531

Nie wiem kiedy znów zobaczę mężczyznę mojego życia. Już tęsknię:


 

Byliśmy w bardzo fajnym miejscu na Kaszubach, agroturystyka, domy nad jeziorem, za którego czystość gospodarze czują się odpowiedzialni. Jak dla mnie za mało lasów, ale poza tym ślicznie. Polska z tamtej perspektywy wygląda trochę inaczej – na przekór demograficznym alarmom, rodzi się tam dużo dzieci, nasz gospodarz miał piątkę, najmłodsze roczne bliźniaki, więc nigdzie nie jest powiedziane, że na tym skończy.  I tak ponoć jest w większości gospodarstw. Goście też mieli dużo dzieci, poza nami nie było rodziny z mniejszą liczbą, niż trójka. A ponieważ nie było to tanie miejsce, widziałam z bliska bogate wielodzietne rodziny, a podobno takich prawie nie ma. 

Jak zawsze gdy opuszczę mój kokon, miałam okazję do poczynienia wielu obserwacji etnograficznych. Wiele lat temu, gdy jeździłam na Sekłak (tzw. Nadliwie), chłop u którego się zatrzymywaliśmy wygłaszał z pełnym przekonaniem usłyszane od proboszcza w Jadowie mądrości (np. że lądowanie na Księżycu to nieprawda itp). Minęły lata, zmieniły się tematy. ale  zasada pozostała zasada. Skala ogłupienia też.

Z pamiętnika wk … konsumentki

Na wakacjach miałam oczywiście tablet i Kindla i starałam się być „na bieżąco”. Dzieląc się tym co przeczytałam, opowiedziałam przy stole o planach zamknięcia połączenia kolejowego WWa-Białystok – dzień, czy dwa później podszedł do mnie teść Anki i powiedział, że dopiero gdy sam przeczytał o tych planach, zdał sobie sprawę że ja nie fantazjowałam. Ta sytuacja pokazała mi, że gdy opowiadam w gronie samochodziarzy, przygody jakie przeżywa pasażer Mazowieckich Przewozów Regionalnych,  prawdopodobnie ludzie uśmiechają się przez grzeczność, traktują to jako przerysowane anegdoty, ale mi nie wierzą – nie mieści im się to w głowie.  

Skończyłam Abrazo i ostatnią rzeczą, którą z siebie wydam to zachwyt. Po powrocie do domu, aż sprawdziłam, czy na pewno robiłam zgodnie z wzorem. Ma to kształt szalika boa, nie wiadomo jak to nosić. Jakby tego było mało, dolny obręb wcale nie tworzy „pazurków”.

Próbowałam lekko „przykrochmalić”, ale nic nie pomogło.


Dużo bardziej podoba mi się darmowy wzór Maluka, o tym, że taki istnieje dowiedziałam się tutaj.  

Mam nadzieję, że z kamizelki będę bardziej zadowolona.

Kwiaty przeżyły mój dwutygodniowy urlop, tylko raz  wpadła do nich Staśka, bałam się że burze je powywracają. Tak byłam pewna, że wszystkie wyniosłam na dwór, że nie prosiłam jej by to sprawdziła – i tak w domu bez wody czekał na mnie przez cały czas jeden kaktus, ale wygląda na to, że też przeżył.


Rozejrzałam się po urlopie po domu, każdy kąt  dopomina się o zaopiekowanie. Podobnie ogród.

I sama nie wiem, czytać, robić na drutach, czy zająć się najbliższym otoczeniem. A muszę liczyć tylko na siebie – pan Staś, który czasami mi pomagał, poszedł „w Polskę”, a inni liczą sobie tak, że mnie na to nie stać.

Podobnie jak dom, ja również wymagam remontu. Nawet szukałam w sieci jakiś stron dla osób 55+, ale nić takiego nie znalazłam. jest sporo blogów prowadzonych przez młode dziewczyny, ale to nie ten segment. W tym też jestem skazana na siebie. I tak powracam do cyklu: 

Babcia trendsetterka

Ponieważ tak bardzo kocham siebie, że nie potrafię się sobą znudzić (świetnie o tym kiedyś śpiewał Maleńczuk), nie zrażona niezliczoną liczbą falstartów, kolejny raz postanowiłam „zabrać się za siebie”. Teraz (między innymi): 

  • na czczo będę piła sok z cytryny z ciepłą wodą
  • kolejne dni będę witać Powitaniem słońca:



  • a dzień kończyć medytacją. Zaczynam od próby skoncentrowania się przez 5 minut na swoim oddechu (zainspirował mnie artykuł w sobotniej Wyborczej, w dodatku Na pamięć.

A w sobotniej Wyborczej polecam artykuł o Fridzie Kahlo. Bardzo podoba mi się zdanie z jej dziennika: Piję, by utopić smutki, ale przeklęte nauczyły się pływać. Napisała je, gdy Diego Riviera związał się z jej ukochaną siostrą (o tym związku wiedziałam z filmu). Ale o tym, że Diego miał zaświadczenie lekarskie, że: nie nadaje się do monogamii, taki już się urodził, już nie.