582

Wiosna przyszła za wcześnie, nie jestem do niej przygotowana – umówiłam się z nią na koniec marca. Przez brudne szyby świeci słońce, kwiaty w doniczkach proszą o przesadzenie, a ja nie ma czasu przystanąć, bo latam na miotle.

Od poniedziałku zaczynam kolejną serię krioterapii, co oznacza że przez następne dwa tygodnie, mam dodatkowo dwie godziny w plecy. Wszyscy mówią, że taka komora to samo zdrowie. Nie mam zdania, równie dobrze ten dodatkowy zastrzyk energii, to może być efekt 40 minut gimnastyki, jaką po wyjściu z komory uprawiam. Ale podobno za każdym razem mam zauważalnie lepszą cerę. To też się liczy.

W planach miałam zamiar pochwalić się moją nową robótką – po wielu próbach i falstartach, wymyśliłam fajny dół w Pianinie. Niestety skończyło się tak jak zawsze:  nie zauważyłam w porę pomyłki przy podwójnym ściegu i jak zaczęłam pruć … to muszę teraz zacząć od nowa.  Coś czuję, że będzie jak z Galjamo. A gdybym poczekała,  to dzięki Brahdelt i jej Elementary dowiedziałabym się, że na Raverly jest Lilalu, która ma sporo fajnych projektów i wyliczając metodą prób i błędów konstrukcję Galjamo, wyważałam otwarte drzwi. Pewnie tak samo jest z Pianinem. Kolejny raz się przekonałam, że nie umiem szukać na Raverly. Męczy mnie to przedzieranie się przez morze chłamu, którym jest zaśmiecone. Z ostatnich wizyt na Raverly: polecam obejrzenie prac kobiety o loginie: „Svetlana Gordon”. Jak ktoś nie ma konta na Raverly, to w grafice Googla można obejrzeć jej wyroby po wpisaniu „Tashashu Gordon”.

Czas spędzony na poszukiwaniu pomysłu na listwę dolną w Pianinie nie był czasem straconym dzięki audiobookom:


Dawno mnie coś tak nie wciągnęło. W komnatach Wolf Hall opowiada jak doszło do małżeństwa Henryka VIII z Anną Boleyn, Na szafocie o jego końcu. Czyli historia wszystkim dobrze znana, tym razem opowiedziana z perspektywy Cromwella. Ale jak opowiedziana! Dawno już tak nie miałam, że czekałam aż wreszcie będzie wieczór i będę mogła posłuchać kolejnego kawałka tej historii. Na trzeci tom Trylogii o Tomaszu Cromwellu  – The Mirror and the Light, trzeba poczekać: „Expected publication: 2015”. Podobno pierwszy raz się tak zdarzyło, że przyznano nagrodę Bookera osobno za każdy tom. Ciekawy czy dostanie Bookera i za trzeci tom

dobry film

Obejrzany w tym tygodniu film nie oszukał, było w nim tak jak zapowiadał jego tytuł, dużo wielkiego piękna. 

Taki teledysk, tylko bez muzyki. Pięknie sfilmowany współczesny Rzym. Bohema dyskutująca wieczorem na tarasie luksusowego apartamentu, z którego widać ruiny Colosseum. Przyjęcia na których wypada bywać i prowadzić nie zobowiązujące small talki, wernisaże, piękne wnętrza wnętrza pięknych domów.

Poznajemy ten piękny świat towarzysząc bohaterowi filmu, 60-letniemu dziennikarzowi. Relaksująca ballada o przemijaniu.  Momentami film się trochę dłuży, ale dla jeżeli ktoś lubi klimatyczne snuje, gorąco polecam.