W tym tygodniu miałam bliskie spotkanie z państwową służbą zdrowia i mam jak najlepsze doświadczenia. Wysypało mi się coś dziwnego na nogach i w pracy namówili mnie bym poszła do przychodni przyszpitalnej na Koszykowej. Tam z marszu wysłano mnie do gabinetu lekarskiego, gdzie stwierdzono, że nie jest to nic zakaźnego i poproszono bym przyszła następnego dnia 15 minut przed rozpoczęciam przyjmowania pacjentów w przychodni. Słowa dotrzymano, Nastepnego dnia w ciągu 30 minut byłam juz po wszystkim, łącznie ze zrobieniem kompletu badań. Czekanie na wyniki mam osłodzone maścią, która z prędkościa wodospadu usuwa dokuczliwe objawy, takie jak ból, czy swędzenie.
Wolałabym, by sie nie okazało, że złapałam to na basenie. Bo jeżeli tak, to jestem skazana na ćwiczenia na sali.
Gumiś miał w tym tygodniu wieczór panieński. Między innymi upleciony został wianek:

Wyprałam Pianino i dorobiłam z listwę z lewej strony. Zakryłam nią sterczące znitki i nadal szukam jakiegoś uniwersalnego sposobu łączenia wełen, te polecane albo mi nie wychodzą, albo wcale nie sa takie fajne („fajność” mierzę niewidocznością łączenia).

Zaczęłam kamizelkę. Przerobiłam trochę wzór, by pasował do wyliczonej liczby oczek

Nie jestem pewna, czy ten melanż, nie jest zbyt mało kontrastowy:
u
Spacerując po Raverly, dodałam do swojej kolejki trzy darmowe wzory:

A czas leci. Mężczyzna mojego życia kończy jutro trzy lata
