539

Jeszcze nie wiem, czy jestem słaba, bo jestem rekonwalescentem, czy dlatego, że na coś jestem chora. Lekarze też tego nie wiedzą. Ale w tym tygodniu dowiedziałam się, że te wszystkie wyniki krwi, które liczą maszyny, są mało wiarygodne i zlecono mi „prawdziwe”, liczone ręcznie badania. Wszystko się dzieje w państwowym szpitalu, więc nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek naciągactwem.

Czekajac na to, jak się to wszystko wyjaśni trochę mnie rzuca od ściany do ściany. Był moment, że przypomniałam sobie o pracach domowych i postanowiłam umyć okna na poddaszu, na których od momentu ich wstawienia kilka lat temu, straszyły papierowe nalepki.

Zapału starczyło mi tylko na zmycie nalepek – tyle że aby nie zapomnieć nie złożyłam drabinki na poddasze. Podobnie z trawnikiem. Taki wertykulator to fajna rzecz, ale trzeba go jeszcze używać:


To akurat jest męczące.

Z drutami też nie mam sukcesów. Kamizelkę sprułam, im więcej robiłam, tym bardziej było jasne, że mogę się w nią nie wbić. Teraz osiołkuję: spruć do końca czy tylko dodać po ściągaczu więcej oczek. W przerwie przypomniałam sobie o Abrazo, w tej robótce z kolei pospadały oczka, w tym przypadku zapału mi starczyło tylko na to, by je z powrotem nawlec.  …

 

 

Dawno nie byłam w kinie. Na dobre filmy, np. na irański film Rękopisy nie płoną, chyba nie mam siły, bo pod byle pretekstem rezygnuję. Wystarczy mi, że nie potrafię się zdystansować od wypowiedzi naszych politycznych celebrytów. Ale podjęta próba poprawienia sobie humoru pójściem na komedię, też nie zakończyła się sukcesem.

Stulatek, ktory wyskoczył przez okno i zniknął to skandynawska komedia (wiem, że to jest oksymoron). Stulatek wychodzi przez okno domu starców i przez przypadek w jego ręcę wpada walizka pełna pieniędzy. Potem jak to w gagowej komedii, właściciele walizki go gonią, on uciekając poznaje wielu fajnych ludzi, przeżywa sporo przygód itd. Zdaję sobie sprawę, że mój opis jest mało oryginalny, ale to samo można powiedzieć i o filmie. Ma kilka fajnych scen i daje się go oglądać, ale nie jest to żadne arcydzieło.

Obejrzałam drugi sezon Newsroom:



Pierwszy sezon był oczywiście lepszy, ale drugi też obejrzałam z przyjemnością. Pomijając to, zwróciłam uwagę na to, że bohaterzy tego serialu posługują sie skrótami myślowymi, odwołując się do lektur. Nie wyobrażam sobie takiej konwencji  w polskim serialu. Może smędzę, ale jak o tym myślę to przypomina mi się fragment The passing of the elves z Władców pierścieni.

Mam takie wrażenie, ze im mniej ludzie czytaja tym więcej wydaje się ciekawych książek. Od początku roku, tak wygląda ruch na moim Kindlu: 


Biorąc pod uwagę, że czytam ok 70 książek rocznie, już niedługo będę miala więcej e-booków niż czasu w życiu na ich przeczytanie. A przecież nie samymi e-bookami człek żyje. gazeta wystartowała z kolejnym pożeraczem czasu –  obotnim dodatkiem Na pamięć.

Z pamiętnika wk … konsumentki

Na stronie Żyrardów po znajomości jest takie zdjęcie:

Napisałam na fejsie, że to zdjecie powinno wygrać w ogłoszonym przez Mazowieckie Przewozy Regionalne konkursie fotograficznym. 

W niedzielę moja mama jechała do Brwi.

Była na dworcu o 11.30, odjechała półtorej godziny później – pociąg o 11.30 nie przyjechał, a ten o 12.40 był spóźniony. Na stronie mazowieckie.com nic nie było na temat odwoływanych pociągów. Zadzwoniłam na informacje, gdzie pani mnie poinformowała: że pan na megafonie powiedział, ze wszystkie pociągi odjechały zgodnie z planem. Dowody posprzątane i oficjalna wersja: coś się pasażerom przyśniło.

Nic im się nie zrobi. Są bezkarni i dobrze o tym wiedzą.