Komputery podobno miały nam ułatwić życie, tymczasem kradną wolny czas i spokój.
Cały zeszły weekend poświęciłam na konfigurowanie smartfona (a teraz tak się dobrze dogaduję z moim telefonem, że boję z kolei się go zgubić). Za to ten weekend zmarnował mi mój laptop: przestał gadać z routerem. Router nie jest zepsuty, sieć w stacjonarnym śmiga, w komórce czy w Kindlu mam WiFi. Karta sieciowa w laptopie też jest ok, bo laptop widzi inne routery i bez problemu loguje się do innych sieci. Tydzień temu był Jack, zmusił go do zobaczenia i mojej sieci, ale po restarcie wszystko wróciło do poprzedniego stanu.
Normalnie pomógłby mi synek. Ale już od dłuższego czasu tyle go mam, co sobie na zrobione przez niego, zawsze fajne zdjęcia popatrzę. Taka na przykład wersja Piety z wojskowego cmentarza:

Podjął wprawdzie próbę pomocy na odległość – nawet odkryłam w Windows 8 okienko do wpisywania komend cmd, ale się nie udało. Poddałam się, Jakoś postaram się przeżyć do powrotu synka bez WiFi w laptopie – na szczęście to już niedługo.
Za tydzień zaczynam Sweter pani Ani. Kupiłam Merino Exclusive:

Czekając na wełnę popełniłam kolejną żakardową czapeczkę z resztek:

Mogłabym już chyba opatentować wzór:

Ale i tak żadna nie dorównuje urodą tej pierwszej – niestety jak to w życiu bywa, była tak piękna, że zanim się nią nacieszyłam, już ją zgubiłam.
Bogowie

To ma być dobry film? Dawno nie byłam na czymś tak przereklamowanym.
Wszystkie wady polskich filmów na raz. Sztywna, teatralna gra. Bardzo kiepskie dialogi. Powtarzanie tych samych scen, w tym akurat filmie reżyser „pokochał”: szybką jazdę samochodem, widok serca podczas operacji, zadumę bohatera oraz nawiązujące do Chopina tło muzyczne (czyli brzdęk klawiszy) jako tło do widoku łanów polskich pół …
Słowem lata 70-te, skręcone w manierze serialu telewizyjnego z tamtych lat.
Jest taka możliwość, że Tomasz Kot bardzo dobrze zagrał Religę i tu tkwi wartość tego filmu. Nie znałam Religi, poszłam na film fabularny, nie dokument i ledwo wysiedziałam do końca.
Geograf przepił globus

Postradziecka Rosja.
Bohater filmu zatrudnia się w szkole jako geograf. To zadanie przerasta go (podobnie jak i inne życiowe wyzwana, poczynając od małżeństwa) i idzie na żywioł. Przychodzi mu to stosunkowo łatwo, bo rzadko kiedy bywa trzeźwy.
Opowieść o żyjących w brzydkich miastach nieszczęśliwych ludziach, zapijających pragnienie wyrwania się gdzieś, gdzie żyje się lepiej i szczęśliwie.
Słowem nie jest to komedia Ale ponieważ na szczęście nie jest to polski film, więc nie ma w nim taniej dydaktyki i jak na na to o czym opowiada film jest dość pogodny i fajnie się go ogląda.
Mandarynki

Abchazja, czas ostatniej wojny. Opowieść o przyjaźni dwóch Estończyków, ich bliscy wyjechali w rodzinne strony, oni zostali i starają się dalej uprawiać mandarynki.
Piękna, kameralna antywojenna ballada.
Z pamiętnika wk … konsumentki
Cytaty z odpowiedzi Polskiej Energetyki Pro – nóż się w kieszeni otwiera:
Pani zarzuty nie mają oparcia w rzeczywistości (…) Pani twierdzenia są gołosłowne i nie poparte żadnymi dowodami możliwymi do zweryfikowania.Nie sposób przyjąć Pani argumentacji dotyczącej wprowadzania w błąd skoro podpis został złożony w kilku miejscach na kilku dokumentach a dodatkowo w Oświadczeniach Odbiorcy potwierdziła Pani,iż ma świadomość zawarcia umowy z Polska Energetyka Pro sp. z o. (…) Zakładając hipotetycznie, iż brak świadomości Pani co do drugiej strony umowy mógł być wynikiem niezapoznania się Panią z dokumentami, a mimo to ich podpisaniem. Również i w takim przypadku nie można by było mówić o błędzie.
Rozmawiałam z Miejskim Rzecznikiem Konsumentów – Teraz jak mama wymówiła umowę z Polską Energetyką Pro i wróci do RWE, RWE prawdopodobnie cofnie karę za zerwanie umowy, a Energetyka Pro ją nałoży. Jak mama jej nie zapłaci mają 3 lata na skierowanie jej do sądu. Z rozmowy z Rzecznikiem wynikało, że większość starych ludzi (w tej sprawie, tylko tacy do niej trafiają) poddaje się i płaci. A ja zastanawiam się czy nie czekając na to, aż oni pójdą do sądu, nie pójść tam pierwsza.