej do stanu przed remontem.