Wpajana nam przez Janeczkę zasada: Jak chcesz mieć coś zrobione, zrób sobie sam, dotyczy i ogrodu. Fajnie jest, jak ktoś przyjdzie, skosi, zgrabi. Ale dopóki robiłam w ogrodzie sama, wołając tylko co najwyżej do cięższych prac, zupełnie inaczej to wyglądało. Wzięłam więc grabie do rąk i staram się przywrócić trochę zieleni. Ale kiepsko mi idzie.

Grzebanie w ziemi jest męczące, czasochłonne i co chyba najbardziej mnie irytuje, nie ma końca. Miało padać, wiec posiałam trawę, deszcze odwołali, wiec doszło mi jeszcze podlewanie ogrodu.

Generalnie z niczym się nie wyrabiam, za miesiąc ślub Gumisia, z myślą o tym by nie wyglądać jak wieloryb miałam schudnąć. No ale nie wychodzi. Ciotka Beata Młodsza, by pokazać że można jeść smacznie i bez kalorii, kupiła mi na Allegro coś takiego.

To jest naprawdę dobre! I jak się popatrzy na skład, nie naszpikowane chemią.
Z pamiętnika wk … konsumentki
Mazowieckie Przewozy Regionalne
Historia z polskim Pendolino pewnie byłaby śmieszna, gdyby nie to, że ta zabawa została sfinansowana z naszych podatków. Mazowieccy kolejarze, niestety nie mogli aż tak poszaleć, wprawdzie kupione przez nich składy pasują do naszej rzeczywistości tak jak to Pendolino, no ale nie ta skala … w każdym razie teraz przerzucili się na ekrany. Zastawiają nimi cała trasę (zdjęcie nie moje, wzięłam z gazety. pl).

I tak wszyscy mamy w plecy, bo „szwagier” ma firmę z ekranami, a nie z torami. Na to by wyremontować te ostatnie, pieniędzy na pewno już nie starczy.
Poczta Polska
Odebrałam paczkę. Zamiast tych ślicznych włóczek, były w niej jakieś badziewne okulary:

Ewidentnie ktoś podmienił na poczcie paczki. Ale wcale nie jest pewne, czy uda mi się to skutecznie zareklamować,
Amazon
Bateria mojego nowego Kindla starcza na tydzień, ale zanim go zareklamuję, postanowiłam się mu jeszcze przyjrzeć, redukując – poprzez ograniczenie do minimum synchronizacji – zużycie baterii. Wywaliłam z chmury Amazona wszystkie książki i postanowiłam wykorzystywać ją tylko do prenumerowanych gazet. Straciłam na to całe piątkowe popołudnie – nagle okazało się, że w chmurze była tylko część wysłanych tam książek, musiałam szukać ich gdzie indziej, nie wszystkie były na dysku, o kilka musiałam poprosić. Ale dałam radę. Chwile później okazało się, że moja chmura w Amazonie przestała działać i mogę sobie na nią wysyłać jak na Berdyczów. Zanim udało mi się na chacie Ąmazona coś wyjaśnić też upłynęło sporo czasu – w końcu połączyli mnie z member of the specialist team, gdzie znowu coś długo sprawdzali i na koniec zapewnili, że oni nad tym pracują i że postarają się szybko ten problem rozwiązać. Szybko, tzn. w ciągu kilku dni. Czyli mieli awarię i pewnie z tego powodu z chmury wyparowała połowa książek.
I tak sobie myślę, że przenoszenie wszystkiego do sieci (właśnie powoli robi się to z obsługą administracyjną) nie jest najlepszym pomysłem. Może i ten epuap jest fajny, ale elektroniczne państwo nie budzi mojego zaufania.